Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DRUGI TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 13–18 III 2017

PONIEDZIAŁEK:
Dn 9,4b–10; Łk 6,36–38
Sło­wo Boże: Bądź­cie miło­sier­ni, jak Ojciec wasz jest miło­sier­ny. Nie sądź­cie, a nie będzie­cie sądze­ni; nie potę­piaj­cie, a nie będzie­cie potę­pie­ni; odpusz­czaj­cie, a będzie wam odpusz­czo­ne. Dawaj­cie, a będzie wam dane; mia­rą dobrą, ubi­tą, utrzę­sio­ną i wypeł­nio­ną ponad brze­gi wsy­pią w zana­drze wasze. Nawyk wyda­wa­nia opi­nii o innym jest głę­bo­ko zako­rze­nio­ny w naszym ser­cu. Łatwo wypo­wia­da­my nega­tyw­ne opi­nie, pochop­nie domy­śla­my się podej­rza­nych inten­cji, z upo­rem szu­ka­my dru­gie­go dna ludz­kich zacho­wań. Tym­cza­sem Jezus pro­po­nu­je nowe spoj­rze­nie, inne – na bra­ta. To wła­śnie sło­wo „brat” może być klu­czem otwie­ra­ją­cym nowe spoj­rze­nie, nową kul­tu­rę wza­jem­nych odnie­sień. W swo­im oto­cze­niu, zgod­nie z pra­gnie­niem Pana, bądź­my ini­cja­to­ra­mi życz­li­wo­ści, kul­tu­ry, wza­jem­ne­go zro­zu­mie­nia i prze­ba­cze­nia.
WTOREK
Iz 1,10.16–20; Mt 23,1–12
Sło­wo Boże: Wy zaś nie pozwa­laj­cie nazy­wać się Rab­bi, albo­wiem jeden jest wasz Nauczy­ciel, a wy wszy­scy brać­mi jeste­ście. Niko­go też na zie­mi nie nazy­waj­cie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w nie­bie. Nie chciej­cie rów­nież, żeby was nazy­wa­no mistrza­mi… Nie da się z języ­ka, ani tym bar­dziej z ludz­kie­go życia, wyrzu­cić nauczy­cie­li, ojców, mistrzów. Wzra­sta­jąc, potrze­bu­je­my prze­wod­ni­ków. Jezus jed­no­znacz­nie zwra­ca uwa­gę, że osta­tecz­nie jest tyl­ko jeden Mistrz, Nauczy­ciel i Ojciec. Jeśli kogoś obda­rza­my tym tytu­łem, to z tej racji, że dzia­ła on (choć­by nawet o tym nie myślał) w imie­niu same­go Boga. Rzecz w tym, byśmy zacho­wu­jąc uzna­nie dla nauczy­cie­li, ojców i mistrzów pamię­ta­li, iż tak napraw­dę jedy­nym praw­dzi­wym nauczy­cie­lem, ojcem i mistrzem jest Bóg.
ŚRODA
Jr 18,18–20; Mt 20,17–28
Sło­wo Boże: W dro­dze rzekł do nich: „Oto idzie­my do Jero­zo­li­my: a tam Syn Czło­wie­czy zosta­nie wyda­ny arcy­ka­pła­nom i uczo­nym w Piśmie. Oni ska­żą Go na śmierć i wyda­dzą Go poga­nom, aby został wyszy­dzo­ny, ubi­czo­wa­ny i ukrzy­żo­wa­ny; a trze­cie­go dnia zmar­twych­wsta­nie”. W dro­dze do Jero­zo­li­my, tam gdzie mia­ło wszyst­ko się speł­nić, Jezus zapo­wia­da uczniom, co wkrót­ce nastą­pi. Wyda­je się, że mówi jasno, zro­zu­mia­le. Wyraź­nie przy­szłość nie wyglą­da pomyśl­nie. Tym­cza­sem ucznio­wie zda­ją się tego wca­le nie sły­szeć. Mistrz mówi o swej śmier­ci, o odrzu­ce­niu i ukrzy­żo­wa­niu, a Apo­sto­ło­wie zaję­ci są wciąż sobą i myślą o swej przy­szło­ści, o zaję­ciu naj­lep­sze­go miej­sca. Dla sie­bie. I to jesz­cze w takiej chwi­li. Trud­no o więk­sze nie­po­ro­zu­mie­nie. Lecz Pan się tym nie zra­ża. Pozo­sta­je dalej cier­pli­wym prze­wod­ni­kiem.
