Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIERWSZY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 6–11 III 2017

PONIEDZIAŁEK:
Kpł 19,1–2.11–18; Mt 25,31–46
Sło­wo Boże: „Panie, kie­dy widzie­li­śmy Cię głod­nym i nakar­mi­li­śmy Cie­bie? Spra­gnio­nym i dali­śmy Ci pić? Kie­dy widzie­li­śmy Cię przy­by­szem i przy­ję­li­śmy Cię, lub nagim i przy­odzia­li­śmy Cię? Kie­dy widzie­li­śmy Cię cho­rym lub w wię­zie­niu i przy­szli­śmy do Cie­bie?”. Przy­szłość, ta osta­tecz­na, zapo­wia­da się nader inte­re­su­ją­co. Gdy bowiem przyj­dzie koniec nasze­go cza­su, wszy­scy będą zasko­cze­ni. Jed­nych prze­ra­zi zlek­ce­wa­że­nie oka­za­ne Jezu­so­wi. O dzi­wo, tego zlek­ce­wa­że­nia Pana wcze­śniej nie byli zupeł­nie świa­do­mi. Co nie zmniej­szy przy­krych kon­se­kwen­cji. Innych zdu­mie­je wiel­kość powsta­łe­go dobra.  Oka­zu­jąc miło­sier­dzie, nie do koń­ca byli świa­do­mi, co uda­ło im się zbu­do­wać. Tym więk­sza będzie ich radość, gdy Pan odsło­ni przed nimi peł­nię powsta­łe­go dobra.
WTOREK
Iz 55,10–11; Mt 6,7–15
Sło­wo Boże: Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: „Na modli­twie nie bądź­cie gada­tli­wi jak poga­nie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wie­lo­mów­stwo będą wysłu­cha­ni. Nie bądź­cie podob­ni do nich! Albo­wiem wie Ojciec wasz, cze­go wam potrze­ba, wpierw zanim Go popro­si­cie”. Od dzie­ciń­stwa jeste­śmy wycho­wy­wa­ni, do modli­twy, któ­rej naj­częst­szą for­mą jest pacierz. Z cza­sem umac­nia się fał­szy­we nie­ste­ty prze­ko­na­nie, że siłą modli­twy jest ilość słów, popraw­ność dobra­nych argu­men­tów, elo­kwen­cja czy zdol­ność do per­swa­zji. Co praw­da modląc się, opo­wia­da­my Stwór­cy o swo­im życiu, o swo­ich pla­nach, decy­zjach. Jed­nak­że odkry­wa­jąc duszę przed Bogiem, sami sie­bie lepiej rozu­mie­my, by osta­tecz­nie z naj­wyż­szą szcze­ro­ścią obna­żyć ego­izm i po raz kolej­ny wejść na dro­gę miło­ści.
ŚRODA
Jon 3,1–10; Łk 11,29–32
Sło­wo Boże: Gdy tłu­my gro­ma­dzi­ły się, Jezus zaczął mówić: „To ple­mię jest ple­mie­niem prze­wrot­nym. Żąda zna­ku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz zna­ku Jona­sza. Jak bowiem Jonasz stał się zna­kiem dla miesz­kań­ców Nini­wy, tak będzie Syn Czło­wie­czy dla tego ple­mie­nia”. Bywa, że odru­cho­wo porów­nu­je­my ze sobą ludzi, oce­nia­jąc ich postęp moral­ny czy ducho­wy. Jed­nak­że zapo­mi­na­my o tym, że nie wszy­scy otrzy­mu­ją to samo w takiej samej ilo­ści. Zda­rza się, że ktoś otrzy­mu­je nie­wie­le, ale spo­żyt­ku­je to dobrze. Z kolei ktoś, kto otrzy­mał wie­le i wyda­je się, że jest w lep­szej sytu­acji od tego pierw­sze­go, mógł nie­ste­ty wie­le dobra zmar­no­wać. Lecz o tym wie tyl­ko Pan. Nasze zada­nie jest jed­no: nie mar­no­wać tych moż­li­wo­ści, któ­re przed nami otwie­ra Jezus każ­de­go dnia.
