Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (32)

NADĘTY PYCHĄ

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Św. Łukasz poda­je przy­po­wieść Jezu­sa odsła­nia­ją­cą głów­ną wadę fary­ze­izmu reli­gij­ne­go, któ­rą jest pycha. W Sta­rym Testa­men­cie pole­ga­ła ona na wywyż­sza­niu się nad innych z powo­du dosko­na­ło­ści zacho­wa­nia prze­pi­sów Pra­wa Moj­że­szo­we­go. Powie­dział też do nie­któ­rych, co ufa­li sobie, że są spra­wie­dli­wi, a inny­mi gar­dzi­li, tę przy­po­wieść: „Dwóch ludzi przy­szło do świą­ty­ni, żeby się modlić, jeden fary­ze­usz a dru­gi cel­nik. Fary­ze­usz sta­nął i tak w duszy się modlił: »Boże, dzię­ku­ję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdzier­cy, oszu­ści, cudzo­łoż­ni­cy, albo jak i ten cel­nik. Zacho­wu­ję post dwa razy w tygo­dniu, daję dzie­się­ci­nę ze wszyst­kie­go, co naby­wam «. Nato­miast cel­nik stał z dale­ka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku nie­bu, lecz bił się w pier­si i mówił: »Boże, miej litość dla mnie, grzesz­ni­ka!«. Powia­dam wam: Ten odszedł do domu uspra­wie­dli­wio­ny, nie tam­ten. Każ­dy bowiem, kto się wywyż­sza, będzie poni­żo­ny, a kto się uni­ża, będzie wywyż­szo­ny” (Łk 18,9–14). W zesta­wie­niu dwu poboż­nych Żydów – cel­ni­ka i fary­ze­usza – Jezus wyżej sta­wia świa­do­me­go swych grze­chów cel­ni­ka, niż pysz­nią­ce­go się swo­ją dosko­na­ło­ścią fary­ze­usza. Cel­nik, a nie fary­ze­usz, po swej modli­twie odszedł uspra­wie­dli­wio­ny, czy­li oczysz­czo­ny z grze­chów. Modli­twa jest cza­sem uspra­wie­dli­wie­nia i każ­dy, kto umie w praw­dzie sta­nąć przed Bogiem, zosta­je oczysz­czo­ny. Uzna­nie tej praw­dy jest waż­niej­sze niż wyzna­wa­nie grze­chów. Liczy się auten­tycz­ne prze­pro­sze­nie Boga i proś­ba o prze­ba­cze­nie. Dziś wie­lu kon­cen­tru­je się na wyzna­niu grze­chów, a nie na żalu za nie. Ten, kto żału­je już ich nie popeł­nia, bo wie, jak wie­le przez grzech tra­ci. Kościół wyzna­wa­nie grze­chów ujął w pra­wo przy­stę­po­wa­nia do spo­wie­dzi – i dla wie­lu ono jest waż­niej­sze niż żal za grze­chy, czy­li nawró­ce­nie. Jest to błąd podob­ny do tego, jaki popeł­nia­li Żydzi, zacho­wu­jąc Pra­wo Moj­że­szo­we, a pomi­ja­jąc Pra­wo Boże, któ­re­go pierw­szym przy­ka­za­niem jest miłość z całe­go ser­ca. Na czym pole­ga fary­ze­izm kato­li­ków? Na sta­wia­niu sobie za cel pozby­cia się wszyst­kich wad, a kie­dy już czło­wiek jest od nich wol­ny, to zachwy­ca się sobą i swo­ją dosko­na­ło­ścią. Wyda­je mu się, że jest wol­ny, a tym­cza­sem wyrzu­cił z ple­ca­ka sześć wad głów­nych, któ­re go kom­pro­mi­to­wa­ły, a zro­bił przez to wie­le miej­sca dla swej pychy. Cho­dzi radu­jąc się swą dosko­na­ło­ścią, a nie wie, że z niej naj­bar­dziej radu­je się jego pycha. Jak­że czę­sto zesta­wia się z inny­mi jako dosko­nal­szy – bo nie pije, nie pali, nie cudzo­ło­ży, nie ma dłu­gów, nie jest ani chci­wy, ani zazdro­sny. Pycha to bar­dzo lubi i cią­gle mu szep­ce do ucha: „aleś ty dosko­na­ły”. W szko­le Jezu­sa dosko­na­łość to poko­ra, czy­li umi­ło­wa­nie praw­dy o Bogu i o sobie, a nie swej dosko­na­ło­ści. Z fary­ze­izmem mamy do czy­nie­nia zarów­no wśród kapła­nów, zakon­ni­ków i zakon­nic, jak i wśród świec­kich. Fary­ze­usz przed­sta­wio­ny przez Jezu­sa jest nadę­ty pychą swej dosko­na­ło­ści. Ten rodzaj pychy jest naj­trud­niej­szy do wyle­cze­nia.