Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA : DZ 2,14A.36–41; 1 P 2,20B–25; J 10,1–10

JEZUS JEST BRAMĄ OWIEC

Fot. www.pixabay.com

Jezus powie­dział: Zapraw­dę, zapraw­dę powia­dam wam: Kto nie wcho­dzi do owczar­ni przez bra­mę, ale wdzie­ra się inną dro­gą, ten jest zło­dzie­jem i roz­bój­ni­kiem. Kto jed­nak wcho­dzi przez bra­mę, jest paste­rzem owiec. Temu otwie­ra odźwier­ny, a owce słu­cha­ją jego gło­su; woła on swo­je owce po imie­niu i wypro­wa­dza je. A kie­dy wszyst­kie wypro­wa­dzi, sta­je na ich cze­le, a owce postę­pu­ją za nim, ponie­waż głos jego zna­ją. Nato­miast za obcym nie pój­dą, lecz będą ucie­kać od nie­go, bo nie zna­ją gło­su obcych. Tę przy­po­wieść opo­wie­dział im Jezus, lecz oni nie poję­li zna­cze­nia tego, co im mówił. Powtór­nie więc powie­dział do nich Jezus: Zapraw­dę, zapraw­dę powia­dam wam: Ja jestem bra­mą owiec. Wszy­scy, któ­rzy przy­szli przede Mną, są zło­dzie­ja­mi i roz­bój­ni­ka­mi, a nie posłu­cha­ły ich owce. Ja jestem bra­mą. Jeże­li ktoś wej­dzie prze­ze Mnie, będzie zba­wio­ny – wej­dzie i wyj­dzie, i znaj­dzie paszę. Zło­dziej przy­cho­dzi tyl­ko po to, aby kraść, zabi­jać i nisz­czyć. Ja przy­sze­dłem po to, aby owce mia­ły życie i mia­ły je w obfi­to­ści.
ROZWAŻANIE
Czy dziś obraz paste­rza i owiec mówi nam jesz­cze coś waż­ne­go? Nie­ste­ty, jest to obraz czę­sto lek­ce­wa­żo­ny, trak­to­wa­ny z przy­mru­że­niem oka, odrzu­ca­ny, jako nie­dzi­siej­szy, bo każ­dy chce mieć poczu­cie wol­no­ści, nie­skrę­po­wa­nej swo­bo­dy, peł­nej nie­za­leż­no­ści. To wła­śnie te posta­wy odpo­wia­da­ją naszym ambi­cjom. Być pro­wa­dzo­nym? Być pod­da­nym? Być ska­za­nym na wyłącz­ne słu­cha­nie? Nie pasu­je nam. A jed­nak gdy spo­glą­da­my na współ­cze­snych ludzi, tak­że mło­dych, a może szcze­gól­nie na mło­dych, może­my z nie­ja­kim zasko­cze­niem zauwa­żyć, jak bar­dzo ule­ga­ją kolej­nym modom, tren­dom, wzor­com – i to nie tyl­ko w czy­sto zewnętrz­nym wymia­rze ubio­ru, fry­zu­ry, słow­nic­twa. Wie­lo­krot­nie nie w peł­ni świa­do­mie podą­ża­my za kimś, nie pyta­jąc, czy war­to. Słu­cha­my, nie myśląc, czy to wła­ści­we. Dla­te­go jak naj­bar­dziej na miej­scu jest pyta­nie: kogo słu­cham? Za kim idę? Kto się liczy w moim życiu?.

(rs)

(rs)