Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (4)

SWOI GO NIE PRZYJĘLI

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jan wspo­mi­na­jąc ziem­skie życie Syna Boże­go pisze o tajem­ni­cy powsta­nia świa­ta, któ­ry jest Jego wła­sno­ścią i o bra­ku roz­po­zna­nia przez ludzi Jego god­no­ści. Ten brak pozna­nia Sło­wa Wcie­lo­ne­go był powo­dem zamknię­cia serc dla Nie­go. Swoi Go nie przy­ję­li. W tych sło­wach Jan doty­ka tajem­ni­cy wiel­kiej god­no­ści Jezu­sa, tajem­ni­cy śle­po­ty ludzi, któ­rzy Go nie roz­po­zna­li, oraz tajem­ni­cy mecha­ni­zmów złej woli, któ­ra zamy­ka drzwi ser­ca dla Nie­go.
Była świa­tłość praw­dzi­wa,
któ­ra oświe­ca każ­de­go czło­wie­ka,
gdy na świat przy­cho­dzi.
Na świe­cie było [Sło­wo],
a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przy­szło do swo­jej wła­sno­ści, a swoi Go nie przy­ję­li (J 1,9–11). Jezus kocha każ­de­go czło­wie­ka. On jako Świa­tło chce obja­wić każ­de­mu, że jest kocha­ny taki, jaki jest. Praw­dzi­wa świa­tłość pra­gnie, by każ­dy czło­wiek dostrzegł nie tyl­ko, że jest przez Boga kocha­ny, ale i to, że na tę miłość może odpo­wie­dzieć swo­ją miło­ścią. Jan ujmu­je to w obra­zie Świa­tła, któ­re oświe­ca każ­de­go czło­wie­ka. Jest to Świa­tło praw­dy tak o Bogu, jak i o czło­wie­ku. Przyj­ście Syna Boże­go na świat pozwa­la to dostrzec. Kto sta­je przed Bogiem, ten pozna­je kim sam jest. Pozna­nie praw­dy o Bogu jest rów­no­cze­snym pozna­niem praw­dy o sobie. To jest jeden akt. Wie­lu nie chce znać tej praw­dy o sobie i dla­te­go zamy­ka się przed Bogiem. Nie chce przed Nim sta­nąć. Nie­ła­two odpo­wie­dzieć na pyta­nie, dla­cze­go ludzie nie chcą znać praw­dy o sobie? Dla­cze­go uni­ka­ją spo­tka­nia ze Świa­tło­ścią praw­dzi­wą? Na to pyta­nie zna­ją odpo­wiedź tyl­ko kon­wer­ty­ci. Oni prze­ży­wa­jąc spo­tka­nie ze Świa­tło­ścią pozna­ją Boga i sie­bie, dla­te­go, zna­jąc praw­dę, wcho­dzą na dro­gę świa­tło­ści, a jest nią dro­ga życia obja­wio­na w Jezu­sie. On sam nazy­wa się Dro­gą. Sło­wa Jana o praw­dzi­wej Świa­tło­ści pozwa­la­ją odczy­tać głę­bię wypo­wie­dzi Jezu­sa, zano­to­wa­nej przez Mate­usza: Wy jeste­ście świa­tło­ścią świa­ta (Mt 5,14). Są to sło­wa skie­ro­wa­ne do uczniów, któ­rzy zde­cy­do­wa­li się iść dro­gą Jezu­sa. Oni sta­ją się tym świa­tłem. Ciem­ność ich nie lubi, bo odsła­nia­ją jej taj­ni­ki i naj­czę­ściej ksią­żę ciem­no­ści sta­ra się ich zga­sić, nawet zada­jąc im śmierć. Jan pisząc Ewan­ge­lię kon­cen­tru­je się na tym, jak nie­wie­lu Jezu­sa roz­po­zna­je, i jak wie­lu Go odrzu­ca. W pięk­nym hym­nie, któ­rym Jan roz­po­czy­na swo­ją Ewan­ge­lię, mamy poda­ne klu­cze tego dra­ma­tu. Do nich nale­ży: Przyj­ście Świa­tło­ści; brak Jej pozna­nia, oraz Jej przy­ję­cie i odrzu­ce­nie. One pozwa­la­ją wła­ści­wie rozu­mieć Ewan­ge­lię Jana i zamie­niać ją we wła­sne życie.