Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 16–21 I 2017

PONIEDZIAŁEK:
Hbr 5,1–10; Mk 2,18–22
Sło­wo Boże: Ucznio­wie Jana i fary­ze­usze mie­li wła­śnie post. Przy­szli więc do Jezu­sa
i pyta­li: „Dla­cze­go ucznio­wie Jana i ucznio­wie fary­ze­uszów poszczą, a Twoi ucznio­wie nie poszczą?”. Jezus im odpo­wie­dział: „Czy goście wesel­ni mogą pościć, dopó­ki pan mło­dy jest z nimi?”. Dziś bar­dziej niż kie­dyś potrze­bu­je­my postu. Jezus bynaj­mniej z nie­go nie zre­zy­gno­wał. Zre­zy­gno­wa­li z postu zbyt pochop­nie jego współ­cze­śni ucznio­wie. Jed­nak­że ci, któ­rzy zacho­wu­ją głęb­szą wraż­li­wość na sło­wa Pana, dobrze rozu­mie­ją war­tość postu, nie rezy­gnu­ją z nie­go i doświad­cza­ją jego ducho­wej mocy. Bo post, choć wyda­je się być ćwi­cze­niem fizycz­nym, jest w swej isto­cie dzia­ła­niem, któ­re wypły­wa z ducha i poka­zu­je, że cia­ło i zmy­sły nie powin­ny domi­no­wać w naszym życiu.
WTOREK
Hbr 6,10–20; Mk 2,23–28
Sło­wo Boże: Czy nie czy­ta­li­ście, co uczy­nił Dawid, kie­dy zna­lazł się w potrze­bie i poczuł głód, on i jego towa­rzy­sze? Jak wszedł do domu Boże­go za Abia­ta­ra i jadł chle­by pokład­ne… To sza­bat został usta­no­wio­ny dla czło­wie­ka, a nie czło­wiek dla sza­ba­tu. Zatem Syn Czło­wie­czy jest panem sza­ba­tu. Pra­wo jest potrzeb­ne, bo regu­lu­je rela­cje mię­dzy ludź­mi. Ale nad­mier­ne przy­wią­za­nie do pra­wa powo­du­je, że zapo­mi­na­my, cze­mu pra­wo ma słu­żyć. Prze­ce­nia­jąc prze­pi­sy, może­my zapo­mnieć o czło­wie­ku, tak­że o Bogu. Tym samym sta­je­my się straż­ni­ka­mi pra­wa, a nie czło­wie­ka czy Boga. Oczy­wi­ście taka posta­wa jest inte­lek­tu­al­nie łatwiej­sza, uprasz­cza wie­le sytu­acji. Posłu­gi­wa­nie się pra­wem, by chro­nić i Boga, i czło­wie­ka wyma­ga tej trud­nej cechy, któ­rą nazy­wa­my twór­czo­ścią.
ŚRODA
Hbr 7,1–3.15–17; Mk 3,1–6
Sło­wo Boże: A śle­dzi­li Go, czy nie uzdro­wi go w sza­bat, żeby Go oskar­żyć. On zaś rzekł do czło­wie­ka z uschłą ręką: Pod­nieś się na śro­dek!”… Wte­dy spoj­rzaw­szy woko­ło po wszyst­kich z gnie­wem, zasmu­co­ny z powo­du zatwar­dzia­ło­ści ich ser­ca, rzekł do czło­wie­ka: „Wycią­gnij rękę”. Gniew Jezu­sa to znak nie­zgo­dy na postę­po­wa­nie fary­ze­uszów, któ­rzy umi­ło­wa­li prze­pi­sy, ale zapo­mnie­li o czło­wie­ku. Smu­tek Jezu­sa to wewnętrz­ny ból ser­ca wobec fak­tu, że ktoś odrzu­ca łaskę, któ­ra jest na wycią­gnię­cie ręki. Mimo opo­ru słu­cha­ją­cych, Jezus podej­mu­je to, co zamie­rzył, wie­dząc, iż wywo­łu­je to obu­rze­nie. Dziś Pan uczy nas, że dobro nie może być zanie­cha­ne, nie moż­na zre­zy­gno­wać z pra­we­go dzia­ła­nia, choć­by to wywo­ły­wa­ło kry­ty­kę i obu­rze­nie oto­cze­nia.
