Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (43)

FARYZEUSZA NIE MOŻNA POUCZAĆ

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Odwa­ga uzdro­wio­ne­go zdu­mie­wa. On wie­dział, jakie jest podej­ście fary­ze­uszy, bo żył w rodzi­nie, w któ­rej się o tym mówi­ło. Rozu­miał posta­wę swo­ich rodzi­ców. Zno­wu więc przy­wo­ła­li tego czło­wie­ka, któ­ry był nie­wi­do­my, i rze­kli do nie­go: „Daj chwa­łę Bogu. My wie­my, że czło­wiek ten jest grzesz­ni­kiem”. Na to odpo­wie­dział: „Czy On jest grzesz­ni­kiem, tego nie wiem. Jed­no wiem: byłem nie­wi­do­my, a teraz widzę”. Rze­kli więc do nie­go: „Cóż ci uczy­nił? W jaki spo­sób otwo­rzył ci oczy?”. Odpo­wie­dział im: „Już wam powie­dzia­łem, a wyście mnie nie wysłu­cha­li. Po co zno­wu chce­cie słu­chać? Czy i wy chce­cie zostać Jego ucznia­mi?”. Wów­czas go zelży­li i rze­kli: „Bądź ty sobie Jego uczniem, my jeste­śmy ucznia­mi Moj­że­sza. My wie­my, że Bóg prze­mó­wił do Moj­że­sza. Co do Nie­go zaś nie wie­my, skąd pocho­dzi”. Na to odpo­wie­dział im ów czło­wiek: „W tym wszyst­kim to jest dziw­ne, że wy nie wie­cie, skąd pocho­dzi, a mnie oczy otwo­rzył. Wie­my, że Bóg grzesz­ni­ków nie wysłu­chu­je, nato­miast Bóg wysłu­chu­je każ­de­go, kto jest czci­cie­lem Boga i peł­ni Jego wolę. Od wie­ków nie sły­sza­no, aby ktoś otwo­rzył oczy nie­wi­do­me­mu od uro­dze­nia. Gdy­by ten czło­wiek nie był od Boga, nie mógł­by nic czy­nić”. Na to dali mu taką odpo­wiedź: „Cały uro­dzi­łeś się w grze­chach, a śmiesz nas pouczać?”. I precz go wyrzu­ci­li (J 9,24–34). Uzdro­wio­ny w ostrej pole­mi­ce z fary­ze­usza­mi odsła­nia ich złą wolę: „W tym wszyst­kim to jest dziw­ne, że wy nie wie­cie, skąd pocho­dzi, a mnie oczy otwo­rzył. Wie­my, że Bóg grzesz­ni­ków nie wysłu­chu­je, nato­miast Bóg wysłu­chu­je każ­de­go, kto jest czci­cie­lem Boga i peł­ni Jego wolę. Od wie­ków nie sły­sza­no, aby ktoś otwo­rzył oczy nie­wi­do­me­mu od uro­dze­nia. Gdy­by ten czło­wiek nie był od Boga, nie mógł­by nic czy­nić”. Logi­ka tej wypo­wie­dzi jest żela­zna i zamiast kontr­ar­gu­men­tu, upo­ka­rza­jąc go mówi­li kim on – jako wie­rzą­cy w Jezu­sa – jest w ich oczach: „Cały uro­dzi­łeś się w grze­chach, a śmiesz nas pouczać?”. I precz go wyrzu­ci­li. Pole­mi­ka koń­czy się i roz­po­czy­na plu­cie na kocha­ją­ce­go praw­dę. Takie jest zacho­wa­nie fary­ze­uszy. Ich nie inte­re­su­je praw­da, oni tyl­ko plu­ją na sto­ją­cych po stro­nie praw­dy. Mamy z tym do czy­nie­nia nie­ustan­nie na co dzień. Roz­mów na temat praw­dy pra­wie nie ma. Są tyl­ko ostre potycz­ki z ludź­mi, któ­rzy ją zna­ją, bo są nie­wy­god­ni dla mają­cych pie­nią­dze i sta­no­wi­ska. To oni naj­czę­ściej mają armię fary­ze­uszy, żyją­cych z ich kie­sze­ni, w zakła­ma­niu i gło­śno krzy­czą­cych: Kim ty jesteś? Cały uro­dzi­łeś się w grze­chach i chcesz nas pouczać? Jezus nas uczy, jak w takich śro­do­wi­skach żyć. To cen­na lek­cja. W pew­nych sytu­acjach nale­ży praw­dę powie­dzieć – i nie wol­no mieć pre­ten­sji, gdy za to zosta­je­my oplu­ci. Odwa­ga ule­czo­ne­go jest świę­tą odwa­gą. On wie­dział, z jaki­mi auto­ry­te­ta­mi roz­ma­wia. Widocz­nie cze­kał na spo­tka­nie z Jezu­sem, a gdy to nastą­pi­ło, ser­ce jego wypeł­ni­ło szczę­ście z otrzy­ma­ne­go daru – czy­li zdro­wych oczu – i szczę­ście spo­tka­nia z kimś, kim się Bóg posłu­gu­je. Uzdro­wio­ny wie, że Jezus peł­ni wolę Ojca. Odwa­ga świę­ta jest darem Ducha Świę­te­go, potrzeb­nym do dawa­nia świa­dec­twa wia­ry. Bez tego daru świa­dec­two jest nie­moż­li­we. Ten dar otrzy­mu­je­my w sakra­men­cie Bierz­mo­wa­nia.