Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 15–20 V 2017

PONIEDZIAŁEK
Dz 14,5–18; J 14,21–26
Sło­wo Boże: Jeśli Mnie kto miłu­je, będzie zacho­wy­wał moją naukę, a Ojciec mój umi­łu­je go, i przyj­dzie­my do nie­go, i miesz­ka­nie u nie­go uczy­ni­my. Kto nie miłu­je Mnie, ten nie zacho­wu­je słów moich. A nauka, któ­rą sły­szy­cie, nie jest moja, ale Tego, któ­ry Mnie posłał, Ojca. To wam powie­dzia­łem, prze­by­wa­jąc wśród was. Potęż­na jest siła miło­ści: miłość przy­cią­ga nie tyl­ko kobie­tę i męż­czy­znę, nie tyl­ko przy­ja­ciół czy krew­nych. Miłość zdol­na jest spro­wa­dzić rów­nież Boga do ludz­kie­go ser­ca. Wła­ści­wie nie ma dru­giej takiej mocy, któ­ra by mogła rów­nać się z potę­gą tego gło­su, któ­rym woła miłość. Miłość czło­wie­ka może przy­wo­łać miłość Bożą tyl­ko z jed­ne­go powo­du – ponie­waż miłość Boża przy­zy­wa czło­wie­ka nie­ustan­nie. Nie­ste­ty, miłość ludz­ka poszu­ku­je Boga jedy­nie nie­kie­dy, nie­raz wca­le. Nie uchy­laj­my się przed tru­dem przy­zy­wa­nia Pana.
WTOREK
Ap 12,10–12a; J 17,20–26
Świę­to św. Andrze­ja Bobo­li
Sło­wo Boże: Ojcze Świę­ty, pro­szę nie tyl­ko za nimi, ale i za tymi, któ­rzy dzię­ki ich sło­wu będą wie­rzyć we Mnie, aby wszy­scy sta­no­wi­li jed­no w Nas, aby świat uwie­rzył, żeś Ty Mnie posłał. I tak­że chwa­łę, któ­rą Mi dałeś, prze­ka­za­łem im, aby sta­no­wi­li jed­no, tak jak My jed­no sta­no­wi­my. Jezu­so­wa modli­twa z Wie­czer­ni­ka trwa. Raz wypo­wie­dzia­na, nie­ustan­nie powra­ca w cza­sie każ­dej Mszy świę­tej. Jezus obec­ny w eucha­ry­stycz­nej ofie­rze, ukry­ty w zna­ku Chle­ba i Wina, przede wszyst­kim jest pośród nas wciąż jako sku­tecz­na ofia­ra przy­no­szą­ca nam praw­dzi­wą wol­ność. Ale nie wol­no zapo­mnieć o tym, że jest tak­że wiecz­nym Oran­tem – tym, któ­ry się modli za nas, a jed­ną z istot­nych inten­cji jest jed­ność. Trze­ba tak słu­chać Jezu­so­wej modli­twy, by ser­ce nasze coraz moc­niej zmie­rza­ło ku jed­no­ści bra­ter­skiej.
ŚRODA
Dz 15,1–6; J 15,1–8
Sło­wo Boże: Trwaj­cie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podob­nie jak lato­rośl nie może przy­no­sić owo­cu sama z sie­bie – jeże­li nie trwa w win­nym krze­wie – tak samo i wy, jeże­li we Mnie trwać nie będzie­cie. Ja jestem krze­wem win­nym, wy – lato­ro­śla­mi. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przy­no­si owoc obfi­ty. Lato­rośl odcię­ta od win­ne­go krze­wu w oczach więd­nie i usy­cha, pozba­wio­na korze­nia nie ma przy­szło­ści. A czło­wiek odcię­ty od Chry­stu­sa? Nawet jeśli wcze­śniej został wsz­cze­pio­ny w żywy orga­nizm Kościo­ła, może tę więź zerwać. Wyda­je mu się, że może sobie pora­dzić, że znaj­dzie alter­na­tyw­ne spo­so­by wła­sne­go roz­wo­ju, że ma recep­tę na uda­ne życie i suk­ces. Są to jed­nak­że pozo­ry. Każ­dy odcię­ty do Chry­stu­sa jest suchym drze­wem. Dra­mat jest w tym, że przez wie­le mie­się­cy i lat moż­na tego nie zauwa­żyć.
