Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

SZÓSTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 22–27 V 2017

PONIEDZIAŁEK
Dz 16,11–15; J 15,26–16,4a
Sło­wo Boże: Gdy przyj­dzie Para­klet, któ­re­go Ja wam poślę od Ojca, Duch Praw­dy, któ­ry od Ojca pocho­dzi, On będzie świad­czył o Mnie. Ale wy też świad­czy­cie, bo jeste­ście ze Mną od począt­ku. To wam powie­dzia­łem, aby­ście się nie zała­ma­li w wie­rze. Duch Świę­ty jest pierw­szym twór­cą świa­dec­twa, któ­re ozna­cza, że czło­wiek wie­rzą­cy reali­zu­je pięk­ne chrze­ści­jań­skie życie. Jest to jak woń wia­ry i dobra, woń, któ­ra powsta­je jak­by mimo­wol­nie. Nie ma w niej nic z dzia­łań świa­do­mie reży­se­ro­wa­nych przez czło­wie­ka. W cało­ści two­rzy ją Duch Boży w ludz­kim ser­cu. To bogac­two ser­ca z kolei prze­ma­wia do innych deli­kat­nym gło­sem, pozba­wio­nym jakiej­kol­wiek prze­mo­cy. I wów­czas naj­trud­niej­sze zewnętrz­ne oko­licz­no­ści są do poko­na­nia, bo czło­wie­ka pro­wa­dzi Duch Boży.
WTOREK
Dz 16,22–34; J 16,5–11
Sło­wo Boże: Jed­nak­że mówię wam praw­dę: Poży­tecz­ne jest dla was moje odej­ście. Bo jeże­li nie odej­dę, Para­klet nie przyj­dzie do was. A jeże­li odej­dę, to poślę Go do was. On zaś, gdy przyj­dzie, prze­ko­na świat o grze­chu, o spra­wie­dli­wo­ści i o sądzie. Jezus mówi uczniom o swo­im odej­ściu. Rów­no­cze­śnie w innym cza­sie i innym miej­scu zapew­nia, że nie zosta­wi ich samych. Oznaj­mia, że pozo­sta­nie z nimi do koń­ca świa­ta. Ale to nie wszyst­ko. Zba­wi­ciel posy­ła uczniom Ducha, któ­ry ma do speł­nie­nia okre­ślo­ną misję – przede wszyst­kim jest z ucznia­mi jako ich prze­wod­nik, nauczy­ciel. Duch „two­rzy” z ludzi uczniów Zba­wi­cie­la. W ten spo­sób każ­dy, kto przy­jął Chrzest w imię Trój­cy nosi w sobie świa­dec­two dwóch świad­ków, bo jed­nym gło­sem mówią w nim Jezus i Boży Duch.
ŚRODA
Dz 17,15.22–18,1; J 16,12–15
Sło­wo Boże: Jesz­cze wie­le mam wam do powie­dze­nia, ale teraz jesz­cze znieść nie może­cie. Gdy zaś przyj­dzie On, Duch Praw­dy, dopro­wa­dzi was do całej praw­dy. Bo nie będzie mówił od sie­bie, ale powie wszyst­ko, cokol­wiek sły­szy, i oznaj­mi wam rze­czy przy­szłe. Dzia­ła­nie Jezu­sa jako Nauczy­cie­la nie ogra­ni­cza się tyl­ko do cza­su, gdy jako czło­wiek żył na zie­mi pale­styń­skiej. Pan wyraź­nie zapo­wia­da, że dalej pra­gnie uczyć swych uczniów. A wyni­ka to z moż­li­wo­ści tych ostat­nich. Jezus uwzględ­nia indy­wi­du­al­ne moż­li­wo­ści czło­wie­ka, sza­nu­je oso­bi­stą dro­gę wzro­stu. Nie wol­no trak­to­wać czło­wie­ka mecha­nicz­nie, bo osiem­na­ście lat nie ozna­cza, że ktoś jest doro­sły. Roz­wój każ­de­go jest inny. Patrząc na Jezu­sa, sza­nuj­my pra­wo czło­wie­ka do wła­sne­go tem­pa na dro­dze oso­bo­we­go roz­wo­ju.
