Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

ÓSMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 27–28 II 2017
OKRES WIELKIEGO POSTU 1–4 III 2017

PONIEDZIAŁEK:
Syr 17,24–29; Mk 10,17–27
Sło­wo Boże: „Jak trud­no tym, któ­rzy mają dostat­ki, wejść do kró­le­stwa Boże­go”. Ucznio­wie prze­ra­zi­li się Jego sło­wa­mi, lecz Jezus powtór­nie rzekł im: „Dzie­ci, jak­że trud­no wejść do kró­le­stwa Boże­go tym, któ­rzy w dostat­kach pokła­da­ją ufność. Łatwiej jest wiel­błą­do­wi przejść przez uch igiel­ne, niż boga­te­mu wejść do kró­le­stwa Boże­go”. Jezu, ufam Tobie, Jezu, ufam Tobie… – tyle razy powta­rza­my sło­wa tej modli­twy. To nie jest zakli­na­nie rze­czy­wi­sto­ści w prze­ko­na­niu, że w koń­cu te sło­wa sta­ną się fak­tem. Jeśli postę­pu­je­my w duchu tej pro­stej modli­twy, musi poja­wić się w naszym ser­cu pokor­na posta­wa wytrwa­łej proś­by i wyzna­nie, że chce­my podą­żać dro­gą zaufa­nia tyl­ko Jezu­so­wi. A gdy w swym sumie­niu roz­po­zna­je­my, żeśmy ode­szli, bo pocią­gnę­ły nas jakieś inne dobra (bo zawład­nę­ły naszą uwa­gą), to znów z pro­sto­tą wra­caj­my do Pana, by tyl­ko w Nim widzieć swą przy­szłość.
WTOREK
Syr 35,1–12; Mk 10,28–31
Sło­wo Boże: Zapraw­dę, powia­dam wam: Nikt nie opusz­cza domu, bra­ci, sióstr, mat­ki, ojca, dzie­ci lub pól z powo­du Mnie i z powo­du Ewan­ge­lii, żeby nie otrzy­mał  sto­kroć wię­cej teraz, w tym cza­sie, domów, bra­ci, sióstr, matek, dzie­ci i pól, wśród prze­śla­do­wań, a życia wiecz­ne­go w cza­sie przy­szłym. Powyż­sza wypo­wiedź Jezu­sa jest zakoń­cze­niem dłuż­szej roz­mo­wy z ucznia­mi, doty­czą­cej spraw bogac­twa, a spro­wo­ko­wa­nej przez mło­de­go czło­wie­ka, któ­ry nie potra­fił zre­zy­gno­wać z posia­da­nych dóbr, by pójść za Jezu­sem. Ów czło­wiek odszedł zanie­po­ko­jo­ny tym, że musi wszyst­ko stra­cić – co uznał za nie­moż­li­we. Jezus poka­zu­je, że każ­dy idąc za Nim w rze­czy­wi­sto­ści zysku­je. Owszem trze­ba stra­cić, lecz są to wszel­kie złe przy­wią­za­nia (pycha, chci­wość, zazdrość…), w zamian czło­wiek tyl­ko zysku­je już tu, nie mówiąc o tym, co w wiecz­no­ści.
ŚRODA
Jl 2,12–18; 2 Kor 5,20–6,3; Mt 6,1–6.16–18
ŚRODA POPIELCOWA
Sło­wo Boże: Strzeż­cie się, żeby­ście poboż­nych uczyn­ków nie wyko­ny­wa­li przed ludź­mi po to, aby was widzie­li; ina­czej nie będzie­cie mie­li nagro­dy u Ojca wasze­go, któ­ry jest w nie­bie. Kie­dy więc dajesz jał­muż­nę, nie trąb przed sobą, jak obłud­ni­cy czy­nią w syna­go­gach i na rogach ulic, aby ich ludzie chwa­li­li. Sło­wa Jezu­sa narzu­ca­ją trud­ne pyta­nia: czy chrze­ści­ja­nin nie może doświad­czać satys­fak­cji z doko­na­nych czy­nów? Czy nie ma pra­wa pochwa­lić się swy­mi osią­gnię­cia­mi? Z dru­giej stro­ny wie­my jak waż­ne jest świa­dec­two w życiu wspól­no­ty – to przez nie zachę­ca­my się wza­jem­nie do wia­ry, przez nie inni wcho­dzą na tę dro­gę. Jezus bynaj­mniej nie negu­je roli świa­dec­twa. Jedy­nie prze­strze­ga przed wyko­ny­wa­niem czy­nów na pokaz, czy­ni to dla­te­go, byśmy nie znie­kształ­ca­li zasad­ni­cze­go moty­wu: tru­dzi­my się dla Pana i Jemu jeste­śmy wdzięcz­ni.