CZWARTEK
Dz 15,7–21; J 15,9–11
Sło­wo Boże: Trwaj­cie w miło­ści mojej! Jeśli będzie­cie zacho­wy­wać moje przy­ka­za­nia, będzie­cie trwać w miło­ści mojej, tak jak Ja zacho­wa­łem przy­ka­za­nia Ojca mego i trwam w Jego miło­ści. To wam powie­dzia­łem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była peł­na. Mija­ły wie­ki i Bóg mówił przez pro­ro­ków, ale dopie­ro przez swe­go Syna obja­wił, że jest wspól­no­tą osób. Dla­cze­go Bóg odsło­nił przed nami tajem­ni­cę, że jest Trój­cą? Bo nie jest to infor­ma­cja dla nasze­go umy­słu, coś w rodza­ju inte­lek­tu­al­nej zagad­ki, jest to wska­zów­ka dla nasze­go ser­ca. Trze­ba pojąć żar i głę­bię miło­ści, któ­ra nie­prze­rwa­nie wypeł­nia ser­ce Ojca i prze­le­wa się do ser­ca Syna, by móc wyobra­zić sobie ogrom miło­ści spły­wa­ją­cej na czło­wie­ka. Na nas. Na mnie. Raduj­my się z miło­ści łączą­cej Ojca i Syna, bo w tej miło­ści i my jeste­śmy zanu­rze­ni.
PIĄTEK
Dz 15,22–31; J 15,12–17
Sło­wo Boże: Wy jeste­ście przy­ja­ciół­mi moimi (…) Nie wyście Mnie wybra­li, ale Ja was wybra­łem i prze­zna­czy­łem was na to, aby­ście szli i owoc przy­no­si­li i by owoc wasz trwał – aby wszyst­ko dał wam Ojciec, o cokol­wiek Go popro­si­cie w imię moje. To wam przy­ka­zu­ję, aby­ście się wza­jem­nie miło­wa­li. Nie­ła­two jest scha­rak­te­ry­zo­wać czło­wie­ka w kil­ku sło­wach. Wszak naszą cechą jest wyraź­ny para­doks. Bo z jed­nej stro­ny sła­bość to nasze codzien­ne imię, kru­chość jest naszym zwy­czaj­nym doświad­cze­niem. Z dru­giej stro­ny nosi­my w sobie moc­ne pra­gnie­nie wiecz­no­ści i szczę­ścia. To one są cen­nym darem Boga. Poprzez te pra­gnie­nia Pan sam nas napro­wa­dza na sie­bie – Stwór­cę i Odku­pi­cie­la. Rysu­je przed nami nowy świat wiel­kich moż­li­wo­ści: zaży­łość z Bogiem, wybra­nie, posła­nie i owoc­ność życia. To też nasza codzien­ność. Cze­góż ocze­ki­wać wię­cej?
SOBOTA
Dz 16,1–10; J 15,18–21
Sło­wo Boże: Jeże­li świat was nie­na­wi­dzi, wiedz­cie, że Mnie wpierw znie­na­wi­dził. Gdy­by­ście byli ze świa­ta, świat by was kochał jako swo­ją wła­sność. Ale ponie­waż nie jeste­ście ze świa­ta, bo Ja was wybra­łem sobie ze świa­ta, dla­te­go świat was nie­na­wi­dzi (…) Jeże­li Mnie prze­śla­do­wa­li, to i was będą prze­śla­do­wać. Ceni­my sobie pokój. Jesz­cze czę­ściej w życiu codzien­nym ceni­my sobie zwy­czaj­ny spo­kój. Wie­le jeste­śmy w sta­nie dać, by się nie nara­żać na przy­kre kon­se­kwen­cje. Czę­sto może zbyt wie­le daje­my. Nie ule­gaj­my jed­nak złu­dze­niu. Chrze­ści­jań­stwo ludzi zaspa­nych, drze­mią­cych, nie­mra­wych i zagła­ski­wa­nych przez innych, to chrze­ści­jań­stwo pozor­ne. Dro­ga ducho­we­go roz­wo­ju wyzna­czo­na jest przez zma­ga­nie – czy to ze świa­tem zewnętrz­nych prze­ciw­ni­ków, czy jesz­cze bar­dziej ze świa­tem wro­gów wewnętrz­nych. Ina­czej być nie może.