Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

JEDENASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 19–24 VI 2017

PONIEDZIAŁEK
2 Kor 6,1–10; Mt 5,38–42
Sło­wo Boże: A Ja wam powia­dam: Nie sta­wiaj­cie opo­ru złe­mu. Lecz jeśli cię kto ude­rzy w pra­wy poli­czek, nad­staw mu i dru­gi. Temu, kto chce się pra­wo­wać z tobą i wziąć two­ją sza­tę, odstąp i płaszcz. Zmu­sza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kro­ków, idź dwa tysią­ce. Daj temu, kto cię pro­si… Pier­wot­ne pra­wo zemsty zosta­ło powstrzy­ma­ne przez regu­ły spra­wie­dli­wo­ści. To był praw­dzi­wy postęp. Jezus idzie dalej. W miej­sce żela­znej spra­wie­dli­wo­ści, posłu­gu­ją­cej się pre­cy­zyj­nym rachun­kiem krzywd i zadość­uczy­nień, na pierw­szym miej­scu sta­wia miło­sier­dzie, bo ono ma naj­głęb­szą moc stwór­czą. Tu nie ma lek­ce­wa­że­nia spra­wie­dli­wo­ści, ale na szczy­cie posta­wio­na zosta­ła war­tość, któ­ra naj­bar­dziej może pod­nieść, umoc­nić, popro­wa­dzić ku Bogu. Wręcz upodob­nić
do Boga.
WTOREK
2 Kor 8,1–9; Mt 5,43–48
Sło­wo Boże: Miłuj­cie waszych nie­przy­ja­ciół i módl­cie się za tych, któ­rzy was prze­śla­du­ją; tak będzie­cie syna­mi Ojca wasze­go, któ­ry jest w nie­bie; ponie­waż On spra­wia, że słoń­ce Jego wscho­dzi nad zły­mi i nad dobry­mi, i On zsy­ła deszcz na spra­wie­dli­wych i nie­spra­wie­dli­wych. Gdy doświad­cza­my nie­spra­wie­dli­wo­ści, odru­cho­wo poja­wia się pro­sty sche­mat myśle­nia i dzia­ła­nia: sko­ro on tak, to ja rów­nież tak. Ale to rozu­mo­wa­nie musi ustą­pić wobec oczy­wi­ste­go fak­tu, jakim jest posta­wa same­go Stwór­cy. A Stwór­ca nie spie­szy się z wyrów­na­niem rachun­ku za ludz­kie czy­ny, bo dziś jesz­cze zapa­la słoń­ce dla wszyst­kich, dobrych i złych. I my nie bądź­my poryw­czy. Umiej­my cze­kać do cza­su, któ­ry sam Bóg okre­ślił. Póki co czyń­my, co do nas nale­ży i dobrze spo­żyt­kuj­my dany nam czas, tak­że na modli­twę za tych, któ­rzy nas prze­śla­du­ją.
ŚRODA
2 Kor 9,6–11; Mt 6,1–6.16–18
Sło­wo Boże: Gdy się modli­cie, nie bądź­cie jak obłud­ni­cy. Oni to lubią w syna­go­gach i na rogach ulic wysta­wać i modlić się, żeby się ludziom poka­zać. Zapraw­dę, powia­dam wam: otrzy­ma­li już swo­ją nagro­dę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdeb­ki, zamknij drzwi i módl się do twe­go Ojca. Jeśli chce­my two­rzyć dobro, słu­żyć potrze­bu­ją­cym, rato­wać ducho­wo zagro­żo­nych, win­ni­śmy czy­nić to w posta­wie szla­chet­nej bez­in­te­re­sow­no­ści. Praw­do­po­dob­nie sami wie­le w swo­im życiu zawdzię­cza­my modli­twie tych, któ­rych dziś jesz­cze nie zna­my. Kie­dyś Bóg nam to poka­że. Poka­że tak­że innym, co zawdzię­cza­ją nasze­mu dys­kret­ne­mu wsta­wien­nic­twu. Kie­dyś ujrzy­my w peł­ni dobro dziś ukry­te. I dla­te­go nie bój­my się, że dziś nikt go nie widzi. W ser­cu Boga pozo­sta­je zapi­sa­ny każ­dy czyn miło­sier­dzia i kie­dyś obja­wi swe pięk­no.
