Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

FARYZEUSZEEWANGELII (44)

FARYZEUSZE MIŁUJĄ SWOJĄ ŚLEPOTĘ

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jezus obser­wo­wał ata­ki na ule­czo­ne­go. Sam pod­szedł do nie­go z waż­nym pyta­niem: „Czy ty wie­rzysz w Syna Czło­wie­cze­go?”. On odpo­wie­dział: „A któż to jest, Panie, abym w Nie­go uwie­rzył?”. Rzekł do nie­go Jezus: „Jest Nim Ten, któ­re­go widzisz i któ­ry mówi do cie­bie”. On zaś odpo­wie­dział: „Wie­rzę, Panie!” i oddał Mu pokłon. Jezus rzekł: „Przy­sze­dłem na ten świat, aby prze­pro­wa­dzić sąd, aby ci, któ­rzy nie widzą, przej­rze­li, a ci, któ­rzy widzą sta­li się nie­wi­do­my­mi”. Usły­sze­li to nie­któ­rzy fary­ze­usze, któ­rzy z Nim byli i rze­kli do Nie­go: „Czyż i my jeste­śmy nie­wi­do­mi?”. Jezus powie­dział do nich: „Gdy­by­ście byli nie­wi­do­mi, nie mie­li­by­ście grze­chu, ale ponie­waż mówi­cie: Widzi­my”, grzech wasz trwa nadal” (J 9,35–41). Fary­ze­usze nie spusz­cza­li Jezu­sa z oka. Jego wypo­wiedź do uzdro­wio­ne­go to uru­cho­mie­nie w nim życia wia­rą w Jezu­sa, dla­te­go wyznał tę wia­rę i oddał Mu pokłon. Odtąd był Jego świad­kiem, powo­łu­ją­cym się na cud ule­cze­nia swo­ich oczu. Ponie­waż ule­czo­ny był ata­ko­wa­ny przez fary­ze­uszy, Jezus wyko­rzy­stu­je cud dla odsło­nię­cia celu swe­go przyj­ścia na zie­mię. On chce nie­wi­do­mym udzie­lić łaski wia­ry, czy­li daje im zdro­we oczy. Ale ist­nie­je i dru­gi sku­tek przyj­ścia Syna Boże­go na zie­mię. Jest nim utra­ta wzro­ku u ludzi sła­bej wia­ry. Fary­ze­usze wie­rzy­li w Boga i Bogu prze­ma­wia­ją­ce­mu przez Moj­że­sza – to pierw­szy sto­pień wia­ry, ale nie uwie­rzy­li w Jezu­sa, czy­li odrzu­ci­li łaskę nowych oczu wia­ry świę­tej, dają­cej udział w świę­tym życiu Trój­cy Bożych Osób. Zosta­li przy swej krót­ko­wzrocz­no­ści, któ­ra – w zesta­wie­niu ze zdro­wy­mi ocza­mi wia­ry – jest wiel­kim kalec­twem ducha, nazwa­nym przez same­go Jezu­sa śle­po­tą. Jezus odsła­nia zasad­ni­czy mecha­nizm nie­wia­ry, a jest nim zamknię­cie się na praw­dę. Przed bra­mą wia­ry są trzy klu­czo­we sło­wa: „Wiem”, „chcę wie­dzieć” i „nie chcę wie­dzieć”. Fary­ze­usze wędro­wa­li tą trze­cią dro­gą. Praw­dę mie­li w zasię­gu ręki, ale jej nie przy­ję­li. Fary­ze­usze natych­miast uzna­li, że to o nich mowa i wprost zapy­ta­li Mistrza: Czy i my jeste­śmy ślep­ca­mi? Jezus spo­koj­nie potwier­dził ich śle­po­tę w sło­wach, w któ­rych odsła­nia, że oni nie chcą widzieć, czy­li z wła­sne­go wybo­ru są ślep­ca­mi. W Ewan­ge­lii moż­na poli­czyć, ile razy Jezus mówi o śle­po­cie i ślep­cach, bo to są wypo­wie­dzi na temat wia­ry w Nie­go. Widzą­cy wie­rzą, a nie­wie­rzą­cy są śle­pi.

***

Tema­tycz­ne czy­ta­nie Ewan­ge­lii i Pisma Świę­te­go jest jed­ną z cen­nych metod wcho­dze­nia w głę­bię obja­wio­ne­go bogac­twa. Koń­czy­my odczy­ty­wa­nie tek­stów Ewan­ge­lii mówią­cych o fary­ze­uszach. Temat bar­dzo aktu­al­ny, bo głę­bo­ki kry­zys Kościo­ła kato­lic­kie­go w nim ma swe źró­dło. Współ­cze­śni fary­ze­usze inter­pre­tu­ją Pra­wo Boże i pra­wo kościel­ne tak jak chcą. Żyją­cych Ewan­ge­lią, czy­li kocha­ją­cych praw­dę, jest nie­wie­lu. Pro­por­cje są ewan­ge­licz­ne, czy­li jest ich tylu, ilu było w cza­sach Jezu­sa w gro­nie ówcze­snych fary­ze­uszy: Niko­dem, Józef z Ary­ma­tei i już po śmier­ci Jezu­sa – Gama­liel, któ­ry sta­nął w obro­nie uczniów Jezu­sa czu­jąc, że ich dzia­ła­nie to nie spra­wa ludz­ka, lecz Boska. On też był mistrzem Szaw­ła i pod­pro­wa­dził go do umi­ło­wa­nia praw­dy.