Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

WYTRWAŁOŚĆ I POCIESZENIE

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 22 mar­ca br.


Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Od kil­ku tygo­dni Apo­stoł Paweł poma­ga nam lepiej zro­zu­mieć na czym pole­ga chrze­ści­jań­ska nadzie­ja. Powie­dzie­li­śmy, że nie jest to jedy­nie opty­mizm, ale coś inne­go, a Apo­stoł poma­ga nam to zro­zu­mieć. Dziś czy­ni to zesta­wia­jąc ją z dwo­ma posta­wa­mi wyjąt­ko­wo waż­ny­mi dla nasze­go życia i doświad­cze­nia wia­ry: „wytrwa­łość” i „pocie­cha”. W usły­sza­nym przed chwi­lą frag­men­cie Listu do Rzy­mian, są one wymie­nio­ne dwu­krot­nie: naj­pierw w odnie­sie­niu do Pisma, a następ­nie do same­go Boga. Jaki jest ich naj­głęb­szy, naj­praw­dziw­szy sens? I w jaki spo­sób rzu­ca­ją one świa­tło na rze­czy­wi­stość nadziei? Wytrwa­łość może­my rów­nież okre­ślić jako cier­pli­wość, zdol­ność bra­nia na swo­je bar­ki: to zdol­ność prze­trzy­ma­nia, trwa­nia w wier­no­ści, rów­nież wte­dy, kie­dy cię­żar wyda­je się zbyt wiel­ki, nie do unie­sie­nia i gdy jeste­śmy kusze­ni, by oce­niać nega­tyw­nie i porzu­cić wszyst­ko i wszyst­kich. Nato­miast pocie­cha jest łaską umie­jęt­no­ści zro­zu­mie­nia i uka­za­nia w każ­dej sytu­acji, nawet tej naj­bar­dziej nazna­czo­nej roz­cza­ro­wa­niem i cier­pie­niem, obec­no­ści i dzia­ła­nia współ­czu­ją­ce­go Boga. Otóż świę­ty Paweł przy­po­mi­na nam, że wytrwa­łość i pocie­sze­nie są nam prze­ka­zy­wa­ne w spo­sób szcze­gól­ny przez Pisma, całą Biblię. Rze­czy­wi­ście Sło­wo Boże przede wszyst­kim pro­wa­dzi nas, byśmy skie­ro­wa­li wzrok ku Jezu­so­wi, aby Go lepiej poznać i upodob­nić się do Nie­go, aby coraz bar­dziej Jego przy­po­mi­nać. Po dru­gie, Sło­wo Boże uka­zu­je nam, że Pan jest rze­czy­wi­ście „Bogiem wytrwa­ło­ści i pocie­chy”, któ­ry zawsze pozo­sta­je wier­ny swej miło­ści wzglę­dem nas. (…) Czło­wiek doświad­cza­ją­cy w swo­im życiu wier­nej miło­ści Boga i Jego pocie­sze­nia jest zdol­ny do bycia rze­czy­wi­ście, a wręcz ma obo­wią­zek bycia bli­sko bra­ci naj­słab­szych i bra­nia na sie­bie ich sła­bo­ści. Jeśli jeste­śmy bli­sko Pana, to będzie­my mie­li tę odwa­gę. (…) Owo­cem tego sty­lu życia nie jest jakaś wspól­no­ta, w któ­rej nie­któ­rzy nale­żą do pierw­szej ligi, to zna­czy są moc­ni, a inni, „dru­go­li­gow­cy” są sła­bi. Owo­cem nato­miast – jak powia­da św. Paweł – jest to, by „wzo­rem Chry­stu­sa te same uczu­cia żywić do sie­bie”. (…) Ale to wszyst­ko jest moż­li­we, o ile umiesz­cza­my w cen­trum Chry­stu­sa i Jego Sło­wo. To On, i tyl­ko On jest „moc­nym bra­tem”, któ­ry trosz­czy się o nas wszyst­kich: bowiem wszy­scy potrze­bu­je­my, byśmy byli wzię­ci na bar­ki Dobre­go Paste­rza i poczu­li się obję­ci Jego czu­łym i tro­skli­wym spoj­rze­niem. Dro­dzy przy­ja­cie­le, nigdy nie będzie­my w sta­nie dosta­tecz­nie podzię­ko­wać Bogu za dar Jego Sło­wa, któ­ry uobec­nia się w Piśmie Świę­tym. To w nim Ojciec Pana nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa obja­wia się jako „Bóg wytrwa­ło­ści i pocie­sze­nia”. I to tam sta­je­my się świa­do­mi tego, że nasza nadzie­ja nie opie­ra się na naszych zdol­no­ściach i na naszych siłach, ale wspar­ciu Boga i na wier­no­ści Jego miło­ści, to zna­czy na mocy Boga i na pocie­sze­niu Boga.