CZWARTEK
Jr 17,5–10; Łk 16,19–31
Sło­wo Boże: Umarł żebrak i anio­ło­wie zanie­śli go na łono Abra­ha­ma. Umarł tak­że bogacz i został pogrze­ba­ny. Gdy w Otchła­ni, pogrą­żo­ny w mękach, pod­niósł oczy, ujrzał z dale­ka Abra­ha­ma i Łaza­rza na jego łonie. I zawo­łał: „Ojcze Abra­ha­mie, uli­tuj się nade mną”. Każ­dy chciał­by poznać osta­tecz­ną przy­szłość. Jezus poda­je pod­sta­wo­wą zasa­dę: przy­szłość jest kon­se­kwen­cją naszych decy­zji i naszych czy­nów. Prze­ko­nu­je o nie­skoń­czo­nym miło­sier­dziu Boga i rów­no­cze­śnie nie kry­je praw­dy o moż­li­wo­ści wiecz­ne­go cier­pie­nia po śmier­ci. Owszem, strach nie jest dobrym peda­go­giem. Ale na pew­no roz­trop­ność – tak. A roz­trop­ność to sztu­ka prze­wi­dy­wa­nia skut­ków swo­ich dzia­łań. Roz­trop­nie jest wie­dzieć, ku cze­mu zmie­rza mój kon­kret­ny czyn.
PIĄTEK
Rdz 37,3–4.12–13a.17b–28; Mt 21,33–43.45–46
Sło­wo Boże: Jezus rzekł im: „Czy nigdy nie czy­ta­li­ście w Piśmie: Ten wła­śnie kamień, któ­ry odrzu­ci­li budu­ją­cy, stał się gło­wi­cą węgła. Pan to spra­wił i jest cudem w naszych oczach? Dla­te­go powia­dam wam: Kró­le­stwo Boże będzie wam zabra­ne, a dane naro­do­wi, któ­ry wyda jego owo­ce”. Opi­su­jąc wie­lo­krot­ne odstęp­stwo Żydów, pro­ro­cy wie­le razy upo­mi­na­li naród wybra­ny, w szcze­gól­no­ści odpo­wie­dzial­nych za ten naród: moż­li­wość zgu­bie­nia tego, co fun­da­men­tal­ne jest real­na. A wte­dy Bóg bie­rze inny lud. To samo ostrze­że­nie raz jesz­cze powta­rza Jezus wobec fary­ze­uszów. Ci gor­li­wi wyznaw­cy Boga pobłą­dzi­li: zacho­wu­jąc wtór­ne zwy­cza­je, zapo­mnie­li o Bożym pra­wie miło­ści. To ostrze­że­nie waż­ne jest też dla nas. Moż­na bowiem budu­jąc gmach swe­go życia, zapo­mnieć, co jest jego fun­da­men­tem, a wal­czyć zacie­kle o to, co nie­trwa­łe.
SOBOTA
Mi 7,14–15.18–20; Łk 15,1–3.11–32
Sło­wo Boże: A syn rzekł do nie­go: „Ojcze, zgrze­szy­łem prze­ciw Nie­bu i wobec cie­bie…”. Lecz ojciec rzekł do swo­ich sług: „Przy­nie­ście szyb­ko naj­lep­szą suk­nię i ubierz­cie go; daj­cie mu też pier­ścień na rękę… ponie­waż syn ten mój był umar­ły, a znów ożył; zagi­nął, a odna­lazł się”. Dłu­gą dro­gę musiał prze­być mar­no­traw­ny syn, by zro­zu­mieć głę­bię swe­go uwi­kła­nia w grzech. Ale gdy doszedł do kry­tycz­ne­go punk­tu, gdy doświad­czył bie­dy i bólu samot­no­ści, z głę­bi swe­go upodle­nia mógł zawo­łać: „Ojcze, zgrze­szy­łem…”. W tych dwóch sło­wach opi­sa­na jest isto­ta nawró­ce­nia. „Ojcze” – mówi o bli­sko­ści. „Zgrze­szy­łem” – o odda­le­niu. Kto się nawra­ca, pozwa­la, by jego odda­le­nie ustą­pi­ło bli­sko­ści, któ­ra jest darem Boże­go miło­sier­dzia. To samo prze­ży­wa­my za każ­dym razem, gdy pokor­nie wyzna­je­my Ojcu swe grze­chy.