Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

TUTAJ JEST NASZ PAN

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 24 maja br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Dziś chciał­bym poru­szyć doświad­cze­nia dwóch uczniów z Emaus, o któ­rych mówi Ewan­ge­lia św. Łuka­sza. (…) Dwaj piel­grzy­mi żywi­li nadzie­ję czy­sto ludz­ką, któ­ra teraz się roz­sy­py­wa­ła w kawał­ki. Ten krzyż posta­wio­ny na Kal­wa­rii był naj­bar­dziej wymow­nym zna­kiem poraż­ki, któ­rej nie prze­wi­dy­wa­li. (…) Spo­tka­nie Jezu­sa z tymi dwo­ma ucznia­mi wyda­je się zupeł­nie przy­pad­ko­we: wyglą­da jak jed­no z wie­lu zetknięć, któ­re zda­rza­ją się w życiu. Dwaj ucznio­wie idą zamy­śle­ni i dołą­cza do nich ktoś nie­zna­ny. To Jezus; ale ich oczy nie są w sta­nie Go roz­po­znać. I wte­dy Jezus roz­po­czy­na swo­ją „tera­pię nadziei”. To na tej dro­dze ma miej­sce „tera­pia nadziei”. Kto ją prze­pro­wa­dza? – Jezus. Przede wszyst­kim pyta i słu­cha: nasz Bóg nie jest Bogiem nachal­nym. Pomi­mo [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział: Witam ser­decz­nie uczest­ni­czą­cych w tej audien­cji Pola­ków. Każ­dy czło­wiek, każ­dy z nas, w trud­nych momen­tach życia bywa zagu­bio­ny i bez­rad­ny. Potrze­bu­je­my czy­je­goś wspar­cia, pomo­cy, rady – zwłasz­cza w sfe­rze ducha. Wspo­mnie­nie Naj­święt­szej Maryi Pan­ny, Wspo­mo­ży­ciel­ki Wier­nych, któ­re dzi­siaj obcho­dzi­my, uświa­da­mia nam wiel­kość daru, jakim dla każ­de­go z nas jest wspar­cie i opie­ka Mat­ki Boże­go Syna. Zawie­rzaj­my Jej nasze życie. W zwąt­pie­niach czę­sto wzy­waj­my Jej pomo­cy: Wspo­mo­ży­ciel­ko Wier­nych wsta­wiaj się za nami.
[/pullquote]że już zna przy­czy­nę roz­cza­ro­wa­nia, pozo­sta­wia im czas, aby dogłęb­nie wnik­nę­li w gorycz, któ­ra ich ogar­nę­ła. Wypły­wa z tego wyzna­nie, któ­re jest refre­nem ludz­kie­go życia: „A myśmy się spo­dzie­wa­li…”. (…) Jezus mówi do nich przede wszyst­kim za pośred­nic­twem Pisma Świę­te­go. Kto bie­rze do ręki Bożą księ­gę, nie napo­tka w niej opi­sów łatwe­go hero­izmu, nie­ocze­ki­wa­nych i zwy­cię­skich kam­pa­nii. Praw­dzi­wa nadzie­ja nigdy nie jest za niską cenę: zawsze prze­cho­dzi przez poraż­ki. Nadzie­ja tych, któ­rzy nie cier­pią, może wca­le nie jest nawet nadzie­ją. Bóg nie lubi być kocha­ny w taki spo­sób, w jaki kocha­ło­by się wodza, któ­ry pocią­ga swój lud do zwy­cię­stwa nisz­cząc swo­ich prze­ciw­ni­ków we krwi. Nasz Bóg jest wątłym świa­tłem, palą­cym się w dniu zim­nym i wietrz­nym, i cho­ciaż Jego
obec­ność na tym świe­cie wyda­je się kru­cha, wybrał On miej­sce, któ­re wszy­scy lek­ce­wa­ży­my. Następ­nie Jezus powta­rza dla dwóch uczniów klu­czo­wy gest każ­dej Eucha­ry­stii: bie­rze chleb, bło­go­sła­wi go, łamie go i daje go im. Czyż w tej serii gestów nie mie­ści się cała histo­ria Jezu­sa? I czyż w każ­dej Eucha­ry­stii nie ma rów­nież zna­ku czym powi­nien być Kościół? Jezus bie­rze nas, bło­go­sła­wi nam, „łamie” nasze życie – bo nie ma miło­ści bez ofia­ry – i daje je innym, dla wszyst­kich. Spo­tka­nie Jezu­sa z dwo­ma ucznia­mi zmie­rza­ją­cy­mi do Emaus jest spo­tka­niem szyb­kim. Tym nie­mniej jest w nim zawar­te całe prze­zna­cze­nie Kościo­ła. Mówi nam, że wspól­no­ta chrze­ści­jań­ska nie jest zamknię­ta w ufor­ty­fi­ko­wa­nej twier­dzy, ale podą­ża w swo­im naj­bar­dziej żywot­nym śro­do­wi­sku, to zna­czy dro­dze. (…) A Jezus jest zawsze z nami, aby obda­rzyć nas nadzie­ją. Aby roz­pa­lić nasze ser­ce, mówiąc: idź naprzód, jestem z tobą! Zawar­ta jest tutaj cała tajem­ni­ca dro­gi pro­wa­dzą­cej do Emaus: rów­nież poprzez pozo­ry prze­ma­wia­ją­ce prze­ciw temu, jeste­śmy sta­le miło­wa­ni, a Bóg nigdy nie prze­sta­nie nas kochać. Bóg będzie podą­żał z nami zawsze,
zawsze, nawet w chwi­lach naj­bar­dziej bole­snych, okrut­nych, w chwi­lach poraż­ki: tutaj jest nasz Pan, a to jest nasza nadzie­ja. Idź­my naprzód z tą nadzie­ją! Ponie­waż On jest u nasze­go boku, zawsze podą­ża­jąc wraz z nami!