Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

CUD SŁOŃCA

SŁOŃCE TAŃCZYŁO – CUD, KTÓRY WIDZIAŁO TYSIĄCE LUDZI

Fot. www.fatima.pt

Licz­ba świad­ków obja­wień w Fati­mie rosła lawi­no­wo. We wrze­śniu wokół dzie­ci widzą­cych Mary­ję zgro­ma­dzi­ło się już ok. 30 tysię­cy osób, ale to był tyl­ko wstęp do tego co mia­ło się wyda­rzyć za mie­siąc… Prze­śla­do­wa­nia pastusz­ków Artur de Oli­ve­ira San­tos, admi­ni­stra­tor okrę­gu Ourem, do któ­re­go nale­ża­ła Fati­ma, miał nie­ma­ły kło­pot z trój­ką wizjo­ne­rów i gęst­nie­ją­cym z każ­dym mie­sią­cem tłu­mem wier­nych zbie­ra­ją­cych się w miej­scu obja­wień. Był maso­nem, nie­na­wi­dził reli­gii. W dodat­ku z Lizbo­ny docie­ra­ły inten­syw­ne naci­ski na szyb­kie „roz­wią­za­nie pro­ble­mu”. A po 13 lip­ca ludzie zaczę­li jesz­cze opo­wia­dać o jakiejś „tajem­ni­cy” powie­rzo­nej wizjo­ne­rom. Mason posta­no­wił szyb­ko upo­rać się z tym „pro­ble­mem”. Bar­dzo chciał też poznać ową tajem­ni­cę. W dniu, w któ­rym Mary­ja mia­ła przyjść do dzie­ci po raz czwar­ty, udał się do rodzin­nej wio­ski wizjo­ne­rów i upro­wa­dził je. Zawiózł trój­kę pastusz­ków do Ourem i osa­dził w ratu­szu. Chciał, aby przy­zna­ły, że histo­ria z obja­wie­nia­mi zosta­ła przez nie wymy­ślo­na. Gro­ził, że jeśli dzie­ci nie zdra­dzą powie­rzo­nej im tajem­ni­cy ugo­tu­je je we wrzą­cym ole­ju. Mimo gróźb i zastra­sza­nia dzie­ci kolej­no odma­wia­ły speł­nie­nia żądań.
Dzie­ci nie było
Pastusz­ko­wie pośród współ­cze­snych zabu­do­wań (Fot. Z. Kiresz­tu­ra)

