Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

IDŹMY NAPRZÓD!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 5 kwiet­nia br.


Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Pierw­szy List Apo­sto­ła Pio­tra zawie­ra w sobie nie­zwy­kłą treść! Potra­fi tchnąć wiel­kie pocie­sze­nie i pokój uka­zu­jąc, że Pan jest zawsze obok nas i nigdy nas nie opusz­cza, zwłasz­cza w naj­bar­dziej deli­kat­nych i naj­trud­niej­szych chwi­lach nasze­go życia (…) List ten jest bez­po­śred­nio zako­rze­nio­ny w wyda­rze­niu pas­chal­nym, w ser­cu tajem­ni­cy, do któ­rej bli­skie­go prze­ży­wa­nia się przy­go­to­wu­je­my, dostrze­ga­jąc w ten spo­sób całe świa­tło i radość, wypły­wa­ją­ce ze śmier­ci i zmar­twych­wsta­nia Chry­stu­sa. Chry­stus praw­dzi­wie zmar­twych­wstał. To pięk­ne pozdro­wie­nie, jakim wita­my się w dzień Wiel­ka­no­cy: Chry­stus zmar­twych­wstał, jak to czy­ni wie­le naro­dów. Przy­po­mnie­nie sobie: Chry­stus żyje i jest obec­ny wśród nas. Żyje i miesz­ka w każ­dym z nas. (…) Naro­dy sło­wiań­skie pozdra­wia­jąc się nawza­jem, zamiast mówić „dzień dobry”, „dobry wie­czór”, w okre­sie wiel­ka­noc­nym wita­ją się sło­wa­mi „Chri­stos voskre­se!”, mówią do sie­bie „Chry­stus zmar­twych­wstał!”. Mówią to z rado­ścią. Pozdra­wia­ją nas „dzień dobry” i „dobry wie­czór”, sło­wa­mi: „Chry­stus zmar­twych­wstał!”. (…) Jeśli Chry­stus żyje i miesz­ka w nas, w naszych ser­cach, to musi­my rów­nież pozwo­lić, aby sta­wał się widzial­nym, aby w nas dzia­łał. Ozna­cza to, że Pan Jezus musi sta­wać się coraz bar­dziej naszym wzo­rem życia i że musi­my nauczyć się postę­po­wać tak, jak On postę­po­wał. (…) Dla­te­go Piotr mówi, że „Lepiej … cier­pieć dobrze czy­niąc, ani­że­li czy­niąc źle” (1 P 3,17): nie ozna­cza to, że dobrze jest cier­pieć, ale że gdy cier­pi­my z powo­du dobra, jeste­śmy w komu­nii z Panem, któ­ry zgo­dził się cier­pieć i być przy­bi­tym do krzy­ża dla nasze­go zba­wie­nia. (…) Dro­dzy przy­ja­cie­le, teraz rozu­mie­my rów­nież, dla­cze­go Piotr Apo­stoł nazy­wa nas „bło­go­sła­wio­ny­mi”, kie­dy musie­li­śmy cier­pieć dla spra­wie­dli­wo­ści (por. w. 13. Nie tyl­ko z powo­du moral­ne­go lub asce­tycz­ne­go, ale dla­te­go, że za każ­dym razem, kie­dy sta­je­my po stro­nie ostat­nich i usu­nię­tych na mar­gi­nes, lub kie­dy nie odpo­wia­da­my złem na zło, ale prze­ba­cza­jąc, bez zemsty, prze­ba­cza­jąc i bło­go­sła­wiąc, zawsze kie­dy tak czy­ni­my, pro­mie­nie­je­my, jako żywe i jaśnie­ją­ce zna­ki nadziei, sta­jąc się w ten spo­sób narzę­dzia­mi pocie­sze­nia i poko­ju, według ser­ca Boże­go. W ten spo­sób idąc naprzód z deli­kat­no­ścią i łagod­no­ścią, będąc miły­mi, czy­niąc dobro, rów­nież tym, któ­rzy nas nie miłu­ją, dzi­siaj wyrzą­dza­ją krzyw­dę. Idź­my naprzód!