Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (36)

WTAJEMNICZENIE FARYZEUSZACEL PRZYJŚCIA SYNA BOŻEGO NA ZIEMIĘ

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Noc­na roz­mo­wa Jezu­sa z fary­ze­uszem Niko­de­mem zawie­ra zdu­mie­wa­ją­co głę­bo­kie sfor­mu­ło­wa­nia. Niko­dem był do takiej roz­mo­wy przy­go­to­wa­ny. On sły­szał sło­wa, któ­re musia­ły go szo­ko­wać. Jako Żyd dowia­du­je się, że Bóg umi­ło­wał nie tyl­ko Żydów, ale świat. W imię tej miło­ści Bóg daje swe­go Syna, aby ten świat zba­wił. Niko­dem sły­szy wyraź­nie od Jezu­sa, że Bóg jest Ojcem, któ­ry kocha, a jest to miłość do Jed­no­ro­dzo­ne­go Syna. Jako mono­te­ista musiał moc­no stuk­nąć gło­wą o te sło­wa. Miał ser­ce tak otwar­te, że przy­jął je z wia­rą. Jezus mówi: Tak bowiem Bóg umi­ło­wał świat, że Syna swe­go Jed­no­ro­dzo­ne­go dał, aby każ­dy kto w Nie­go wie­rzy, nie zgi­nął, ale miał życie wiecz­ne. Albo­wiem Bóg nie posłał swe­go Syna na świat po to, aby świat potę­pił, ale po to, by świat został przez Nie­go zba­wio­ny (J 3,16–17). Kto­kol­wiek zna ten świat i widzi ilość zła, jaka w nim jest, pyta: Za co Bóg ten świat kocha? To pyta­nie dowo­dzi myśle­nia w kate­go­riach ludz­kiej miło­ści, któ­ra zawsze jest nasta­wio­na na to, aby z miło­ści coś mieć. Przy tym podej­ściu kochać moż­na jedy­nie „za coś”, czy­li na miłość trze­ba sobie zasłu­żyć. Tak, jako fary­ze­usz, myślał Niko­dem. Sło­wa Jezu­sa burzą takie myśle­nie. Miłość praw­dzi­wa jest potęż­ną ener­gią życia Boże­go, któ­ra pro­mie­niu­je jak słoń­ce, aby kar­mić świa­tłem albo cie­płem wszyst­ko, co żyje na zie­mi. Na tę miłość się nie zasłu­gu­je, w niej się żyje. Tak rozu­mia­na miłość pozwa­la podejść bli­żej Boga. A kie­dy się to sta­je, nawet na zasa­dzie zwró­ce­nia oczu w stro­nę Boga – bo nie jeste­śmy w sta­nie posta­wić w Jego kie­run­ku ani jed­ne­go kro­ku – wte­dy widzi­my Jego miłość. On kocha Syna – i to jest pierw­sza zdu­mie­wa­ją­ca praw­da. Bóg jest Ojcem i kocha swe­go Jed­no­ro­dzo­ne­go Syna, a Syn kocha Jego. Oni swo­ją miłość posta­no­wi­li prze­lać w ser­ca wszyst­kich potom­ków Ada­ma – i cze­ka­ją na to, że na Ich miłość ludzie odpo­wie­dzą. Bóg kocha, a odpo­wiedź zale­ży od czło­wie­ka. Ta odpo­wiedź jest naj­waż­niej­szym dzie­łem, jakie czło­wiek może pod­jąć na zie­mi. Jeśli to uczy­ni, to znak, że kocha na tej samej fali, na jakiej kocha­ją się Oso­by Boże. Dru­ga zdu­mie­wa­ją­ca praw­da to pra­gnie­nie Boga nasta­wio­ne nie na potę­pia­nie ludzi, ale na ich zba­wie­nie, czy­li uszczę­śli­wie­nie. Fary­ze­usze budo­wa­li tyl­ko na spra­wie­dli­wo­ści, a Niko­dem dowia­du­je się, że Bóg pra­gnie spo­tka­nia w miło­ści – i to prze­ba­cza­ją­cej. Spo­tka­nie z Jezu­sem jest zatem wiel­kim wyda­rze­niem, któ­re prze­sta­wia tak spo­sób myśle­nia, jak i dzia­ła­nia. Z Nim czło­wiek wycho­dzi ze świa­ta roz­li­czeń i wyda­wa­nia wyro­ków, a wcho­dzi na dro­gę prze­ba­cze­nia i zba­wia­nia każ­de­go czło­wie­ka. Cia­sno­ta fary­zej­skie­go myśle­nia pry­ska. Niko­dem ze sko­ru­py myśle­nia o spra­wie­dli­wo­ści swo­jej i wybra­nych roda­ków, wypły­wa na oce­an zba­wie­nia, mając szan­sę dotar­cia do każ­de­go kon­ty­nen­tu i każ­dej wyspy, aby infor­mo­wać o nie­po­ję­tej miło­ści Boga, któ­ry zba­wia, a nie potę­pia. Niko­dem doświad­czył praw­dy, jaką prze­ka­zy­wał mu Jezus – i zoba­czył ogrom dzie­ła zba­wie­nia, jakie­go On się pod­jął. Uwie­rzył Jezu­so­wi i w Jezu­sa,
a w tym zaufa­niu doświad­czył w swo­im ser­cu życia wiecz­ne­go, czy­li uczest­ni­cze­nia w życiu Boga Ojca i Jego Jedy­ne­go Syna.