CZWARTEK
2 Kor 11,1–11; Mt 6,7–15
Sło­wo Boże: Ojcze nasz, któ­ry jesteś w nie­bie, niech się świę­ci Two­je imię! Niech przyj­dzie Two­je kró­le­stwo; niech Two­ja wola się speł­nia na zie­mi, tak jak w nie­bie. Nasze­go chle­ba powsze­dnie­go daj nam dzi­siaj; i prze­bacz nam nasze winy, tak jak i my prze­ba­cza­my tym, któ­rzy prze­ciw nam zawi­ni­li. Oto modli­twa, któ­ra jest obec­na na ustach naszych każ­de­go dnia. Sło­wa powta­rza­ne wie­lo­krot­nie. Może nie­co już wytar­te. Stra­ci­ły swe pier­wot­ne pięk­no i siłę oddzia­ły­wa­nia na nasze ser­ce i umysł. Dziś Pan znów daje nam te sło­wa modli­twy – tak, trze­ba się nimi chęt­nie i czę­sto posłu­gi­wać, bo to jest Jego cen­ny dar dla każ­de­go. Ale też Pan daje te sło­wa po raz kolej­ny tak­że po to, byśmy z nową uważ­no­ścią usły­sze­li je jak­by pierw­szy raz i pozwo­li­li sobie na dłuż­szy namysł nad nimi, by znów prze­mó­wi­ły całą swą głę­bią.
PIĄTEK
Pwt 7,6–11; 1 J 4,7–16; Mt 11,25–30
UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA
Sło­wo Boże: Przyjdź­cie do Mnie wszy­scy, któ­rzy utru­dze­ni i obcią­że­ni jeste­ście, a Ja was pokrze­pię. Weź­cie na sie­bie moje jarz­mo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokor­ne­go ser­ca, a znaj­dzie­cie uko­je­nie dla dusz waszych. Albo­wiem słod­kie jest moje jarz­mo, a moje brze­mię lek­kie. Wie­le jest ludz­kiej bie­dy na świe­cie. Codzien­ne infor­ma­cje nie­ustan­nie wska­zu­ją na ludz­kie tra­ge­die. Czę­sto zwra­ca­my uwa­gę na mate­rial­ne nie­do­stat­ki. A prze­cież wie­lo­krot­nie źró­dłem cier­pie­nia jest ducho­we zagu­bie­nie. I dla­te­go dziś Pan poka­zu­je nam swo­je Ser­ce i nie tyl­ko mówi, wręcz woła: przyjdź­cie do Mnie wszy­scy. Pro­po­zy­cja Pana jest jed­no­znacz­na: uczcie się ode Mnie. Wie­lu szu­ka pomo­cy po omac­ku, a z cza­sem oka­zu­je się to bole­snym błę­dem. Kie­ru­nek jest jeden: war­to z każ­dą swą bie­dą zwró­cić się do Pana.
SOBOTA
Iz 49,1–6; Dz 13,22–26; Łk 1,57–66.80
UROCZYSTOŚĆ NARODZENIA ŚW. JANA CHRZCICIELA
Sło­wo Boże: Dla Elż­bie­ty nad­szedł czas roz­wią­za­nia i uro­dzi­ła syna (…). Ósme­go dnia przy­szli, aby obrze­zać dzie­cię, i chcie­li mu dać imię ojca jego, Zacha­ria­sza. Jed­nak­że mat­ka jego odpo­wie­dzia­ła: „Nie, lecz ma otrzy­mać imię Jan”. Gdy na świat przy­szedł syn, trze­ba było nadać mu imię. Pierw­szy odruch naka­zy­wał zacho­wać tra­dy­cję rodu. Tym­cza­sem poja­wia się nowa pro­po­zy­cja: Jan. Bo tym imie­niem nazwał przy­szłe­go pro­ro­ka Archa­nioł w jero­zo­lim­skiej świą­ty­ni. Zanim ten począł się w łonie swej mat­ki, Bóg snuł zwią­za­ne z nim pla­ny. Nasze imię praw­dzi­we ukry­te jest w Bogu. Bo tyl­ko On wie, kim dokład­nie win­ni­śmy być – stać się w cią­gu życia. Naszym zada­niem jest budo­wać wła­sne czło­wie­czeń­stwo tak, by było miej­scem, gdzie obja­wi się wiel­kość Boga.