Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (38)

POJMAĆ JEZUSAROZKAZ FARYZEUSZY

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Niko­dem po spo­tka­niu z Jezu­sem sta­nął w Jego obro­nie przed San­he­dry­nem. Św. Jan Ewan­ge­li­sta tak to przed­sta­wia: Wie­lu spo­śród tłu­mu uwie­rzy­ło w Nie­go i mówi­li: „Czyż Mesjasz, kie­dy przyj­dzie, uczy­ni wię­cej zna­ków, niż On uczy­nił?”. Fary­ze­usze usły­sze­li, że tłum tak mówił o Nim w pod­nie­ce­niu. Kapła­ni więc wraz z fary­ze­usza­mi wysła­li straż­ni­ków celem poj­ma­nia Go. (…) Wró­ci­li więc straż­ni­cy do arcy­ka­pła­nów i fary­ze­uszów, a ci rze­kli do nich: „Cze­mu­ście Go nie poj­ma­li?”. Straż­ni­cy odpo­wie­dzie­li: „Nigdy jesz­cze nikt nie prze­ma­wiał tak, jak ten czło­wiek prze­ma­wia”. Odpo­wie­dzie­li im fary­ze­usze: „Czyż i wy dali­ście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzch­ni­ków lub fary­ze­uszów uwie­rzył w Nie­go? A ten tłum, któ­ry nie zna Pra­wa, jest prze­klę­ty”. Ode­zwał się do nich jeden spo­śród nich, Niko­dem, ten, któ­ry przed­tem przy­szedł do Nie­go: „Czy Pra­wo nasze potę­pia czło­wie­ka, zanim go wpierw prze­słu­cha, i zba­da, co czy­ni?”. Odpo­wie­dzie­li mu: „Czy i ty jesteś z Gali­lei? Zba­daj, zobacz, że żaden pro­rok nie powsta­je z Gali­lei”. I roze­szli się – każ­dy do swe­go domu (J 7,31–53). Fary­ze­usze byli zanie­po­ko­je­ni popu­lar­no­ścią Jezu­sa i obser­wo­wa­li, że wie­lu słu­cha­czy w Nie­go wie­rzy. Zde­cy­do­wa­li się Go poj­mać. Wysła­ni straż­ni­cy, słu­cha­jąc prze­ma­wia­ją­ce­go Jezu­sa, roz­ka­zu jed­nak nie wyko­na­li. Wró­ci­li do San­he­dry­nu oświad­cza­jąc, że nikt jesz­cze nie prze­ma­wiał tak, jak ten czło­wiek. Spo­tka­nie z Jezu­sem zro­bi­ło na nich tak wiel­kie wra­że­nie, że zre­zy­gno­wa­li z wyko­na­nia roz­ka­zu i jasno to przed­sta­wi­li swej wła­dzy, dla­cze­go to zro­bi­li. Usły­sze­li wte­dy, że kto wie­rzy, ten daje się zwieść Jezu­so­wi; ich zda­niem On okła­mu­je naiw­nych. Jako argu­ment poda­li to, że nikt z nich, czy­li nikt z arcy­ka­pła­nów i fary­ze­uszy nie wie­rzy w Nie­go. Rzu­ci­li też klą­twę na wszyst­kich, któ­rzy w Nie­go wie­rzą. Wte­dy zabrał głos Niko­dem i przy­po­mniał, że z punk­tu widze­nia pra­wa nie wol­no potę­pić czło­wie­ka bez jego prze­słu­cha­nia. Ponie­waż odwo­łał się do pra­wa, musie­li się zgo­dzić z nim, mimo że go zali­czy­li do tłu­mu z Gali­lei. Prze­rwa­no obra­dy i roze­szli się do domów. Mamy pięk­ne świa­dec­two fary­ze­usza, któ­ry sta­je po stro­nie Jezu­sa, doma­ga­jąc się spo­tka­nia z Nim na zasa­dzie prze­słu­cha­nia przed sądem. W ówcze­snym sena­cie Izra­ela tyl­ko Niko­dem miał odwa­gę sta­nąć w obro­nie Jezu­sa i Jego wiel­bi­cie­li. Sam bowiem już w Nie­go uwie­rzył, ale wie­dział, że to łaska, i że w gro­nie fary­ze­uszy sku­tecz­nie może się odwo­ły­wać tyl­ko do pra­wa. Niko­dem prze­su­nął aresz­to­wa­nie Jezu­sa przez San­he­dryn w cza­sie. W Wiel­ki Pią­tek arcy­ka­pła­ni i fary­ze­usze zor­ga­ni­zu­ją aresz­to­wa­nie, współ­pra­cu­jąc z Piła­tem i jego kohor­tą. Niko­dem, zna­jąc tajem­ni­ce Gol­go­ty, już nie brał udzia­łu w sądze­niu Jezu­sa przed San­he­dry­nem w dniu wyda­nia na Nie­go wyro­ku śmier­ci. On już bar­dziej liczył się z przy­go­to­wa­niem Mistrzo­wi z Naza­re­tu pogrze­bu. Wia­ra pozwo­li­ła mu dostrzec, w jak wiel­kim miste­rium uczest­ni­czy.