Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

W BOGU, POKŁADAMY NADZIEJĘ!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej w auli Paw­ła VI w Waty­ka­nie, 11 stycz­nia br.


Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
W grud­niu i w pierw­szej poło­wie stycz­nia obcho­dzi­li­śmy czas Adwen­tu a następ­nie Boże­go Naro­dze­nia: okres litur­gicz­ny, któ­ry w ludzie Bożym budzi nadzie­ję. Żywie­nie nadziei jest pod­sta­wo­wą potrze­bą czło­wie­ka: nadziei na przy­szłość, wia­ry w życie, tak zwa­ne­go myśle­nia pozy­tyw­ne­go. Ale waż­ne, aby ta nadzie­ja była pokła­da­na w tym, co napraw­dę może pomóc żyć i nadać sens naszej egzy­sten­cji. Dla­te­go wła­śnie Pismo Świę­te prze­strze­ga nas przed fał­szy­wy­mi nadzie­ja­mi, jakie przed­sta­wia nam świat, dema­sku­jąc ich bez­u­ży­tecz­ność i uka­zu­jąc ich non­sens. Czy­ni to na wie­le spo­so­bów, ale szcze­gól­nie potę­pia­jąc fał­szy­wość boż­ków. Czło­wiek jest bowiem nie­ustan­nie kuszo­ny, by pokła­dać w nich swo­ją ufność, czy­niąc je przed­mio­tem swej nadziei. Szcze­gól­nie nale­ga­ją na to pro­ro­cy i mędr­cy, doty­ka­jąc new­ral­gicz­ne­go punk­tu dro­gi wia­ry czło­wie­ka wie­rzą­ce­go. Wia­ra jest bowiem zaufa­niem Bogu, ale nad­cho­dzi chwi­la, kie­dy ście­ra­jąc się z trud­no­ścia­mi życia czło­wiek doświad­cza kru­cho­ści tego zaufa­nia i odczu­wa potrze­bę róż­nych pew­no­ści, zabez­pie­czeń nama­cal­nych i kon­kret­nych. (…) I myśli­my, że będzie­my mogli je zna­leźć w bez­pie­czeń­stwie, jakie może dać na przy­kład pie­niądz, w soju­szach z moż­ny­mi tego świa­ta, w świa­to­wo­ści, w fał­szy­wych ide­olo­giach. Cza­sa­mi szu­ka­my go w jakimś boż­ku. (…) Nadziei w Panu życia, któ­ry przez swo­je Sło­wo stwo­rzył świat i pro­wa­dzi nasze egzy­sten­cje, prze­ciw­sta­wia­ne jest zaufa­nie do nie­mych fik­cji. Ide­olo­gie rosz­czą­ce sobie cha­rak­ter abso­lut­ny, bogac­twa – to wiel­ki bożek; wła­dza i suk­ces – próż­ność, z ich złu­dze­niem wiecz­no­ści i wszech­mo­cy; war­to­ści takie jak uro­da i zdro­wie, kie­dy sta­ją się boż­ka­mi, któ­rym trze­ba poświę­cić wszyst­ko, są rze­cza­mi mącą­cy­mi umysł i ser­ce, i zamiast pro­mo­wać życie pro­wa­dzą do śmier­ci. To okrop­ne, gdy sły­szy­my i powo­du­je cier­pie­nie duszy, to co wie­le lat temu usły­sza­łem kie­dyś w poprzed­niej die­ce­zji. Pew­na bar­dzo pięk­na, dobra kobie­ta, któ­ra pysz­ni­ła się swo­im pięk­nem, komen­to­wa­ła, tak jak­by to było natu­ral­ne: musia­łam prze­rwać cią­żę, bo bar­dzo waż­na jest dla mnie figu­ra. Tak zwy­czaj­nie. To są boż­ki, któ­re pro­wa­dzą cie­bie na błęd­ną dro­gę i nie dają tobie szczę­ścia. (…) Pan zawsze o nas pamię­ta, tak­że w strasz­nych chwi­lach. On o nas pamię­ta. To jest nasza nadzie­ja, a nadzie­ja nigdy nie zawo­dzi, nigdy! Boż­ki zawsze zawo­dzą. Są fan­ta­zja­mi, a nie rze­czy­wi­sto­ścią. Oto wspa­nia­ła rze­czy­wi­stość nadziei: pokła­da­jąc ufność w Panu, sta­je­my się do Nie­go podob­ny­mi, Jego bło­go­sła­wień­stwo prze­mie­nia  nas w Jego dzie­ci, dzie­lą­ce Jego życie. Nadzie­ja pokła­da­na w Boga, jeśli tak moż­na powie­dzieć, wpro­wa­dza nas w zasięg dzia­ła­nia Jego wspo­mnie­nia, Jego pamię­ci, któ­ra nas bło­go­sła­wi i nas zba­wia. A wów­czas może wypły­nąć „Alle­lu­ja”, wychwa­la­nie Boga żywe­go i praw­dzi­we­go, któ­ry dla nas zro­dził się z Maryi, umarł na krzy­żu i zmar­twych­wstał w chwa­le. I w tym Bogu pokła­da­my nadzie­ję. Ten Bóg, któ­ry nie jest boż­kiem, nigdy nie zawo­dzi.