Po trzech dniach gróźb i prze­trzy­my­wa­nia w wię­zie­niu, de Oli­ve­ira San­tos odwiózł dzie­ci do domu. Musiał uznać się za poko­na­ne­go. Nic nie było w sta­nie zła­mać małych wizjo­ne­rów. A w Cova da Iria 13 sierp­nia zebrał się tłum dwu­krot­nie licz­niej­szy niż poprzed­nio. Świad­ko­wie mówi­li, że widzie­li ozna­ki obec­no­ści Mat­ki Bożej. Mary­ja przy­szła, lecz dzie­ci nie było. Słoń­ce zatań­czy­ło 13 paź­dzier­ni­ka 1917 roku od świ­tu padał w Fati­mie ulew­ny deszcz. Jed­nak ani fatal­ne warun­ki pogo­do­we, ani woj­sko wysła­ne na miej­sce obja­wień przez wro­gie Kościo­ło­wi wła­dze nie były w sta­nie powstrzy­mać olbrzy­miej rze­szy piel­grzy­mów, któ­rzy chcie­li prze­ko­nać się na wła­sne oczy o praw­dzi­wo­ści słów małych wizjo­ne­rów. W koń­cu Pięk­na Pani, któ­ra od pół roku spo­ty­ka­ła się z mały­mi pastusz­ka­mi, zapo­wie­dzia­ła, że w tym dniu doko­na wiel­kie­go cudu, aby wszy­scy uwie­rzy­li. I zapo­wia­da­ny przez Mat­kę Bożą cud nastą­pił. Kie­dy Mary­ja unio­sła się w nie­bo po roz­mo­wie z dzieć­mi otwar­ła ręce, z któ­rych wyszedł słup świa­tła roz­pra­sza­ją­cy chmu­ry. „Popa­trz­cie na słoń­ce” – zawo­ła­ła Łucja. Wszy­scy spoj­rze­li w górę i ujrze­li sło­necz­ną tar­czę, któ­ra jed­nak wyglą­da­ła tym razem ina­czej niż zazwy­czaj. Moż­na było patrzeć na słoń­ce bez oba­wy utra­ty wzro­ku – świe­ci­ło moc­no, ale nie ośle­pia­ło. Świa­dek zda­rze­nia prof. dr Jose Gar­rett z Uni­wer­sy­te­tu Coim­bra opo­wia­dał, że z oba­wy przed uszko­dze­niem siat­ków­ki, zakrył oczy i odwró­cił się tyłem do Słoń­ca. Gdy otwo­rzył oczy, wciąż widział cud! Świa­tło, któ­re wycho­dzi­ło od Słoń­ca i docie­ra­ło na zie­mię było „nie­na­tu­ral­ne”, zmie­nia­ło bar­wę i spra­wia­ło, że wszyst­ko wokół wyglą­da­ło „nie­ziem­sko”. Nagle Słoń­ce zaczę­ło krę­cić się wokół wła­snej osi i prze­miesz­czać na nie­bie. A kie­dy z zawrot­ną pręd­ko­ścią pomknę­ło w stro­nę zie­mi ponad sto tysię­cy serc, naocz­nych obser­wa­to­rów zamar­ło z prze­ra­że­nia. Świad­ko­wie cudu myśle­li, że to ostat­nie ich chwi­le i za moment nastą­pi koniec świa­ta… Tak się oczy­wi­ście nie sta­ło, a Słoń­ce wró­ci­ło na swo­je miej­sce. Obec­ni w miej­scu obja­wień zauwa­ży­li jesz­cze jed­no cudow­ne zja­wi­sko – ubra­nia, któ­re były mokre od pada­ją­ce­go przed­tem nie­ustan­nie desz­czu, teraz były zupeł­nie suche. W spe­cjal­nym liście paster­skim o cudzie biskup Fati­my napi­sał: „Tysią­ce ludzi widzia­ło wszyst­kie te plą­sy sło­necz­ne, któ­re nie zosta­ły zare­je­stro­wa­ne przez żad­ne obser­wa­to­rium astro­no­micz­ne, więc nie mogły pocho­dzić od natu­ry, oso­by ze wszyst­kich śro­do­wisk i klas spo­łecz­nych, wie­rzą­cy i nie­wie­rzą­cy, dzien­ni­ka­rze naj­waż­niej­szych gazet por­tu­gal­skich, a nawet ludzie odda­le­ni o kil­ka mil”.
Cud w mediach
O cudzie Słoń­ca napi­sa­ła nawet lewi­co­wa, anty­kle­ry­kal­na gaze­ta „O Secu­lo”. Przy­to­czo­no w niej sło­wa puł­kow­ni­ka Fre­de­ri­co Ooma, pro­fe­so­ra na Wydzia­le Nauk Ści­słych oraz dyrek­to­ra Obser­wa­to­rium w Lizbo­nie: „Gdy­by było to zja­wi­sko pocho­dze­nia kosmicz­ne­go, obser­wa­to­ria astro­no­micz­ne i mete­oro­lo­gicz­ne z pew­no­ścią by je odno­to­wa­ły. A tego wła­śnie bra­ku­je: zapi­su choć­by naj­mniej­szych zakłó­ceń w śro­do­wi­sku. To zja­wi­sko jest zupeł­nie obce dzie­dzi­nie nauki, któ­rą się zaj­mu­ję”. Nie znaj­du­jąc wyja­śnie­nia u naukow­ca, redak­cja szyb­ko pod­su­nę­ła inny spo­sób inter­pre­ta­cji tego wyda­rze­nia, twier­dząc, że była to zbio­ro­wa suge­stia. Ta teza, wobec oczy­wi­sto­ści tego, co oglą­da­ło dzie­siąt­ki tysię­cy ludzi, nie była trud­na do oba­le­nia. Ojciec Pio Scia­tiz­zi, jezu­ita, nauko­wiec, któ­ry wydał kry­tycz­ne opra­co­wa­nie cudu Słoń­ca w Fati­mie powie­dział: „Nie ma żad­nych wąt­pli­wo­ści, że wyda­rze­nie to jest fak­tem histo­rycz­nym. Za pomo­cą pro­stych dowo­dów nauko­wych moż­na łatwo wyka­zać, że nie pod­le­ga­ło żad­nym zna­nym pra­wom. Zwa­żyw­szy na nie­za­prze­czal­ne odwo­ła­nie do Boga i ogól­ny kon­tekst tego wyda­rze­nia, tyl­ko Jemu może­my przy­pi­sać ten naj­bar­dziej oczy­wi­sty i naj­więk­szy cud w histo­rii”. Kapli­ca na cześć Maryi Zanim Mary­ja speł­ni­ła obiet­ni­cę cudu, prze­ka­za­ła małym wizjo­ne­rom pole­ce­nie wybu­do­wa­nia w tym miej­scu kapli­cy na Jej cześć. Tak jak zapo­wia­da­ła, przed­sta­wi­ła się: „Ja jestem Mat­ka Boża Różań­co­wa. W dal­szym cią­gu codzien­nie odma­wiaj­cie Róża­niec. Woj­na się skoń­czy i żoł­nie­rze wkrót­ce wró­cą do swo­ich domów” – zapew­ni­ła Mary­ja. Dzie­ci zoba­czy­ły jesz­cze obie­ca­ną wizję Pana Jezu­sa, św. Józe­fa z Dzie­ciąt­kiem, bło­go­sła­wią­cych świat i Mary­ję, któ­ra obja­wia­ła się małym wizjo­ne­rom, jako Mat­ka Boża Bole­sna oraz Mat­ka Boża Szka­plerz­na. Póź­niej nastą­pił opi­sa­ny już cud Słoń­ca, obser­wo­wa­ny nawet w miej­scach znacz­nie odda­lo­nych od Fati­my.

mp