Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (1)

WSTĘP DO EWANGELII ŚW. JANA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Roz­po­czy­na­my nowy cykl roz­wa­żań nad tek­stem Ewan­ge­lii. Kon­cen­tru­je­my uwa­gę na Ewan­ge­lii św. Jana, któ­ra prze­ka­zu­je bogac­two wyjąt­ko­wo wiel­kie. Jan znał Ewan­ge­lie zre­da­go­wa­ne przez św. Mar­ka, Mate­usza i Łuka­sza po roku 60. Z tej racji nie pisał swo­jej, bo uwa­żał, że to wystar­czy. Pły­nę­ły lata i pod koniec życia Jezus udzie­lił Jano­wi daru mistycz­ne­go pozna­nia nie­ba i tego, co cze­ka zie­mię oraz Kościół u kre­sów dzie­jów świa­ta. W tych wizjach Apo­stoł spo­tkał się z Jezu­sem uwiel­bio­nym i odkrył kim On w rze­czy­wi­sto­ści jest. Dostrzegł rów­nież, że sam jest umi­ło­wa­nym Jego uczniem, bo tyl­ko jemu udzie­lił mistycz­ne­go pozna­nia praw­dy o Bogu, o czło­wie­ku i o świe­cie. W Apo­ka­lip­sie napi­sał, co ludz­kość cze­ka. W Listach odsło­nił tajem­ni­ce miło­ści, jaką jest Bóg. Z pole­ce­nia Boga posta­no­wił rów­nież napi­sać czwar­tą Ewan­ge­lię, widząc wyda­rze­nia, w jakich uczest­ni­czył w cza­sach ziem­skie­go życia Jezu­sa, w zupeł­nie innym świe­tle. Zdu­mie­wa­ło go pozna­nie wiel­ko­ści swe­go powo­ła­nia. Jego Ewan­ge­lia jest dzie­łem misty­ka. Żaden z Ewan­ge­li­stów, prócz nie­go, misty­kiem nie był. Dla­te­go oni uka­za­li Jezu­sa jako postać histo­rycz­ną. Jan – ponie­waż spo­ty­ka­jąc Go w nie­bie, w maje­sta­cie Boga – ina­czej rozu­miał wyda­rze­nia, w jakich uczest­ni­czył w gro­nie Dwu­na­stu. Marek, Mate­usz i Łukasz wie­rzy­li, że Jezus jest Bogiem, Jan pisząc Ewan­ge­lię wie­dział, że Nim jest. Misty­cyzm to wie­dza dostęp­na jedy­nie wybra­nym ludziom. Czy­ta­nie Ewan­ge­lii Jana to zupeł­nie co inne­go niż czy­ta­nie pozo­sta­łych Ewan­ge­lii, bo jest ona napi­sa­na języ­kiem misty­ków. Każ­de jej sło­wo ma głę­bię dostęp­ną jedy­nie dla wta­jem­ni­czo­nych
i zna­ją­cych język misty­ków. Nasza pró­ba odczy­ta­nia pierw­szych roz­dzia­łów tej Ewan­ge­lii ma na celu pod­pro­wa­dze­nie w to wta­jem­ni­cze­nie tych, któ­rzy są głod­ni pozna­nia i doświad­cze­nia praw­dy zawar­tej w Obja­wie­niu. Tyl­ko Jan i Paweł odsła­nia­ją tajem­ni­ce Syna Boże­go w takim stop­niu, jaki jest dostęp­ny dla głę­bo­ko wie­rzą­cych w Jezu­sa. Wyma­ga to dostrze­że­nia bogac­twa każ­de­go sło­wa, jakim Jan się posłu­gu­je. Samo wpro­wa­dze­nie w Ewan­ge­lię Jana jest pękiem klu­czy potrzeb­nych do rozu­mie­nia tego, co w niej jest napi­sa­ne. Stąd trze­ba pew­ne­go cza­su, aby każ­dy z tych klu­czy poznać i opa­no­wać sztu­kę posłu­gi­wa­nia się nimi. Oto Wstęp do Ewan­ge­lii Jana: Na począt­ku było Sło­wo, a Sło­wo było u Boga, i Bogiem było Sło­wo. Ono było na począt­ku u Boga (J 1,1–2). Pierw­szym klu­czem jest „Sło­wo”, któ­re jest jed­nym z Imion Jezu­sa. W języ­ku grec­kim to Logos, a bogac­two zna­czeń tego wyra­zu jest nie­zwy­kle wiel­kie. Tłu­ma­cze­nie ogra­ni­cza się tyl­ko do jed­ne­go zna­cze­nia. Każ­dy rozu­mie co to jest „sło­wo” i dla­te­go wypo­wiedź Jana rozu­mie na swo­ją mia­rę. Dla nas „sło­wo” mówio­ne to zestaw dźwię­ków, a pisa­ne to zestaw liter, któ­ry ma swe zna­cze­nie. Tym­cza­sem w języ­ku grec­kim Logos – Sło­wo to peł­nia bogac­twa wszyst­kie­go co jest, któ­rej nie moż­na wyra­zić w żad­nym sło­wie. Moż­na zesta­wić kil­ka zna­czeń tego wyra­zu, ale to tyl­ko uchy­le­nie drzwi do nie­ogar­nio­ne­go bogac­twa. Jan trak­tu­je Sło­wo jako Imię Jezu­sa.