Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (42)

FARYZEUSZE ODRZUCAJĄ PROROKA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Św. Jan uka­zu­je, jak w polo­wa­niu na Jezu­sa zacie­śnia się obła­wa. Byli tacy, któ­rzy uzna­wa­li Jezu­sa za Mesja­sza; ich wyłą­cza­no z syna­go­gi, a dla wyrzu­co­ne­go ta klą­twa mia­ła bole­sne kon­se­kwen­cje. Tego się oba­wia­li nawet rodzi­ce cudow­nie uzdro­wio­ne­go syna: Ponow­nie więc zwró­ci­li się do nie­wi­do­me­go: „A ty, co o Nim myślisz w związ­ku z tym, że ci otwo­rzył oczy?”. Odpo­wie­dział: „To pro­rok”. Jed­nak­że Żydzi nie wie­rzy­li, że był nie­wi­do­my i że przej­rzał, tak że aż przy­wo­ła­li rodzi­ców tego, któ­ry przej­rzał, i wypy­ty­wa­li się ich w sło­wach: „Czy waszym synem jest ten, o któ­rym twier­dzi­cie, że się nie­wi­do­mym uro­dził? W jaki to spo­sób teraz widzi?”. Rodzi­ce zaś jego tak odpo­wie­dzie­li: „Wie­my, że to jest nasz syn i że się uro­dził nie­wi­do­mym. Nie wie­my, jak się to sta­ło, że teraz widzi, nie wie­my tak­że, kto mu otwo­rzył  oczy. Zapy­taj­cie jego same­go, ma swo­je lata, niech mówi za sie­bie”. Tak powie­dzie­li jego rodzi­ce, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już posta­no­wi­li, że gdy ktoś uzna Jezu­sa za Mesja­sza, zosta­nie wyłą­czo­ny z syna­go­gi. Oto dla­cze­go powie­dzie­li jego rodzi­ce: „Ma swo­je lata, jego same­go zapy­taj­cie!” (J 9,17–23). Fary­ze­usze nie wie­rzy­li w cud uzdro­wie­nia.
Bar­dziej wie­rzy­li, że był zdro­wy, czy­li że uda­je, niż że przej­rzał. Tym­cza­sem ule­czo­ny nie miał wąt­pli­wo­ści, że Jezus jest pro­ro­kiem. On doświad­czył dobra, jakim jest wzrok. Tę sce­nę naj­le­piej odczy­tu­ją ociem­nia­li. Każ­dy mówi: obym spo­tkał Jezu­sa i oby mnie tak ule­czył. Oczy są pięk­nym i naj­do­sko­nal­szym obra­zem łaski wia­ry. Ona bowiem pozwa­la spoj­rzeć na świat taki, jaki Bóg stwa­rza – zarów­no docze­sny, jak i ten przy­go­to­wa­ny dla wie­rzą­cych po ich śmier­ci. Wie­rzą­cy wcho­dzą w nowy świat widząc go i rozu­mie­jąc. Z uszko­dzo­nym wzro­kiem nie widzą, ale mają zna­ki ist­nie­nia świa­ta dostęp­ne­go dla ludzi o zdro­wym wzro­ku. Nie­wie­rzą­cy takie­go dostę­pu nie mają. Mogą się tyl­ko dzi­wić tym, któ­rzy opo­wia­da­ją o kolo­rach i kształ­tach, a jeśli im wie­rzą, to cze­ka­ją na chwi­lę przej­rze­nia. Lęk rodzi­ców jest para­li­żu­ją­cy. Nie chcą się wypo­wia­dać na temat uzdro­wie­nia. Wie­dzą, że syn powie praw­dę. Musie­li bar­dzo się rado­wać z tego, że syn odzy­skał wzrok, ale pre­sja fary­ze­uszy była tak moc­na, że nie chcie­li się dzie­lić rado­ścią. Przy­zna­nie się do sym­pa­tii dla Jezu­sa w wie­lu śro­do­wi­skach jest trud­ne, bo ono ata­ku­je. Fary­ze­usze zagra­ża­li sym­pa­ty­kom Mistrza z Naza­re­tu. Cud odsła­nia dwie śle­po­ty. Pierw­szą jest kalec­two syna. Dru­gą jest kalec­two ser­ca fary­ze­uszy, któ­rzy nie mają oczu ser­ca. Nawet ona może być usu­nię­ta przez dotknię­cie Jezu­sa, ale warun­kiem jest gram dobrej woli tak śle­pe­go. Jeśli tego gra­ma nie ma, zatwar­dzia­łe ser­ce nie cze­ka na ule­cze­nie swej śle­po­ty i jest goto­we nisz­czyć oczy widzą­cym. Pro­gra­mo­wa ate­iza­cja ma na celu likwi­do­wa­nie ludzi, któ­rzy mają wzrok ser­ca. Czę­sto jest to połą­czo­ne z agre­sją, w któ­rej jest nuta zazdro­ści i nie­na­wi­ści wobec tych, któ­rzy widzą. Mamy z tym do czy­nie­nia na dużą ska­lę w naszych cza­sach – i nie nale­ży się temu dzi­wić.