Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (40)

FARYZEUSZOM BRAK ŚWIĘTEJ WIARY

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Fary­ze­usz jest zamknię­ty na praw­dę. Jest to uka­za­ne w ostrej dys­ku­sji, jaką Jezus pro­wa­dzi z nimi, gdy usi­ło­wał im odsło­nić moż­li­wość ist­nie­nia w Bogu dwu Osób, Ojca i Syna. Oni, zago­rza­li mono­te­iści, nie chcą o tym sły­szeć i natych­miast ata­ku­ją Jezu­sa, jako uzur­pa­to­ra Boskiej god­no­ści i pod­wa­ża­ją­ce­go praw­dę o jedy­nym Bogu. Jezus praw­dę im uka­zu­je i mówi, że przy­był, aby dać świa­dec­two o Ojcu, a Ojciec daje o Nim: A oto znów prze­mó­wił do nich Jezus tymi sło­wa­mi: „Ja jestem świa­tło­ścią świa­ta. Kto idzie za Mną, nie będzie cho­dził w ciem­no­ści, lecz będzie miał świa­tło życia”. Rze­kli do Nie­go fary­ze­usze: „Ty sam o sobie wyda­jesz świa­dec­two. Świa­dec­two Two­je nie jest praw­dzi­we”. W odpo­wie­dzi rzekł do nich Jezus: „Nawet jeże­li Ja sam o sobie wyda­ję świa­dec­two, świa­dec­two moje jest praw­dzi­we, bo wiem skąd przy­sze­dłem i dokąd idę. Wy zaś nie wie­cie, ani skąd przy­cho­dzę, ani dokąd idę. Wy wyda­je­cie sąd według zasad tyl­ko ludz­kich. Ja nie sądzę niko­go. A jeśli nawet będę sądził, to sąd mój jest praw­dzi­wy, ponie­waż Ja nie jestem sam, lecz Ja i Ten, któ­ry Mnie posłał. Tak­że w waszym Pra­wie jest napi­sa­ne, że świa­dec­two dwóch ludzi jest praw­dzi­we. Oto Ja sam wyda­ję świa­dec­two o sobie samym oraz świad­czy o Mnie Ojciec, któ­ry Mnie posłał”. Na to powie­dzie­li Mu: „Gdzie jest Twój Ojciec?”. Jezus odpo­wie­dział: „Nie zna­cie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdy­by­ście Mnie pozna­li, pozna­li­by­ście i Ojca mego”. Sło­wa te wypo­wie­dział przy skarb­cu, kie­dy uczył w świą­ty­ni. Mimo to nikt Go nie poj­mał, gdyż godzi­na Jego jesz­cze nie nade­szła (J 8,12–20). Praw­da o Oso­bach Boga nie pod­wa­ża mono­te­izmu – Bóg jest jeden i Jezus zawsze to pod­kre­ślał utoż­sa­mia­jąc sie­bie z Ojcem, chciał jed­nak słu­cha­czy pod­pro­wa­dzić do wta­jem­ni­cze­nia w życie Boże, któ­re pole­ga na miło­ści. Ta zaś wyma­ga odnie­sień oso­bo­wych. Nie­wie­lu otwar­ło ser­ca na tę praw­dę, a uczy­ni­li to wyłącz­nie ci, któ­rzy uwie­rzy­li w Jezu­sa jako Syna Boże­go. Jezus mówi wyraź­nie: Nie zna­cie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdy­by­ście Mnie pozna­li, pozna­li­by­ście i Ojca mego. Pozna­nie jest moż­li­we jedy­nie przez akt wia­ry, któ­ry nie jest ludz­kim aktem, ale odpo­wie­dzią na łaskę otrzy­ma­ną od Boga. To jest świę­ta wia­ra. Ona daje pozna­nie tajem­ni­cy Boga i Jego życia. Słu­cha­ją­cy tę łaskę otrzy­my­wa­li, ale jej nie przyj­mo­wa­li. Wyda­wa­li sąd ludz­ki, czy­li kur­czo­wo trzy­ma­li się swej cia­snej logi­ki, któ­ra nie pozwa­la otwo­rzyć się na tajem­ni­cę. Czło­wiek wypeł­nio­ny świę­tą wia­rą jest otwar­ty na tajem­ni­ce Boga i Jego życia. Fary­ze­usze są zamknię­ci, bo zna­ją tyl­ko smak ludz­kiej wia­ry, któ­ra jest śle­po­tą. Świę­tą wia­rą jest ta, któ­rą zali­cza­my do cnót teo­lo­gicz­nych (teo­lo­gal­nych) (KKK 1810–1816), a do nich nale­ży obok świę­tej wia­ry, świę­ta nadzie­ja i świę­ta miłość. Kry­zys wia­ry w Koście­le, zwłasz­cza na tere­nach Euro­py i obu Ame­ryk, ma swe źró­dło w zatar­ciu gra­ni­cy mię­dzy ludz­ką i świę­tą wia­rą. Ta dru­ga otwie­ra dro­gę wta­jem­ni­cze­nia, pierw­sza zawsze roz­bi­ja się o ścia­nę w uli­cy bez wyj­ścia. Ilu ludzi dziś zna smak świę­tej wia­ry? Kate­che­za win­na pie­lę­gno­wać świę­tą wia­rę, roz­pa­lo­ną w naszych ser­cach sakra­men­tem
Chrztu świę­te­go. Jeśli odwo­łu­je się do ludz­kiej wia­ry, bar­dziej jest ate­iza­cją niż ewan­ge­li­za­cją.