Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

WIELKI TYDZIEŃ 10–15 IV 2017

WIELKI PONIEDZIAŁEK
Iz 42,1–7; J 12,1–11
Sło­wo Boże: M aria zaś w zię­ła f unt s zla­chet­ne­go, dro­go­cen­ne­go olej­ku nar­do­we­go i nama­ści­ła Jezu­so­wi sto­py, a wło­sa­mi swy­mi je otar­ła. A dom napeł­nił się wonią olej­ku. Na to rzekł Judasz Iska­rio­ta, jeden z Jego uczniów, ten, któ­ry Go miał wydać: „Cze­mu to nie sprze­da­no tego olej­ku za trzy­sta dena­rów…?”. W domu Łaza­rza zapach nar­do­we­go olej­ku wypeł­nił każ­dy zaka­ma­rek i objął wszyst­kich domow­ni­ków. Był sym­bo­lem wia­ry Marii. W tym samym domu Judasz skry­ty­ko­wał czyn kobie­ty, lecz jego narze­ka­nie zosta­ło zga­szo­ne sło­wem Pana. Dwie oso­by, któ­re były bli­sko Jezu­sa – Maria i Judasz, wyda­je się, powin­ni dobrze rozu­mieć swe­go Mistrza. A jed­nak tak nie jest. Maria zna­ko­mi­cie wyczu­ła pra­gnie­nia Nauczy­cie­la. Judasz ze swo­ją nie­szcze­rą tro­ską o ubo­gich nie był w sta­nie oce­nić tego, co się sta­ło. Z nie­szcze­ro­ści bowiem rodzi się cały sze­reg błę­dów.
WIELKI WTOREK
Iz 49,1–6; J 13,21–33.36–38
Sło­wo Boże: Jezus zaś rzekł do nie­go: „Co masz uczy­nić, czyń prę­dzej!”. Nikt jed­nak z bie­siad­ni­ków nie rozu­miał, dla­cze­go mu to powie­dział. Ponie­waż Judasz miał pie­czę na trzo­sem, nie­któ­rzy sądzi­li, że Jezus powie­dział do nie­go: „Zakup, cze­go nam potrze­ba na świę­to…”. A była noc. Uczta pas­chal­na – ucznio­wie ze swo­im Mistrzem. Uro­czy­sty, modli­tew­ny, nastrój. Zara­zem wszy­scy są świa­do­mi zagro­że­nia. I oto sło­wa o zdra­dzie. Zabrzmia­ły jak prze­stro­ga, ale nie powstrzy­ma­ły zdraj­cy, któ­ry wyszedł dopeł­nić swe­go czy­nu. Wszedł w ciem­ność nocy. Tu widać logi­kę naszych grzesz­nych dzia­łań: zła myśl i za nią zaraz decy­zja. I nawet gdy poja­wia się sło­wo upo­mnie­nia, podą­ża­my dalej wybra­nym złym tro­pem. Wcho­dzi­my w ciem­ność grze­chu. Czy potra­fi­my wró­cić ku świa­tłu, któ­rym jest Pan?
WIELKA ŚRODA
Iz 50,4–9a; Mt 26,14–25
Sło­wo Boże: Z nasta­niem wie­czo­ru zajął miej­sce u sto­łu razem z dwu­na­stu ucznia­mi. A gdy jedli, rzekł: „Zapraw­dę powia­dam wam: jeden z was Mnie wyda”. Bar­dzo tym zasmu­ce­ni, zaczę­li pytać jeden przez dru­gie­go: „Chy­ba nie ja, Panie?”. On zaś odpo­wie­dział: „Ten, któ­ry ze Mną rękę zanu­rzył w misie, ten Mnie wyda”. Ten jeden spo­śród uczniów Pana stał się sym­bo­lem naj­gor­szej zdra­dy. A jego imię syno­ni­mem pod­ło­ści i obe­lgą. Łatwo potę­pić Juda­sza, przy tym sie­bie mil­czą­co uspra­wie­dli­wia­jąc. A prze­cież jego zdra­da to nic inne­go jak nasze zdra­dy, uka­za­ne ponie­kąd przez powięk­sza­ją­ce szkło. I wte­dy widać każ­dy szcze­gół, każ­dą nie­go­dzi­wość ludz­kie­go – nasze­go dzia­ła­nia i myśle­nia. Przede wszyst­kim widać, że miłość zosta­ła nad­uży­ta, spro­fa­no­wa­na, odrzu­co­na. Bo poca­łun­kiem – zna­kiem miło­ści – zdra­dzo­no Zba­wi­cie­la-Miłość.

