Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

WIELKI POST JEST CZASEM NADZIEI

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 1 mar­ca br.


Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Dzi­siaj, w Śro­dę Popiel­co­wą wkra­cza­my w okres litur­gicz­ny Wiel­kie­go Postu. A ponie­waż trwa cykl kate­chez o chrze­ści­jań­skiej nadziei, chciał­bym wam dzi­siaj przed­sta­wić Wiel­ki Post jako piel­grzym­kę nadziei. Rze­czy­wi­ście taka per­spek­ty­wa sta­je się natych­miast oczy­wi­sta, jeśli pomy­śli­my, że Wiel­ki Post został usta­no­wio­ny w Koście­le jako czas przy­go­to­wa­nia do Wiel­ka­no­cy. (…) Wiel­ki Post to piel­grzym­ka ku Jezu­so­wi Zmar­twych­wsta­łe­mu. Wiel­ki Post to czas poku­ty, a tak­że umar­twie­nia, ale nie jest celem samym w sobie, lecz słu­żą­cym temu, aby­śmy zmar­twych­wsta­li z Chry­stu­sem, aby­śmy odno­wi­li naszą toż­sa­mość chrzciel­ną, to zna­czy naro­dzi­li się na nowo „z wyso­ka”, z Bożej miło­ści. Dla­te­go [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Dro­dzy piel­grzy­mi pol­scy, ser­decz­nie pozdra­wiam was
tu obec­nych i waszych bli­skich. Śro­da Popiel­co­wa przy­po­mi­na
nam o kru­cho­ści życia czło­wie­ka i świa­ta: „Pamię­taj, że
jesteś pro­chem i w proch się obró­cisz”. Ten dzień zachę­ca nas
do patrze­nia na życie w świe­tle naucza­nia Pana Jezu­sa: „Nawra­caj­cie
się i wierz­cie w Ewan­ge­lię” i wzy­wa wszyst­kich do
prze­mia­ny serc. Czy­ni to sło­wa­mi Świę­te­go Paw­ła: „W imię
Chry­stu­sa pro­si­my: pojed­naj­cie się z Bogiem”. Znak popio­łu
i sło­wa usły­sza­ne w dzi­siej­szej litur­gii niech wzmo­gą naszą
wiel­ko­post­ną reflek­sję.
[/pullquote]właśnie Wiel­ki Post jest ze swej natu­ry cza­sem nadziei. Aby lepiej zro­zu­mieć, co to ozna­cza, musi­my odwo­łać się do fun­da­men­tal­ne­go doświad­cze­nia wyj­ścia Izra­eli­tów z Egip­tu. Wszyst­ko zaczy­na się od sytu­acji nie­wo­li w Egip­cie, od uci­sku, pra­cy przy­mu­so­wej. (…) Ci bied­ni ludzie, pro­wa­dze­ni przez Moj­że­sza, docho­dzą do Zie­mi Obie­ca­nej. Cała ta piel­grzym­ka odby­wa się w nadziei: nadziei na dotar­cie do Zie­mi, i wła­śnie w tym sen­sie jest „wyj­ściem” z nie­wo­li ku wol­no­ści. A te czter­dzie­ści dni tak­że dla nas wszyst­kich są wyj­ściem z nie­wo­li grze­chu do wol­no­ści spo­tka­nia z Chry­stu­sem Zmar­twych­wsta­łym. Każ­dy krok, każ­dy trud, każ­de doświad­cze­nie, każ­dy upa­dek i każ­de powsta­nie, wszyst­ko ma sens tyl­ko w zbaw­czym pla­nie Boga, któ­ry chce dla swe­go ludu życia, a nie śmier­ci, rado­ści, a nie bólu. Pas­cha Jezu­sa jest jego wyj­ściem, poprzez któ­re otwo­rzył nam dro­gę do osią­gnię­cia życia w peł­ni, wiecz­ne­go i bło­go­sła­wio­ne­go. Aby otwo­rzyć tę dro­gę, to przej­ście, Jezus musiał ogo­ło­cić się ze swej chwa­ły, upo­ko­rzyć się, stać się posłusz­nym aż do śmier­ci, i to śmier­ci krzy­żo­wej. (…) Nasze zba­wie­nie jest z pew­no­ścią Jego darem, ale ponie­waż jest to histo­ria miło­ści, doma­ga się miło­ści, doma­ga się nasze­go „tak” i nasze­go udzia­łu, jak nam to uka­zu­je nasza Mat­ka Mary­ja, a po Niej wszy­scy świę­ci. Wiel­ki Post żyje tą dyna­mi­ką: Chry­stus nas poprze­dza swo­im wyj­ściem, a my prze­mie­rza­my pusty­nię dzię­ki Nie­mu i idąc za Nim. (…) On jest świa­tłem, któ­re prze­zwy­cię­ża ciem­ność, a od nas wyma­ga, byśmy pod­sy­ca­li mały pło­mień, jaki został nam powie­rzo­ny w dniu Chrztu. W tym sen­sie Wiel­ki Post jest „sakra­men­tal­nym zna­kiem nasze­go nawró­ce­nia”. Kto podej­mu­je dro­gę wiel­ko­post­ną, zawsze znaj­du­je się na dro­dze nawró­ce­nia, (…) nie­złom­nej nadziei, na wzór nadziei Dzie­wi­cy Maryi, któ­ra pośród ciem­no­ści męki i śmier­ci swe­go Syna nadal wie­rzy­ła i mia­ła nadzie­ję na Jego zmar­twych­wsta­nie, w zwy­cię­stwo miło­ści Boga. Z ser­cem otwar­tym na tę per­spek­ty­wę wkra­cza­my dziś w Wiel­ki Post. Czu­jąc się czę­ścią świę­te­go ludu Boże­go, z rado­ścią roz­po­czy­na­my dzi­siaj  tę piel­grzym­kę nadziei.