CZWARTEK
Hbr 7,25–8,6; Mk 3,7–12
Sło­wo Boże: A przy­szło za Jezu­sem wiel­kie mnó­stwo ludzi z Gali­lei. Tak­że z Judei, z Jero­zo­li­my, z Idu­mei i Zajor­da­nia oraz z oko­lic Tyru i Sydo­nu szło do Nie­go mnó­stwo wiel­kie na wieść o tym, jak wie­le dzia­łał. Toteż pole­cił swym uczniom, żeby łód­ka była dla Nie­go w pogo­to­wiu ze wzglę­du na tłum. Tłu­my ludzi cią­gną do Jezu­sa – i to nie tyl­ko z Gali­lei, gdzie się wycho­wał. Sła­wa Nauczy­cie­la z Naza­re­tu roz­le­wa się na sąsied­nie kra­iny. I wszy­scy przy­cho­dzą­cy znaj­du­ją pomoc. Doświad­cza­ją uzdro­wie­nia, uwol­nie­nia od złych duchów, dozna­ją pocie­sze­nia. Czy dziś Jezus nie doko­nu­je wiel­kich czy­nów? Ależ doko­nu­je każ­de­go dnia. Dla­cze­go wieść o tym nie poru­sza serc ludz­kich? Być może dziś ucznio­wie Pana zbyt sła­bym gło­sem woła­ją o tym, co dzie­je się przez Jezu­sa. A może sami tego już nie dostrze­ga­ją?
PIĄTEK
Hbr 8,6–13; Mk 3,13–19
Sło­wo Boże: J ezus w yszedł n a g órę i przy­wo­łał do sie­bie tych, któ­rych sam chciał, a oni przy­szli do Nie­go. I usta­no­wił Dwu­na­stu, aby Mu towa­rzy­szy­li, by mógł wysy­łać ich na gło­sze­nie nauki i by mie­li wła­dzę wypę­dzać złe duchy. Usta­no­wił więc Dwu­na­stu: Szy­mo­na, któ­re­mu nad­dał imię Piotr; dalej Jaku­ba… Jak kie­dyś Moj­żesz, tak dziś Jezus wycho­dzi na górę i powo­łu­je lud Boży – nowy lud. Ten sta­ry wywo­dził się od Abra­ha­ma, Jaku­ba i jego synów. Nowy lud wyra­sta z woli same­go Zba­wi­cie­la i ma w swo­im rodo­wo­dzie Dwu­na­stu Apo­sto­łów. To oni, wybra­ni przez Pana, są nowym fun­da­men­tem Kościo­ła, któ­ry nadal speł­nia to samo zada­nie: jest posła­ny, by gło­sić sło­wo i uwal­niać ludzi od zła. Ale począt­kiem jest towa­rzy­sze­nie Jezu­so­wi, to zna­czy wsłu­chi­wa­nie się w Jego pra­gnie­nia. Tu jest ukry­ta toż­sa­mość Kościo­ła.
SOBOTA
Hbr 9,1–3.11–14; Mk 3,20–21
Sło­wo Boże: Jezus przy­szedł do domu, a tłum znów się zbie­rał, tak że nawet posi­lić się nie mogli. Gdy to posły­sze­li Jego bli­scy, wybra­li się, żeby Go powstrzy­mać. Mówio­no bowiem: „Odszedł od zmy­słów”.  Napór ludzi musiał być ogrom­ny, sko­ro Jezus i ucznio­wie nie mogli zna­leźć spo­koj­ne­go miej­sca na posi­łek i wytchnie­nie. Nie­je­den był­by zachwy­co­ny tak wiel­ką sła­wą. Tym­cza­sem bli­scy Jezu­sa są zanie­po­ko­je­ni. Być może wyczu­wa­ją już, że dzia­ła­nie Jezu­sa rodzi sprze­ciw w ser­cach tych, któ­rzy są auto­ry­te­tem w Izra­elu. Tym bar­dziej, że poja­wia się oso­bli­wa oce­na: odszedł od zmy­słów. To jeden ze spo­so­bów, by znisz­czyć prze­ciw­ni­ka. Lecz czy to mogło powstrzy­mać Jezu­sa przed uka­zy­wa­niem mocy łaski?