CZWARTEK
Est (Wlg) 14,1.3–5.12–14; Mt 7,7–12
Sło­wo Boże: Pro­ście, a będzie wam dane; szu­kaj­cie, a znaj­dzie­cie; kołacz­cie, a otwo­rzą wam. Albo­wiem każ­dy, kto pro­si, otrzy­mu­je; kto szu­ka, znaj­du­je; a koła­czą­ce­mu otwo­rzą. Gdy któ­re­go z was syn pro­si o chleb, czy jest taki, któ­ry poda mu kamień? Albo gdy popro­si o rybę, czy poda mu węża? Jezus zachę­ca do wytrwa­łej modli­twy. To, że trze­ba się modlić, zwy­kle rozu­mie­my. To, że trze­ba się modlić wytrwa­le i dłu­go – bywa że bar­dzo dłu­go – to już nie zawsze może­my zro­zu­mieć, tym bar­dziej zre­ali­zo­wać. Podzi­wia­my suk­ce­sy spor­tow­ców. Ale zanim kto­kol­wiek sta­nął na meda­lo­wym pod­wyż­sze­niu, musiał nie­zli­czo­ne­go­dzi­ny wypeł­nić mor­der­czą pra­cą. Zwy­cięz­cy ducha: świę­ci i bło­go­sła­wie­ni to ludzie wiel­kiej, wytrwa­łej modli­twy, mozol­nie dzień za dniem zgi­na­ją­cy kola­na, wal­czą­cy z poku­są znie­chę­ce­nia.
PIĄTEK
Ez 18,21–28; Mt 5,20–26
Sło­wo Boże: Jeśli więc przy­nie­siesz swój dar przed ołtarz i tam sobie przy­po­mnisz, że brat twój ma coś prze­ciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołta­rzem, a naj­pierw idź i pojed­naj się z bra­tem swo­im. Potem przyjdź i dar swój ofia­ruj. Pogódź się szyb­ko ze swo­im prze­ciw­ni­kiem… Jeśli mamy zamiar oka­zać życz­li­wość Bogu, to nie może­my zapo­mnieć o życz­li­wo­ści wobec czło­wie­ka. Bo ina­czej nasze ser­ce było­by roz­dwo­jo­ne, podzie­lo­ne, osta­tecz­nie nie­szcze­re. Wszak każ­dy ma jed­no ser­ce, któ­rym obej­mu­je Boga i czło­wie­ka. Nie­szcze­ra będzie życz­li­wość wobec jed­nej oso­by, gdy zara­zem to samo ser­ce zacho­wa nie­na­wiść wobec innych. Roz­dwo­je­nie ser­ca jest bole­sne – to cho­ro­ba poważ­nie znie­kształ­ca­ją­ca oso­bo­wość. Czło­wiek zdro­wy ducho­wo to czło­wiek o spój­nej oso­bo­wo­ści.
SOBOTA
Pwt 26,16–19; Mt 5,43–48
Sło­wo Boże: Miłuj­cie waszych nie­przy­ja­ciół i módl­cie się za tych, któ­rzy was prze­śla­du­ją, aby­ście się sta­li syna­mi Ojca wasze­go, któ­ry jest w nie­bie; ponie­waż On spra­wia, że słoń­ce Jego wscho­dzi nad zły­mi i nad dobry­mi, i On zsy­ła deszcz na spra­wie­dli­wych i nie­spra­wie­dli­wych. Łaska­wość Boga spra­wia, że z tego same­go słoń­ca korzy­sta­ją spra­wie­dli­wi i nie­spra­wie­dli­wi. I z tego same­go desz­czu czer­pią pra­wi i nie­pra­wi. Sko­ro tak trak­tu­je ludzi Pan nasz i Stwór­ca, nie może być ina­czej w naszym postę­po­wa­niu. Jak deszcz i słoń­ce są war­to­ścia­mi powszech­nie dostęp­ny­mi, tak war­to­ścią powszech­ną, daną
wszyst­kim, jest god­ność oso­by ludz­kiej. I z powo­du, któ­ry wska­zał Jezus, nie moż­na kogo­kol­wiek pozba­wić god­no­ści, bo jest to dar Boga. Czło­wiek, tym bar­dziej uczeń Jezu­sa, musi ten dar zawsze dostrze­gać.