Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (30)

FARYZEUSZ NIE UMIE PRZEBACZYĆ

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Pięt­na­sty roz­dział Ewan­ge­lii św. Łuka­sza odsła­nia bar­dzo sła­by punkt fary­ze­izmu. Jezus mówi o nim w przy­po­wie­ściach: o zagu­bio­nej owcy i drach­mie oraz w pięk­nej przy­po­wie­ści o synu mar­no­traw­nym. Ojciec cze­ka na nawró­ce­nie młod­sze­go syna, a gdy go widzi wra­ca­ją­ce­go do domu, radu­je się i prze­ba­cza, zapra­sza­jąc go do swe­go sto­łu. Prze­ba­cze­nie ojca było peł­ne. Jest ono wyra­ża­ne przez to, że star­szy syn sły­szał w domu muzy­kę i tań­ce. One były zna­kiem har­mo­nii, jaka zaist­nia­ła mię­dzy ser­cem ojca i syna. Tym­cza­sem star­szy jego syn prze­by­wał na polu. Gdy wra­cał i był bli­sko domu, usły­szał muzy­kę i tań­ce. Przy­wo­łał jed­ne­go ze sług i pytał go, co to ma zna­czyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powró­cił, a ojciec twój kazał zabić utu­czo­ne cie­lę, ponie­waż odzy­skał go zdro­we­go”. Na to roz­gnie­wał się i nie chciał wejść; wte­dy ojciec jego wyszedł i tłu­ma­czył mu. Lecz on odpo­wie­dział ojcu: „Oto tyle lat ci słu­żę i nigdy nie prze­kro­czy­łem two­je­go roz­ka­zu; ale mnie nie dałeś nigdy koź­lę­cia, żebym się zaba­wił z przy­ja­ciół­mi. Sko­ro jed­nak wró­cił ten syn twój, któ­ry roz­trwo­nił twój mają­tek z nie­rząd­ni­ca­mi, kaza­łeś zabić dla nie­go utu­czo­ne cie­lę”. Lecz on mu odpo­wie­dział: „Moje dziec­ko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszyst­ko moje do cie­bie nale­ży. A trze­ba się wese­lić i cie­szyć z tego, że ten brat twój był umar­ły, a znów ożył, zagi­nął, a odna­lazł się” (Łk 15,25– 2). Reak­cja spra­wie­dli­we­go syna zdu­mie­wa, a jest reak­cją fary­ze­usza. On ma pre­ten­sje do ojca, że bra­tu prze­ba­czył. Nie chce usiąść z nim do sto­łu, sko­ro skom­pro­mi­to­wał sie­bie, ojca i dom. Mógł się zgo­dzić ma jakiś czas poku­ty, odpra­co­wa­nia tego, co stra­cił, ale usta­wie­nie synów obok sie­bie tak, jak­by się nic nie sta­ło – dla fary­ze­usza było nie­moż­li­we. Ojciec sam pod­cho­dzi do nie­go i pro­si o prze­ba­cze­nie bra­tu. Jezus celo­wo nie powie­dział czy prze­ba­czył, czy nie, bo zosta­wił spra­wę otwar­tą. Dosko­na­ły fary­ze­usz nigdy nie prze­ba­czy, bo prze­ba­czyć nie potra­fi. Fary­ze­usz dba o dosko­na­łość i ide­al­ne zacho­wa­nie pra­wa, ale nie umie kochać. Jak wie­lu ludzi, któ­rzy nie umie­ją kochać, roz­po­zna­je się w tym fary­ze­uszu? Prze­ba­cze­nie jest dosko­na­łą miło­ścią. Może gdy­by star­szy syn usły­szał sło­wa, jakie brat wypo­wie­dział do taty, to było­by mu łatwiej podać prze­ba­cza­ją­cą rękę temu, kto głu­pio pod­szedł do życia. Jezu­so­wi zale­ża­ło na tym, aby fary­ze­usze odna­leź­li się w tym star­szym synu, bo oni byli zablo­ko­wa­ni i nie umie­li kochać. Kto nie umie prze­ba­czać, ten nie kocha. Prze­ba­czyć mężo­wi, żonie, ojcu, mat­ce, dziec­ku, przy­ja­cie­lo­wi i sąsia­do­wi… prze­ba­czyć to przy­wró­cić har­mo­nię serc. Prze­ba­cze­nie nie jest łatwe, ale jest rysem Boże­go miło­sier­dzia. Ojciec Nie­bie­ski ma tyl­ko jeden stół – i nigdy go nie dzie­li. Fary­ze­usze dzie­li­li i nawet przy tym jed­nym pcha­li się na pierw­sze miej­sca. Dla więk­szo­ści fary­ze­uszy prze­ba­cze­nie jest nie­moż­li­we do przy­ję­cia. Oni ubó­stwia­ją swą dosko­na­łość.