Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

CAŁKOWITA PEWNOŚĆ NADZIEI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej w auli Paw­ła VI w Waty­ka­nie, 1 lute­go br.


Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
W poprzed­nich kate­che­zach roz­po­czę­li­śmy nasz cykl roz­wa­żań na temat nadziei, odczy­tu­jąc w tej per­spek­ty­wie pew­ne frag­men­ty Sta­re­go Testa­men­tu. Teraz chce­my przejść do pod­kre­śle­nia nie­zwy­kłej donio­sło­ści, jaką ta cno­ta nabie­ra w Nowym Testa­men­cie, kie­dy spo­ty­ka nowość repre­zen­to­wa­ną przez Jezu­sa Chry­stu­sa i wyda­rze­nie pas­chal­ne. Ist­nie­je nadzie­ja. My chrze­ści­ja­nie jeste­śmy męż­czy­zna­mi i kobie­ta­mi nadziei. Uka­zu­je się to wyraź­nie począw­szy od pierw­sze­go napi­sa­ne­go tek­stu, czy­li Pierw­sze­go Listu świę­te­go Paw­ła Apo­sto­ła do Tesa­lo­ni­czan. (…) Kie­dy Paweł pisze do wspól­no­ty w Salo­ni­kach, zosta­ła ona dopie­ro co zało­żo­na i nie­wie­le lat dzie­li ją od zmar­twych­wsta­nia Chry­stu­sa. Dla­te­go Apo­stoł sta­ra się uświa­do­mić wszyst­kie skut­ki i kon­se­kwen­cje, jakie to wyda­rze­nie wyjąt­ko­we i decy­du­ją­ce, to zna­czy Zmar­twych­wsta­nie Pań­skie, pocią­ga za sobą dla histo­rii i życia każ­de­go. Trud­no­ścią wspól­no­ty było szcze­gól­nie nie tyle uzna­nie zmar­twych­wsta­nia ezu­sa – wszy­scy w nie wie­rzy­li – ile uwie­rze­nie w zmar­twych­wsta­nie umar­łych. (…) Tak­że my, w obec­nej sytu­acji, musi­my powró­cić do korze­ni i fun­da­men­tów naszej wia­ry, aby uświa­do­mić sobie, co Bóg uczy­nił dla nas w Chry­stu­sie Jezu­sie. I co ozna­cza nasza śmierć. Wszy­scy tro­chę oba­wia­my się śmier­ci z powo­du tej nie­pew­no­ści. (…) Paweł w obli­czu lęków i nie­pew­no­ści wspól­no­ty zachę­cał, by trzy­mać się nadziei (…). Nadzie­ja chrze­ści­jań­ska jest ocze­ki­wa­niem na coś, co już zosta­ło doko­na­ne. Jest tam bra­ma i mam nadzie­ję, że dotrę do bra­my! (…) Trze­ba mieć pew­ność, że podą­żam ku cze­muś, co ist­nie­je, a nie ku cze­muś, co chciał­bym, aby było. (…) Nadzie­ja chrze­ści­jań­ska jest ocze­ki­wa­niem na coś, co już zosta­ło doko­na­ne i co na pew­no doko­na się dla każ­de­go z nas. Rów­nież nasze zmar­twych­wsta­nie oraz zmar­twych­wsta­nie bli­skich zmar­łych nie jest czymś, co może się stać, albo i nie, ale jest to rze­czy­wi­stość pew­na, ponie­waż zako­rze­nio­na w wyda­rze­niu zmar­twych­wsta­nia Chry­stu­sa. Żywie­nie nadziei ozna­cza zatem naucze­nie się
życia w ocze­ki­wa­niu. Uczyć się żyć w ocze­ki­wa­niu i zna­leźć życie. Gdy kobie­ta zda­je sobie  spra­wę, że jest w cią­ży, każ­de­go dnia uczy się żyć w ocze­ki­wa­niu, że zoba­czy spoj­rze­nie tego dziec­ka, któ­re przyj­dzie na świat… Tak­że my musi­my żyć i uczyć się z tych ludz­kich ocze­ki­wań oraz żyć w ocze­ki­wa­niu, że będzie­my widzie­li Pana, że spo­tka­my Pana. (…) Jest takie wyra­że­nie św. Paw­ła, skie­ro­wa­ne nadal do Tesa­lo­ni­czan. Napeł­nia­ją mnie one [te sło­wa] pew­no­ścią nadziei. Mówi on: „w ten spo­sób zawsze będzie­my z Panem” (1 Tes 4,17). Jak­że to pięk­ne. Wszyst­ko prze­mi­ja. Ale po śmier­ci, zawsze będzie­my z Panem. Jest to cał­ko­wi­ta pew­ność nadziei, taka sama, któ­ra znacz­nie wcze­śniej spra­wi­ła, iż Hiob wykrzyk­nął: „Ja wiem: Wybaw­ca mój żyje (…) Ja sam go zoba­czę, nie ktoś obcy, będę Go widział na wła­sne oczy” (Hi 19,25.27). W ten spo­sób zawsze będzie­my z Panem. Czy wie­rzy­cie w to? (…) I tam spo­tka­my się z Panem.