Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (37)

FARYZEUSZ NIKODEM POZNAJE WARUNEK ZBAWIENIA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jezus odsła­nia przed Niko­de­mem sekret zba­wie­nia. Bóg zade­cy­do­wał, że do zba­wie­nia – ze stro­ny czło­wie­ka – jest potrzeb­ny akt wia­ry w Jezu­sa, jako Syna Boże­go. Sfor­mu­ło­wa­nie, jakie usły­szał Niko­dem, było dla nie­go szo­ku­ją­ce: Kto wie­rzy w Nie­go, nie pod­le­ga potę­pie­niu; a kto nie wie­rzy, już został potę­pio­ny, bo nie uwie­rzył w imię Jed­no­ro­dzo­ne­go Syna Boże­go (J 3,18). Bóg pra­gnie zba­wić każ­de­go czło­wie­ka. Sta­wia jed­nak przed nim jeden waru­nek, a jest nim akt wia­ry w Jezu­sa jako Syna Boże­go. Ten akt wia­ry wystar­cza, ale nie cho­dzi o wypo­wie­dze­nie słów: „Wie­rzę w Jezu­sa”, lecz o wej­ście na dro­gę, jaką On kro­czy – i o decy­zję wędro­wa­nia z Nim krok po kro­ku. Wej­ście na tę dro­gę jest już zba­wie­niem, ale trze­ba jesz­cze na niej wytrwać. Dokład­nie to jest zawar­te w sło­wach: „Jezu, ufam Tobie”. Zaufa­nie bowiem jest decy­zją odda­nia swe­go życia w Jego ręce. W nich jest zba­wie­nie. Niko­dem coraz lepiej wie­dział, z kim roz­ma­wia i kim jest Jezus. W tym spo­tka­niu wszyst­ko, co miał poukła­da­ne, wyma­ga­ło prze­sta­wie­nia – i to od same­go fun­da­men­tu. Jako fary­ze­usz budo­wał na dosko­na­łym­wy­ko­na­niu pra­wa. Jezus sta­wia tyl­ko jeden para­graf: Trze­ba w Nie­go uwie­rzyć i życie budo­wać na Nim i z Nim. Wie­lu ludzi, nawet prak­ty­ku­ją­cych uwa­ża że jeśli dokład­nie zacho­wu­ją pra­wo, to już wystar­czy do ich zba­wie­nia. Jezus mówi Niko­de­mo­wi jasno: To nie wystar­czy. Trze­ba się ze Mną spo­tkać i wspól­nie wygrać życie, inny­mi sło­wy trze­ba liczyć się z miło­ścią Ojca nie­bie­skie­go i Moją. Zba­wie­nie pole­ga na spo­tka­niu z Jezu­sem, a potę­pie­nie na rezy­gna­cji z tego spo­tka­nia. Jezus mówi to w jed­nym zda­niu: Kto wie­rzy w Nie­go, nie pod­le­ga potę­pie­niu; a kto nie wie­rzy, już został potę­pio­ny, bo nie uwie­rzył w imię Jed­no­ro­dzo­ne­go Syna Boże­go. O potę­pie­niu decy­du­je zatem sam czło­wiek, a nie Bóg. Jeśli czło­wiek po spo­tka­niu z Jezu­sem w Nie­go nie uwie­rzy, już jest potę­pio­ny, czy­li jest poza moż­li­wo­ścią zba­wie­nia. Jezus wyja­śnia to dokład­niej, mówiąc na czym pole­ga sąd: A sąd pole­ga na tym, że świa­tło przy­szło na świat, lecz ludzie bar­dziej umi­ło­wa­li ciem­ność ani­że­li świa­tło: bo złe były ich uczyn­ki. Każ­dy bowiem, kto źle czy­ni, nie­na­wi­dzi świa­tła i nie zbli­ża się do świa­tła, aby jego uczyn­ki nie zosta­ły ujaw­nio­ne. Kto speł­nia wyma­ga­nia praw­dy, zbli­ża się do świa­tła, aby się oka­za­ło, że jego uczyn­ki zosta­ły doko­na­ne w Bogu (J 3,19–21). Jezus wyja­śnia Niko­de­mo­wi dla­cze­go nie jest przyj­mo­wa­ny. On jest Praw­dą, czy­li świa­tłem. Zakła­ma­ni nie­na­wi­dzą świa­tła praw­dy i ucie­ka­ją albo w ciem­ność, albo w róż­ne for­my pół­cie­ni. Nie chcą widzieć swe­go zakła­ma­nia, a jesz­cze bar­dziej zale­ży im na tym, by inni tego nie zauwa­ży­li. Nawró­ce­nie to dobro­wol­ne wej­ście w świa­tło praw­dy o Bogu i o sobie. Na zie­mi tłu­my wypeł­nia­ją kra­inę ciem­no­ści i żyją tyl­ko w zasię­gu sztucz­ne­go świa­tła, któ­re im wystar­cza. Nawet nie wie­dzą, że zbli­ża się godzi­na, gdy to sztucz­ne świa­tło zga­śnie i wszyst­ko pogrą­ży się w ciem­no­ściach. Potem poja­wi się Jezus jako Świa­tło, przed któ­rym nie da się scho­wać. Ono oświe­ci każ­de­go z nas od wewnątrz i każ­dy zoba­czy, kim jest.