Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ ZWYKŁY 23–28 I 2017

PONIEDZIAŁEK:
Hbr 9,15.24–28; Mk 3,22–30
Sło­wo Boże: „Zapraw­dę powia­dam wam: wszyst­kie grze­chy i bluź­nier­stwa, któ­rych by się ludzie dopu­ści­li, będą im odpusz­czo­ne. Kto by jed­nak zbluź­nił prze­ciw Ducho­wi Świę­te­mu, nigdy nie otrzy­ma odpusz­cze­nia, lecz winien jest grze­chu wiecz­ne­go”. Mówi­li bowiem: „Ma ducha nie­czy­ste­go”. Grzech prze­ciw Ducho­wi Świę­te­mu jest „grze­chem wiecz­nym”, nie będzie nigdy odpusz­czo­ny. To sygnał, że naj­gor­sza z moż­li­wych kata­strof w życiu ludz­kim jest moż­li­wa. Moż­na się tak zapę­tlić w swo­im sumie­niu, że czy­tel­ne dobro ogło­si­my jako zło, a zło pod­nie­sie­my do ran­gi suk­ce­su. Czy takim zapę­tle­niem sumie­nia nie są „cywi­li­za­cyj­ne osią­gnię­cia” jak euta­na­zja czy abor­cja? Zgieł­kli­wy krzyk zwo­len­ni­ków tych roz­wią­zań nie zmie­ni jed­nak etycz­nej oce­ny wspo­mnia­nych czy­nów: zawsze pozo­sta­ną złem w oczach Pana.
WTOREK
Hbr 10,1–10; Mk 3,31–35
Sło­wo Boże: A tłum sie­dział wokół Nie­go, gdy Mu powie­dzie­li: „Oto Two­ja Mat­ka i bra­cia na dwo­rze szu­ka­ją Cie­bie”. Odpo­wie­dział im: „Któż jest moją mat­ką i któ­rzy są moimi brać­mi?”. I spo­glą­da­jąc na sie­dzą­cych doko­ła Nie­go rzekł: „Oto moja mat­ka i moi bra­cia. Bo kto peł­ni wolę Bożą, ten Mi jest bra­tem, sio­strą i mat­ką”. Jak zbu­do­wać praw­dzi­wą więź z Jezu­sem? Kto two­rzy gro­no Jego bli­skich? Łatwo było­by powie­dzieć: zde­cy­do­wa­nie liczą się wię­zy krwi. Lecz Jezus odrzu­ca to rozu­mo­wa­nie. Wska­zu­je na wspól­no­tę ducha, któ­ra powsta­je wów­czas, gdy spo­ty­ka się gro­no ludzi słu­cha­ją­cych sło­wa Boże­go. I na takiej wspól­no­cie Zba­wi­cie­lo­wi naj­bar­dziej zale­ży. Kościół nie może być gru­pą ludzi, któ­rych łączy spo­sób spę­dza­nia cza­su, zain­te­re­so­wa­nia, hob­by czy nawet ukry­te inte­re­sy. Kościół powsta­je i wzra­sta przez słu­cha­nie słów Pana.
ŚRODA
Dz 22,3–16; Mk 16,15–18
Świę­to Nawró­ce­nia św. Paw­ła Apo­sto­ła
Sło­wo Boże: Idź­cie na cały świat i gło­ście Ewan­ge­lię wszel­kie­mu stwo­rze­niu. Kto uwie­rzy i przyj­mie chrzest, będzie zba­wio­ny; a kto nie uwie­rzy, będzie potę­pio­ny. Tym zaś, któ­rzy uwie­rzą, te zna­ki towa­rzy­szyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzu­cać, nowy­mi języ­ka­mi mówić będą… Sza­weł, z ducha gor­li­wy fary­ze­usz, przez to rów­nież nie­ustę­pli­wy w tępie­niu chrze­ści­jan, nagle został powa­lo­ny na zie­mię, stra­cił wzrok. Czy w ten spo­sób Pan roz­pra­wia się z wro­ga­mi? Tak mogło się nie­któ­rym wyda­wać. Ale w tym, co prze­żył Sza­weł nie było nic z poni­że­nia i tanie­go try­um­fu nad wro­giem. Pan w miło­sier­dziu swo­im poka­zał Szaw­ło­wi stan jego duszy: prze­śla­du­jąc był śle­py i poni­żo­ny pra­gnie­niem zemsty. Gdy Paweł to zro­zu­miał, otwarł ser­ce na łaskę. Łaską bowiem jest widzieć swo­je błę­dy. Choć nie zawsze chce­my tę łaskę przy­jąć.
