Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

TRZECI TYDZIEŃ WIELKANOCNY 1–6 V 2017

PONIEDZIAŁEK
Dz 6,8–15; J 6,22–29
Sło­wo Boże: Zapraw­dę, zapraw­dę powia­dam wam: Szu­ka­cie Mnie nie dla­te­go, że widzie­li­ście zna­ki, ale dla­te­go, że jedli­ście chleb do syta. Zabie­gaj­cie nie o ten pokarm, któ­ry nisz­cze­je, ale o ten, któ­ry trwa na życie wiecz­ne, a któ­ry da wam Syn Czło­wie­czy; Jego to bowiem pie­czę­cią swą nazna­czył Bóg Ojciec. Nic nie zmie­ni­li­śmy się od tam­tych cza­sów. Nadal szu­ka­my łatwe­go pokar­mu. Czę­sto tego, któ­ry dobrze wyglą­da. I oto mamy do dys­po­zy­cji pokarm miły dla oczu, a w nim sztucz­ne barw­ni­ki, zapa­chy, kon­ser­wan­ty, wypeł­nia­cze… Nie­waż­ne czy zdro­wy – byle pięk­ny, pach­ną­cy, o inten­syw­nych bar­wach. A Jezus poka­zu­je pokarm, któ­ry zewnętrz­nie nie jest atrak­cyj­ny, ale ma w sobie coś, cze­go nigdzie indziej nie znaj­dzie­my – to wia­ra w Jezu­sa Zba­wi­cie­la, Jezu­sa obec­ne­go w Eucha­ry­stii. Tyl­ko tu znaj­dzie­my życie.
WTOREK
Dz 7,51–59; J 6,30–35
Sło­wo Boże: Rzekł do niech Jezus: „ Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam wam: nie Moj­żesz dał wam chleb z nie­ba, ale dopie­ro Ojciec mój daje wam praw­dzi­wy chleb z nie­ba. Albo­wiem chle­bem Bożym jest Ten, któ­ry z nie­ba zstę­pu­je i życie daje świa­tu”. Rze­kli więc do Nie­go: „Panie, dawaj nam zawsze tego chle­ba!”. Tra­dy­cja żydow­ska pie­lę­gno­wa­ła prze­kaz o chle­bie z nie­ba, któ­rym Bóg nie­gdyś kar­mił naród wybra­ny na pusty­ni. Ten cud robił wra­że­nie. Lecz po latach zasko­czo­nym Żydom Jezus wyja­śnia, że tam­ten chleb to już tyl­ko histo­ria, a dziś nale­ży do chle­ba praw­dzi­we­go, któ­ry znów przy­go­to­wał Ojciec i daje go teraz wszyst­kim. I Jezus pre­cy­zu­je: chle­bem dają­cym życie jest On sam, któ­ry zstą­pił z nie­ba. Jest tyl­ko jeden spo­sób by ten chleb przy­jąć – trze­ba wie­rzyć w Jezu­sa. Ta wia­ra może zaspo­ko­ić każ­de pra­gnie­nie duszy ludz­kiej.
ŚRODA
Ap 11,19a; 12,1.3–6a.10 ab; Kol 1,12–16; J 19,25–27
Uro­czy­stość NMP Kró­lo­wej Pol­ski
Sło­wo Boże: Obok krzy­ża Jezu­sa sta­ły: Mat­ka Jego i sio­stra Mat­ki Jego, Maria,
żona Kle­ofa­sa, i Maria Mag­da­le­na. Kie­dy więc Jezus ujrzał Mat­kę i sto­ją­ce­go obok Niej ucznia, któ­re­go miło­wał, rzekł do Mat­ki: „Nie­wia­sto, oto syn Twój”. Następ­nie rzekł do ucznia: „Oto Mat­ka two­ja”. Prze­szedł dro­gę krzy­żo­wą, upa­dał, powsta­wał, korzy­stał z pomo­cy przy­pad­ko­wych osób, przyj­mo­wał gesty nie­licz­nych życz­li­wych. Doświad­czył też wro­go­ści i odrzu­ce­nia, dodat­ko­wych ude­rzeń, słów nie­na­wi­ści i zło­rze­cze­nia. Wytrwał. Była z Nim Mat­ka. Cenił sobie tę obec­ność. Była praw­dzi­wie pomo­cą. Na koniec oddał Mat­kę ucznio­wi. Nie dla­te­go, że więź ta prze­sta­ła mieć dla Nie­go zna­cze­nie. Prze­ciw­nie, ponie­waż doce­niał siłę tej wię­zi, w krąg jej oddzia­ły­wa­nia wpro­wa­dził swe­go ucznia, a z nim każ­de­go z nas. Dla­te­go nie lek­ce­waż­my tej wię­zi z Mat­ką.
