Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Św. Brat Albert

Patron naszego trudnego przełomu

Dla zjed­no­cze­nia się z Bogiem, nale­ży wszyst­ko poświę­cić” – tak myślał św. Brat Albert Chmie­low­ski. Dla Boga rzu­cił wszyst­ko, co było mu dro­gie. Uko­chał Go w dru­gim czło­wie­ku, tym bied­nym, samot­nym i opusz­czo­nym. Był miło­sier­ny­mi dłoń­mi, „dobry jak chleb”.

Jako malarz, 1865

Albert Adam Chmie­low­ski uro­dził się 20 sierp­nia 1845 roku w Igo­ło­mi koło Kra­ko­wa. Nie­dłu­go po poro­dzie dziec­ko zacho­ro­wa­ło. Oba­wia­no się, że nie prze­ży­je. Józe­fa Chmie­low­ska, mat­ka chłop­ca, popro­si­ła ubo­gich, któ­rzy sta­li przed kościo­łem, by wraz z chrzest­ny­mi trzy­ma­li go do Chrztu świę­te­go. W ten spo­sób zapew­ni­ła mu tzw. bło­go­sła­wień­stwo ubo­gich. Kil­ka lat póź­niej, kie­dy chło­piec zno­wu poważ­nie zacho­ro­wał, mat­ka uczy­ni­ła ślub, że jeśli dziec­ko prze­ży­je, zawie­zie je w dzięk­czyn­nej piel­grzym­ce do cudow­ne­go Kru­cy­fik­su w opac­twie w Mogi­le i oble­cze na ten czas we fran­cisz­kań­ski
habit. Chło­piec wyzdro­wiał, a Józe­fa Chmie­low­ska ślu­bu dotrzy­ma­ła. Do dziś w „Lita­nii do Cudow­ne­go Pana Jezu­sa” znaj­du­je się wezwa­nie: „Jezu cudow­ny, któ­ryś św. Bra­ta Alber­ta Chmie­low­skie­go w dzie­ciń­stwie uzdro­wił, zmi­łuj się nad nami”.
Arty­sta
Albert został sie­ro­tą jako kil­ku­na­sto­let­ni chło­piec. Kie­dy stu­dio­wał w Puła­wach w Szko­le Rol­ni­czo-Leśnej, wybu­chło Powsta­nie Stycz­nio­we. Mło­dzie­niec od razu przy­łą­czył się do wal­czą­cych. W prze­gra­nej bitwie z Moska­la­mi pod Meł­cho­wem został ranio­ny w nogę, któ­rą ampu­to­wa­no. Od tego cza­su „zna­kiem roz­po­znaw­czym” Chmie­low­skie­go była drew­nia­na noga, któ­rą z cza­sem zamie­nio­no na żela­zną szta­bę. Ran­ny jeniec tra­fił do woj­sko­we­go szpi­ta­la. Wywie­zio­ny w zamknię­tej trum­nie, uciekł z nie­wo­li do Pary­ża. Po amne­stii, w 1865 roku przy­je­chał na rocz­ny pobyt do War­sza­wy. Kie­dy w 1874 roku mło­dy arty­sta powró­cił do Pol­ski, two­rzył dzie­ła w któ­rych coraz czę­ściej poja­wia­ła się tema­ty­ka reli­gij­na. „Czy sztu­ce słu­żąc, Bogu też słu­żyć moż­na?” – zasta­na­wiał się czę­sto. Albert Chmie­low­ski dużo malo­wał, a jego obra­zy zdo­by­wa­ły nagro­dy.
Powo­ła­nie
We wrze­śniu 1880 roku Albert wstą­pił do nowi­cja­tu oo. Jezu­itów w Sta­rej Wsi. „Już nie mogłem dłu­żej znieść tego złe­go życia, któ­rym nas świat kar­mi; nie chcia­łem już dłu­żej tego cięż­kie­go łań­cu­cha nosić. Świat jak zło­dziej wydzie­ra co dzień i w każ­dej godzi­nie wszyst­ko dobre z ser­ca, wykra­da miłość dla ludzi, wykra­da spo­kój i szczę­ście, krad­nie nam Boga i nie­bo. Dla tego wszyst­kie­go wstę­pu­ję do zako­nu; jeśli duszę bym stra­cił, cóż by mi zosta­ło?” – pisał do Hele­ny Modrze­jew­skiej. Po kil­ku mie­sią­cach prze­żył sil­ny kry­zys