CZWARTEK
Pwt 30,15–20; Łk 9,22–25
Sło­wo Boże: Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze same­go sie­bie, niech co dnia bie­rze swój krzyż i niech Mnie naśla­du­je. Bo kto chce zacho­wać swo­je życie, stra­ci je, a kto stra­ci swe życie z mego powo­du, ten je zacho­wa. Bo cóż za korzyść dla czło­wie­ka, jeśli cały świat zyska, a sie­bie zatra­ci lub szko­dę ponie­sie? Gdzie zysk, gdzie stra­ta? Kto zyskał, kto stra­cił? Co jest praw­dzi­wym zyskiem, co praw­dzi­wą stra­tą? Co jest osta­tecz­nie zwy­cię­stwem, a co tra­gicz­ną klę­ską? Tyl­ko pozor­nie są to pyta­nia banal­ne. Bo roz­róż­nie­nie dobra od jego imi­ta­cji w prak­ty­ce nastrę­czać może wie­le pro­ble­mów i nara­ża nas na błę­dy, nawet wię­cej – na powta­rza­nie tych samych wie­lo­krot­nie. Wyda­je się na przy­kład, że agre­sją zysku­je­my prze­wa­gę, gdy tym­cza­sem tra­ci­my praw­dzi­wą więź. Sal­do zawsze wte­dy jest ujem­ne. I tak jest w wie­lu sytu­acjach. Dla­te­go tak bar­dzo potrzeb­na jest nam sztu­ka roze­zna­wa­nia.
PIĄTEK
Iz 58,1–9; Mt 9,14–15
Sło­wo Boże: Pode­szli do Nie­go ucznio­wie Jana i zapy­ta­li: „Dla­cze­go my i fary­ze­usze dużo pości­my, Twoi zaś ucznio­wie nie poszczą?”. Jezus rzekł im: „Czy goście wesel­ni mogą się smu­cić, dopó­ki oblu­bie­niec jest z nimi? Lecz przyj­dzie czas, kie­dy zabio­rą im oblu­bień­ca, a wte­dy będą pościć”. Tyl­ko pozor­nie ucznio­wie Jezu­sa nie pości­li. Ucznio­wie Jana mogli być zanie­po­ko­je­ni, bo nie zauwa­ży­li postu takie­go, jak sami prak­ty­ko­wa­li. Stąd to pyta­nie. A prze­cież sam Mistrz pościł – i to bar­dzo suro­wo. Miał za sobą czter­dzie­ści dni suro­we­go postu na pusty­ni. Mógł o tym nikt nie wie­dzieć. Czy my dziś może­my iść inną dro­gą? Wie­lu poszło szu­ka­jąc chrze­ści­jań­stwa przy­jem­ne­go, któ­re uspra­wie­dli­wia każ­dą ludz­ką sła­bość, każ­de pra­gnie­nie, tak­że grzech. Ale nie tak uczył Pan. Nie da się iść za Nim, jeśli nie zma­ga­my się z prze­ciw­no­ścia­mi, nawet gdy to boli.
SOBOTA
Syr 51,13–20; Łk 12,35–40
ŚWIĘTO ŚW. KAZIMIERZA
Sło­wo Boże: Niech będą prze­pa­sa­ne bio­dra wasze i zapa­lo­ne pochod­nie. A wy podob­ni do ludzi ocze­ku­ją­cych swe­go pana, kie­dy z uczty wesel­nej powró­ci, aby mu zaraz otwo­rzyć, gdy nadej­dzie i zako­ła­cze. Szczę­śli­wi owi słu­dzy, któ­rych pan zasta­nie czu­wa­ją­cych, gdy nadej­dzie. Słu­dzy goto­wi otwo­rzyć drzwi domu swe­mu panu, gdy ten nadej­dzie. To posta­wa, któ­rej Pan ocze­ku­je od swych uczniów, od nas. Na czym pole­ga czu­wa­nie? Na dłuż­szą metę wyda­je się być męczą­cym. Ale tak napraw­dę cho­dzi tu o posta­wę ser­ca, któ­re jest otwar­te i skłon­ne do przy­ję­cia Pana, do przy­ję­cia Jego sło­wa i pod­ję­cia wyzna­czo­ne­go zada­nia. Otwo­rzyć drzwi zna­czy otwo­rzyć ser­ce i umysł Jezu­so­wi. Cia­sne ser­ca i cia­sne umy­sły, zawę­żo­ne do przy­zwy­cza­jeń i utar­tych sche­ma­tów, są zaprze­cze­niem posta­wy czu­wa­nia.