CZWARTEK
Dz 8,26–40; J 6,44–51
Sło­wo Boże: Ja jestem chle­bem życia. Ojco­wie wasi jedli man­nę na pusty­ni i pomar­li. To jest chleb, któ­ry z nie­ba zstę­pu­je: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chle­bem żywym, któ­ry zstą­pił z nie­ba. Jeśli ktoś spo­ży­wa ten chleb, będzie żył na wie­ki. Chle­bem, któ­ry Ja dam, jest moje Cia­ło, wyda­ne za życie świa­ta. Man­na, sta­ry chleb speł­nił swe zada­nie – na pusty­ni ura­to­wał życie Żydom. Teraz przy­cho­dzi czas nowe­go chle­ba, Eucha­ry­stii. To Chleb Żywy – Jezus, któ­ry zstą­pił z nie­ba. W Eucha­ry­stii Jezus jest obec­ny nie tyle sta­tycz­nie, lecz dyna­micz­nie, jako wyda­rze­nie. Jest obec­ny w dzia­ła­niu: Jezus wyda­ją­cy się na ofia­rę za zba­wie­nie. W Eucha­ry­stii przyj­mu­je­my Jezu­sa, któ­ry podej­mu­je dro­gę krzy­żo­wą, umie­ra i zmar­twych­wsta­je. Wyda­ny za życie świa­ta wzy­wa każ­de­go, kto Go przyj­mu­je, by czy­nił swe życie darem dla Nie­go.
PIĄTEK
Dz 9,1–20; J 6,52–59
Sło­wo Boże: Kto spo­ży­wa moje Cia­ło i pije moją Krew, ma życie wiecz­ne, a Ja go wskrze­szę w dniu osta­tecz­nym. Cia­ło moje jest praw­dzi­wym pokar­mem, a Krew moja jest praw­dzi­wym napo­jem. Kto spo­ży­wa moje Cia­ło i pije Krew moją, trwa we Mnie, a Ja w nim. Nasze dziś zwią­za­ne jest z Eucha­ry­stią. Ten Naj­święt­szy Sakra­ment two­rzy dobre dziś. Zara­zem dziś spo­ży­wa­ne Cia­ło i Krew Jezu­sa jest naszym chrze­ści­jań­skim spo­so­bem myśle­nia o przy­szło­ści, wię­cej – o wiecz­no­ści. Przyj­mu­jąc Jezu­sa w Eucha­ry­stii dziś, sta­je­my się zdol­ni przy­jąć Go kie­dyś, gdy sta­nie przed nami jako Sędzia i jako nasz Wskrze­si­ciel. Dziś budo­wa­na więź jest zadat­kiem przy­szłej, któ­ra trwać będzie na wiecz­ność. Buduj­my tę więź wytrwa­le i z miło­ścią, mimo sła­bo­ści, mimo kru­cho­ści naszej wia­ry.
SOBOTA
1 Kor 15,1–8; J 14,6–14
Sło­wo Boże: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystar­czy”. Odpo­wie­dział mu Jezus: „Fili­pie, tak dłu­go jestem z wami, a jesz­cze Mnie nie pozna­łeś? Kto Mnie zoba­czył, zoba­czył tak­że i Ojca. Dla­cze­go mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wie­rzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie?”. Jak potrak­to­wać proś­bę Fili­pa, któ­ry chce zoba­czyć Ojca? Praw­dę rze­kł­szy, to szla­chet­ne pra­gnie­nie, w któ­rym może jest tro­chę ludz­kiej cie­ka­wo­ści, ale przede wszyst­kim jest tęsk­no­ta za Stwór­cą. Pro­blem w tym, że Filip już widzi, choć o tym nie wie. Podob­nie my, chcie­li­by­śmy usły­szeć głos Pana, a zapo­mi­na­my, że ten głos wciąż brzmi, że Pan mówi nie­ustan­nie. Chcie­li­by­śmy zoba­czyć, ale zasło­na wia­ry jest jesz­cze zbyt moc­na, by widzieć Pana. Tęsk­no­tę swo­ją może­my wypo­wia­dać każ­de­go dnia na modli­twie, aż przyj­dzie dzień, gdy wszel­kie zasło­ny znik­ną.