ducho­wy. Jezu­ici odda­li­li go z klasz­to­ru z „powo­du sta­nu zdro­wia”. Wyje­chał na Podo­le, do bra­ta Sta­ni­sła­wa. Tam wstą­pił do Trze­cie­go Zako­nu św. Fran­cisz­ka i obrał imię Brat Albert. Uzdro­wio­ny ducho­wo przez szro­grodz­kie­go pro­bosz­cza, posta­no­wił podą­żać dro­gą św. Fran­cisz­ka z Asy­żu, żyjąc w skraj­nym ubó­stwie. W 1884 roku Brat Albert wró­cił do Kra­ko­wa, gdzie poświę­cił swe życie służ­bie bez­dom­nym i opusz­czo­nym. Począt­ko­wo miesz­kał w pra­cow­ni przy ul. Basz­to­wej, wraz z kil­ko­ma przy­gar­nię­ty­mi wprost z uli­cy oso­ba­mi. Pew­ne­go dnia odwie­dził miej­ską ogrze­wal­nię na kra­kow­skim Kazi­mie­rzu. Mimo panu­ją­cych tam kosz­mar­nych warun­ków, posta­no­wił pozo­stać.
Zako­no­daw­ca
W 1887 roku – za zgo­dą ks. kard. Albi­na Duna­jew­skie­go – Brat Albert przy­wdział habit zakon­ny. Rok póź­niej zło­żył trzy ślu­by, dając począ­tek nowej rodzi­nie zakon­nej: Zgro­ma­dze­niu Bra­ci Alber­ty­nów oraz Sióstr Alber­ty­nek. W 1898 roku Brat Albert zało­żył pustel­nię w Zako­pa­nem na Kala­tów­kach. Umie­ścił tam kru­cy­fiks ze Skał­ki. Brat Albert otrzy­mał pozwo­le­nie na prze­ję­cie opie­ki nad ogrze­wal­nią w Kra­ko­wie oraz na prze­pro­wa­dze­nie kwe­sty w mie­ście na jej utrzy­ma­nie. Odtąd kra­ko­wia­nie spo­ty­ka­li go czę­sto jadą­ce­go na wozie i zbie­ra­ją­ce­go prze­ka­zy­wa­ną przez ludzi żyw­ność i inne dary. Nadal malo­wał, ale teraz tyl­ko w celach zarob­ko­wych – dla utrzy­ma­nia swo­ich nędza­rzy.
W gro­nie świę­tych
Cza­sem zda­rza­ło się, że Brat Albert i jego pod­opiecz­ni nie mie­li co jeść. Wów­czas modli­li się – i w ten spo­sób wypra­sza­li chleb. Zda­rzy­ło się, że we Lwo­wie alber­ty­ni z bra­ku poży­wie­nia mie­li zamknąć schro­ni­sko. Brat Albert poszedł do kate­dry popro­sić o pomoc Chry­stu­sa. O klę­czą­ce­go, roz­mo­dlo­ne­go bra­ta potknę­ła się pew­na kobie­ta. „O! Brat Albert!” – krzyk­nę­ła. „Nie­ste­ty, pro­szę pani” – odparł i opo­wie­dział o swo­ich pro­ble­mach: „Wszy­scy liczą na tego nic­po­nia, a ja nie mogę dać im nawet kapu­śnia­ku”. Poru­szo­na tym wyzna­niem kobie­ta prze­ka­za­ła Bra­tu Alber­to­wi pie­nią­dze, dzię­ki któ­rym nie zamknię­to schro­ni­ska. Brat Albert umarł 25 grud­nia 1916 roku w Kra­ko­wie. Odszedł do Pana jak nędzarz – na drew­nia­nej pry­czy, w przy­tu­li­sku przy ul. Kra­kow­skiej. W 1938 roku pre­zy­dent Pol­ski Igna­cy Mościc­ki nadał mu pośmiert­nie Wiel­ką Wstę­gę Orde­ru Polo­nia Resti­tu­ta, za wybit­ne zasłu­gi w dzia­łal­no­ści nie­pod­le­gło­ścio­wej i na polu pra­cy spo­łecz­nej. 22 czerw­ca 1983 roku Jan Paweł II – pod­czas Mszy św. na kra­kow­skich Bło­niach – ogło­sił Bra­ta Alber­ta Chmie­low­skie­go bło­go­sła­wio­nym. Kano­ni­za­cja mia­ła miej­sce 12 listo­pa­da 1989 roku w Rzy­mie. Jan Paweł II pod­czas kano­ni­za­cji nazwał go „patro­nem nasze­go trud­ne­go prze­ło­mu”.

mp