CZWARTEK
Hbr 10,19–25; Mk 4,21–25
Sło­wo Boże: „Czy p o to wno­si się ś wia­tło, by je umie­ścić pod kor­cem lub pod łóż­kiem? Czy nie po to, aby je umie­ścić na świecz­ni­ku? Nie ma bowiem nic ukry­te­go, co by nie mia­ło wyjść na jaw. Kto ma uszy do słu­cha­nia, nie­chaj słu­cha!”. I mówił im: „Bacz­cie na to, cze­go słu­cha­cie. Taką samą mia­rą, jaką wy mie­rzy­cie, odmie­rzą i wam”. Co ukry­te, wyj­dzie na jaw. Rze­czą naj­bar­dziej skry­wa­ną przez ludzi są moty­wy dzia­ła­nia. Łatwo zanu­rzyć się w ilu­zję o wła­snej dobro­ci, życz­li­wo­ści, uczci­wo­ści, bez­in­te­re­sow­no­ści, szla­chet­no­ści, spra­wie­dli­wo­ści czy pra­wo­ści… gdy tym­cza­sem w ser­cu pano­szy się ego­izm, wygod­nic­two, zazdrość, chęć odwe­tu, chci­wość, nie­umiar­ko­wa­nie… Kogo słu­cha­my? Z jakie­go ducha są nasze decy­zje i czy­ny? Jakie emo­cje kształ­tu­ją kolej­ne kro­ki? Tak, trze­ba się głę­bo­ko zasta­na­wiać każ­de­go dnia, kogo słu­cha­my…
PIĄTEK
Hbr 10,32–39; Mk 4,26–34
Sło­wo Boże: Z czym porów­na­my kró­le­stwo Boże lub w jakiej przy­po­wie­ści je przed­sta­wi­my? Jest ono jak ziarn­ko gor­czy­cy; gdy się je wsie­wa w zie­mię, jest naj­mniej­sze ze wszyst­kich nasion na zie­mi. Lecz wsia­ne wyra­sta i sta­je się więk­sze do innych jarzyn; wypusz­cza wiel­kie gałę­zie, tak że pta­ki pod­nieb­ne gnież­dżą się w jego gałę­ziach. Kró­le­stwo Boże jest jak zia­ren­ko. Maleń­kie. Lecz to jest tyl­ko począ­tek. Tak jest z Chrztem. Nie­po­zor­ny znak – obmy­cie wodą – lecz wiel­ka łaska. Z począt­ku nic nie widać. Z cza­sem dopie­ro to maleń­kie ziar­no wia­ry posia­ne w ludz­ką duszę ujaw­nia moc zdol­ną ukształ­to­wać w czło­wie­ku wszyst­ko, co istot­ne: myśle­nie, pra­gnie­nia, posta­wę wobec dru­gie­go czło­wie­ka i wzglę­dem obo­wiąz­ków, powo­ła­nie życio­we, umie­jęt­ność poko­ny­wa­nia trud­no­ści, sztu­kę doko­ny­wa­nia wybo­rów. Maleń­kie ziar­no wia­ry… oby tyl­ko mogło wzro­snąć.
SOBOTA
Hbr 11,1–2.8–19; Mk 4,35–41
Sło­wo Boże: „Nauczy­cie­lu, nic Cię to nie obcho­dzi, że ginie­my?”. On wstał, roz­ka­zał wichro­wi i rzekł do jezio­ra: „Milcz, ucisz się”. Wicher się uspo­ko­ił i nasta­ła głę­bo­ka cisza. Wte­dy rzekł do nich: „Cze­mu tak bojaź­li­wi jeste­ście? Jak­że wam brak wia­ry!”. Oni zlę­kli się bar­dzo i mówi­li mię­dzy sobą: „Kim On jest wła­ści­wie…?”. Dla­cze­go cho­ro­ba… dla­cze­go śmierć, dla­cze­go wypa­dek… Ile razy poja­wia się ten sam zarzut: Bóg jest obo­jęt­ny! Z podob­ną pre­ten­sją zare­ago­wa­li Apo­sto­ło­wie. A prze­cież On nie spo­glą­dał na nich z góry, z dystan­su. Był dokład­nie pośród nich. I dziś też jest pośród nas, nadal dzie­li nasz los, nasze zma­ga­nia, zwy­cię­stwa i poraż­ki. Jeśli zwy­cię­ża­my, to zwy­cię­ża tak­że On. Jeśli pono­si­my klę­skę, On tak­że dozna­je klę­ski. Jeśli wal­czy­my, i On wal­czy w nas. Nie, tu nie może być mowy o obo­jęt­no­ści. Trze­ba tyl­ko wołać Pana każ­de­go dnia, jak zro­bi­li to kie­dyś Apo­sto­ło­wie.