Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

MARYJAMATKA NADZIEI

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 10 maja br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
W naszym cyklu kate­chez o nadziei chrze­ści­jań­skiej spo­glą­da­my dzi­siaj na Mary­ję, Mat­kę nadziei. Mary­ja prze­ży­ła nie jed­ną noc na swej macie­rzyń­skiej dro­dze. Jej postać od pierw­szych chwil poja­wie­nia się w ewan­ge­licz­nych dzie­jach wyróż­nia się tak, jak­by była posta­cią jakie­goś dra­ma­tu. Nie było łatwo odpo­wie­dzieć pozy­tyw­nie na pro­po­zy­cję anio­ła: a jed­nak będąc kobie­tą nadal w kwie­cie mło­do­ści, odpo­wia­da odważ­nie, choć nic nie wie­dzia­ła o tym, co Ją cze­ka. Mary­ja jawi się nam w tej chwi­li jako jed­na z wie­lu matek nasze­go świa­ta, odważ­nych aż do osta­tecz­no­ści, gdy cho­dzi o przy­ję­cie w swo­im łonie histo­rii nowe­go rodzą­ce­go się czło­wie­ka. Owo „tak”, to pierw­szy krok na dłu­giej liście posłu­szeństw, któ­re będą towa­rzy­szy­ły Jej na dro­dze macie­rzyń­stwa. Tak [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Ser­decz­nie pozdra­wiam przy­by­łych do Rzy­mu Pola­ków.
W ponie­dzia­łek obcho­dzi­li­ście w waszej Ojczyź­nie
uro­czy­stość św. Sta­ni­sła­wa, bisku­pa i męczen­ni­ka, głów­ne­go
patro­na Pol­ski. Wzo­rem „Dobre­go Paste­rza”, bro­niąc
war­to­ści ewan­ge­licz­nych i ładu moral­ne­go, oddał swo­je
życie za owce, prze­lał krew męczeń­ską. Niech jego przy­kład
będzie zachę­tą dla nas wszyst­kich, byśmy w każ­dej sytu­acji
życia potra­fi­li docho­wać wier­no­ści Chry­stu­so­wi, Krzy­żo­wi
i Ewan­ge­lii. Pole­ca­jąc waszej modli­twie moją, bli­ską już,
piel­grzym­kę do Fati­my, z ser­ca wam bło­go­sła­wię.
[/pullquote]więc Mary­ja poja­wia się w Ewan­ge­liach jako kobie­ta mil­czą­ca, któ­ra czę­sto nie rozu­mie tego wszyst­kie­go, co dzie­je się wokół niej, ale któ­ra roz­wa­ża każ­de sło­wo i każ­de wyda­rze­nie w swym ser­cu. W tej dys­po­zy­cji znaj­du­je się pięk­ny szcze­gół psy­cho­lo­gii Maryi: nie jest kobie­tą, któ­ra ule­ga przy­gnę­bie­niu w obli­czu nie­pew­no­ści życia, zwłasz­cza gdy nic nie zda­je ukła­dać się wła­ści­wie. Tym bar­dziej nie jest kobie­tą, któ­ra gwał­tow­nie pro­te­stu­je, któ­ra pomstu­je na losy życia, czę­sto obja­wia­ją­ce wro­gie obli­cze. (…) Aż po osta­tecz­ną noc Maryi, kie­dy Jej Syn został przy­bi­ty do drze­wa krzy­ża. Do tam­te­go dnia, Mary­ja nie­mal znik­nę­ła z tek­stu Ewan­ge­lii. (…) Ewan­ge­lie są lako­nicz­ne i bar­dzo dys­kret­ne. Zapi­su­ją tyl­ko za pomo­cą pro­ste­go cza­sow­ni­ka obec­ność Mat­ki: „sta­ła”. (…) Nawet Ona nie wie­dzia­ła o przy­szło­ści zmar­twych­wsta­nia, któ­rą Jej Syn w tej chwi­li otwie­rał dla nas wszyst­kich ludzi: jest tam ze wzglę­du na wier­ność wobec pla­nu Boga, któ­re­go słu­żeb­ni­cą obwo­ła­ła sie­bie w pierw­szym dniu swe­go powo­ła­nia, ale rów­nież ze wzglę­du ma Jej instynkt mat­ki, któ­ra zwy­czaj­nie cier­pi, za każ­dym razem, kie­dy jakieś dziec­ko prze­cho­dzi przez mękę. Cier­pie­nia matek. Wszy­scy zna­my wie­le kobiet męż­nych, któ­re zno­si­ły wie­le cier­pień swo­ich dzie­ci… Odnaj­dzie­my Ją w pierw­szym dniu Kościo­ła, Mat­kę nadziei pośród tej wspól­no­ty uczniów tak bar­dzo kru­chych: jeden się zaparł, wie­lu ucie­kło,
każ­dy się bał. Mary­ja była tam po pro­stu, w naj­zwy­klej­szy spo­sób. (…) Dla­te­go wszy­scy Ją kocha­my jako Mat­kę. Nie jeste­śmy sie­ro­ta­mi, mamy w nie­bie Mat­kę, to Świę­ta
Mat­ka Boża. Uczy nas bowiem cno­ty ocze­ki­wa­nia, tak­że wów­czas, gdy wszyst­ko zda­je się bez­sen­sow­ne, Ona zawsze ufa­ją­ca w tajem­ni­cę Boga, nawet wów­czas gdy zda­je się być On przy­sło­nię­ty z powo­du zła świa­ta. Oby w chwi­lach trud­nych Mary­ja, Mat­ka, któ­rą Jezus poda­ro­wał nam wszyst­kim, zawsze wspie­ra­ła nasze kro­ki! Oby zawsze mówi­ła nam do ser­ca: wstań, spójrz naprzód, spójrz na per­spek­ty­wę. Bo jest Ona Mat­ką nadziei.