Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

MOC SŁOWA BOŻEGO

Kate­che­za Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­na przed modli­twą Anioł Pań­ski na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 5 mar­ca br.


Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
W tę pierw­szą nie­dzie­lę Wiel­kie­go Postu Ewan­ge­lia wpro­wa­dza nas na dro­gę do Pas­chy, uka­zu­jąc Jezu­sa, któ­ry pozo­sta­wał przez czter­dzie­ści dni na pusty­ni, pod­da­ny poku­som dia­bła. Wyda­rze­nie to mia­ło miej­sce w okre­ślo­nym momen­cie w życiu Jezu­sa: zaraz po chrzcie w Jor­da­nie, a przed pod­ję­ciem misji publicz­nej. Dopie­ro co otrzy­mał On uro­czy­stą inwe­sty­tu­rę: Duch Świę­ty zstą­pił na Nie­go, Ojciec z nie­ba ogło­sił: „to jest mój Syn umi­ło­wa­ny”. Jezus jest teraz goto­wy, aby roz­po­cząć swo­ją misję; a ponie­waż ma ona zde­kla­ro­wa­ne­go wro­ga, czy­li sza­ta­na, sta­je On z nim natych­miast do kon­fron­ta­cji, któ­ra ma postać wal­ki wręcz. Dia­beł wyko­rzy­stu­je wła­śnie tytuł „Syna Boże­go”, aby odda­lić Jezu­sa od wypeł­nie­nia swo­jej misji; powta­rza trzy razy: „Jeśli jesteś Synem Bożym…” i pro­po­nu­je Mu doko­na­nie cudow­nych gestów, jak magik, takich jak: prze­mie­nie­nie kamie­ni w chleb, aby zaspo­ko­ić swój głód, i rzu­ce­nie się w dół z murów świą­ty­ni, dając się oca­lić anio­łom. Po tych dwóch poku­sach przy­cho­dzi trze­cia: oddać jemu, dia­błu, pokłon, aby mieć wła­dzę nad świa­tem. Poprzez tę potrój­ną poku­sę sza­tan chce odwieść Jezu­sa z dro­gi posłu­szeń­stwa i uni­że­nia – bo wie, że w ten spo­sób zło zosta­nie poko­na­ne – i wpro­wa­dzić Go na fał­szy­wy skrót
ku suk­ce­so­wi i sła­wie. Ale wszyst­kie tru­ją­ce strza­ły dia­bła zosta­ją odpar­te przez Jezu­sa za pomo­cą tar­czy Sło­wa Boże­go, wyra­ża­ją­ce­go wolę Ojca. Jezu­sa nie wypo­wia­da żad­ne­go wła­sne­go sło­wa. Odpo­wia­da jedy­nie Sło­wem Bożym. I tak Syn, pełen mocy Ducha Świę­te­go, wra­ca z pusty­ni zwy­cię­sko. Pod­czas czter­dzie­stu dni Wiel­kie­go Postu jako chrze­ści­ja­nie jeste­śmy zapro­sze­ni do pój­ścia śla­da­mi Jezu­sa i zma­ga­nia się w ducho­wej wal­ce prze­ciw­ko Złe­mu mocą Sło­wa Boże­go. Sło­wo Boże ma moc, by poko­nać sza­ta­na. Nie swo­im wła­snym sło­wem, ale Sło­wem Bożym. Dla­te­go nale­ży zapo­znać się z Biblią: czy­tać ją czę­sto, roz­wa­żać, przy­swa­jać. Biblia zawie­ra Sło­wo Boże, któ­re jest zawsze aktu­al­ne
i sku­tecz­ne. Ktoś powie­dział: co by się sta­ło, gdy­by­śmy trak­to­wa­li Biblię tak, jak trak­tu­je­my nasze tele­fo­ny komór­ko­we? Gdy­by­śmy nosi­li ją zawsze przy sobie, albo przy­naj­mniej małą Ewan­ge­lię kie­szon­ko­wą, co by się sta­ło? Gdy­by­śmy po nią wra­ca­li, gdy jej zapo­mni­my – kie­dy zapo­mnisz tele­fo­nu komór­ko­we­go – wra­casz, żeby go zna­leźć! Gdy­by­śmy ją otwie­ra­li wie­lo­krot­nie w cią­gu dnia, gdy­by­śmy czy­ta­li wia­do­mo­ści Boga zawar­te w Biblii, tak jak czy­ta­my wia­do­mo­ści z komór­ki… Co by się sta­ło? Oczy­wi­ście porów­na­nie jest para­dok­sal­ne, ale zmu­sza do myśle­nia. Rze­czy­wi­ście, gdy­by­śmy zawsze mie­li Sło­wo Boże w ser­cu, żad­na poku­sa nie mogła­by odda­lić nas od Boga i żad­na prze­szko­da nie mogła­by nas skło­nić do zbo­cze­nia z dro­gi dobra; umie­li­by­śmy poko­ny­wać nasze codzien­ne suge­stie zła, któ­re jest w nas i poza nami. Byli­by­śmy bar­dziej zdol­ni do prze­ży­wa­nia życia zmar­twych­wsta­łe­go według Ducha Świę­te­go, przyj­mu­jąc i miłu­jąc naszych bra­ci, zwłasz­cza tych naj­słab­szych i naj­bar­dziej potrze­bu­ją­cych, a tak­że naszych nie­przy­ja­ciół. Niech Dzie­wi­ca Mary­ja, dosko­na­ły obraz posłu­szeń­stwa Bogu i bez­wa­run­ko­we­go zaufa­nia Jego woli, wspie­ra nas w naszej wiel­ko­post­nej piel­grzym­ce, aby­śmy posłusz­nie słu­cha­li Sło­wa Boże­go i doko­na­li praw­dzi­we­go nawró­ce­nia ser­ca.