ŚWIĘTE TRIDUUM PASCHALNE

WIELKI CZWARTEK
Msza św. Wie­cze­rzy Pań­skiej
Wj 12,1–8.11–14; J 13,1–15
Sło­wo Boże: Czy nie rozu­mie­cie, co wam uczy­ni­łem? Wy Mnie nazy­wa­cie „Nauczy­cie­lem” i „Panem”, i dobrze mówi­cie, bo nim jestem. Jeże­li więc Ja, Pan i Nauczy­ciel, umy­łem wam nogi, to i wyście powin­ni sobie nawza­jem umy­wać nogi. Dałem wam przy­kład, aby­ście i wy tak czy­ni­li, jak Ja wam uczy­ni­łem. Chwi­la zaska­ku­ją­ca, zdu­mie­nie trud­ne do opi­sa­nia. Oto nasz Pan sta­nął jak nie­wol­nik i tru­dził się jak słu­ga. Był – jest prze­wod­ni­kiem w miło­ści, służ­bie, bez­in­te­re­sow­no­ści, poko­rze. Ta lek­cja była i jest dla każ­de­go: dla ojca, mat­ki i dziec­ka, dla samot­ne­go, zdro­we­go i cho­re­go. Dla przed­szko­la­ka i star­ca, któ­ry za chwi­lę zakoń­czy życie. Bo nie może być tak, że tyl­ko jed­ni dają, inni zaś bio­rą. Każ­dy daje i każ­dy może otrzy­mać. Bo każ­de­mu daje Bóg, by innych wzbo­ga­cić. W umy­ciu nóg kry­je się wiel­ko­dusz­ność miło­ści. Nie schodź­my nigdy z tej dro­gi.
WIELKI PIĄTEK MĘKI PAŃSKIEJ
Iz 52,13–53,12; Hbr 4,14–16;
5,7–9; J 18,1–19,42
Sło­wo Boże: Potem Jezus świa­dom, że już wszyst­ko się doko­na­ło, aby się wypeł­ni­ło Pismo, rzekł: Pra­gnę. Sta­ło tam naczy­nie peł­ne octu. Nało­żo­no więc na hizop gąb­kę nasą­czo­ną octem i do ust Mu poda­no. A gdy Jezus skosz­to­wał octu, rzekł: „Doko­na­ło się!”. I skło­niw­szy gło­wę, oddał ducha. Wiel­ki Pią­tek jest po to, by odno­wić nasze spoj­rze­nie na krzyż. By odzy­skać pier­wot­ną wraż­li­wość i znów odczy­tać woła­nie, któ­re z krzy­ża pły­nie. Bo spoj­rze­nie na krzyż, gdzie­kol­wiek się on znaj­du­je, to zawsze przy­po­mnie­nie, by nie mar­no­wać łaski odku­pie­nia. Spoj­rze­nie na krzyż to wezwa­nie, by pójść kolej­ny krok dalej na dro­dze miło­ści ku praw­dzie. By umieć odróż­nić, co jest klę­ską, a co zwy­cię­stwem. Co suk­ce­sem na chwi­lę, co trwa­łą zdo­by­czą. Umieć odróż­nić, co świe­ci bla­skiem odbi­tym, co jest praw­dzi­wym źró­dłem świa­tła.
SOBOTA
MSZA ŚW. WIGILII PASCHALNEJ
W WIELKĄ NOC: Mt 28,1–10
Sło­wo Boże: Nie­wia­sty pospiesz­nie odda­li­ły się od gro­bu, z bojaź­nią i wiel­ką rado­ścią… A oto Jezus sta­nął przed nimi i rzekł: „Witaj­cie!”. One pode­szły do Nie­go, obję­ły Go za nogi i odda­ły Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: „Nie bój­cie się! Idź­cie i oznaj­mij­cie moim bra­ciom: niech uda­dzą się do Gali­lei, tam Mnie zoba­czą”. Szły smut­ne, a Ktoś powi­tał je w nowym świe­cie: to był już począ­tek nowe­go świa­ta, gdzie łaska poko­na­ła grzech, życie star­ło śmierć. Nie wie­dząc kie­dy, weszły do nowe­go świa­ta. I my wejdź­my do tego świa­ta bez ocią­ga­nia, z rado­ścią. Wejdź­my mocą wia­ry w Zmar­twych­wsta­łe­go. Nowy świat jest tuż obok, otwie­ra go nasza wia­ra w Zmar­twych­wsta­łe­go. A jeśli ten świat pozo­sta­je nadal zamknię­ty, bie­gnij­my do Gali­lei – do począt­ku naszej wia­ry, do pierw­szej modli­twy i pierw­szej spo­wie­dzi. Do pierw­szej tęsk­no­ty za miło­ścią. Tam cze­ka Pan.