CZWARTEK
Dz 18,1–8; J 16,16–20
Sło­wo Boże: Nie­któ­rzy z Jego uczniów mówi­li mię­dzy sobą: „Co to zna­czy, co nam mówi: Chwi­la, a nie będzie­cie Mnie widzieć, i zno­wu chwi­la, a ujrzy­cie Mnie oraz Idę do Ojca?”. Mówi­li więc: „Co zna­czy ta chwi­la, o któ­rej mówi? Nie rozu­mie­my tego, co powia­da”. Zba­wi­ciel mówił o swo­im odej­ściu – nie rozu­mie­li. Mówił też, że wkrót­ce Go spo­tka­ją – tego też nie mogli sobie wyobra­zić. Widzie­li Go, sły­sze­li, mogli Go dotknąć. Nie wyobra­ża­li sobie, że może Go nie być pośród nich. I ponie­kąd słusz­nie. Choć dziś obec­ny, za chwi­lę może się ukryć. I co wte­dy? Znów trze­ba Go szu­kać. Poja­wia się tęsk­no­ta. Chcie­li­by­śmy Go mieć tak bli­sko, przy sobie, pod ręką. Ale czy tak nie jest? Sko­ro obie­cał, że za chwi­lę znów będzie­my Go widzieć, to na pew­no speł­ni swą obiet­ni­cę.
PIĄTEK
Dz 18,9–18; J 16,20–23a
Sło­wo Boże: Wy będzie­cie pła­kać i zawo­dzić, a świat się będzie wese­lił. Wy będzie­cie się smu­cić, ale smu­tek wasz zamie­ni się w radość. Kobie­ta, gdy rodzi, dozna­je smut­ku, bo przy­szła jej godzi­na. Gdy jed­nak uro­dzi dzie­cię, już nie pamię­ta o bólu… Życie docze­sne jest jak poród – może nieść ze sobą ból, oba­wę, może rodzić łzy i zawo­dze­nie. Mogą poja­wiać się pyta­nia o przy­szłość, któ­rej nie widać jesz­cze zbyt jasno. Ale kie­dy przej­dzie­my przez bole­sną bra­mę śmier­ci, może­my się spo­dzie­wać, że nad­szedł czas rado­ści. Dziś dla wie­lu myśl o wiecz­no­ści wyda­je się czymś zbyt abs­trak­cyj­nym, by brać ją pod uwa­gę na co dzień. Jed­nak czło­wiek wie­rzą­cy nie może zgu­bić per­spek­ty­wy wiecz­no­ści. Choć anga­żu­je się w codzien­ną pra­cę, nie może nie myśleć, co będzie potem.
SOBOTA
Dz 18,23–28; J 16,23b–28
Sło­wo Boże: Nad­cho­dzi godzi­na, kie­dy już nie będę wam mówił w przy­po­wie­ściach, ale cał­kiem otwar­cie oznaj­mię wam o Ojcu. W owym dniu będzie­cie pro­sić w imię moje, i nie mówię wam, że Ja będę musiał pro­sić Ojca za wami. Albo­wiem Ojciec sam was miłu­je… Jezu­so­we naucza­nie obfi­to­wa­ło w przy­po­wie­ści. To war­to­ścio­wa meto­da, bo przy pomo­cy obra­zu moż­na wyja­śnić wie­le trud­nych spraw. Ale też jest to meto­da trud­na, bo nie zawsze słu­cha­ją­cy dobrze uchwy­ci myśl nauczy­cie­la. Tym razem Pan mówi otwar­cie o miłu­ją­cym Ojcu, któ­ry pra­gnie oka­zać czło­wie­ko­wi swą miłość. Jezus wsta­wia się za nami, ale też i Ojciec sam prze­peł­nio­ny jest miło­ścią wobec każ­de­go czło­wie­ka. Jeśli odkry­wa­my Jezu­so­wą miłość, któ­ra się­gnę­ła krzy­ża, to trze­ba pamię­tać, że ta sama miłość pul­su­je w ser­cu Ojca.