Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

OJCOSTWO BOGA JEST ŹRÓDŁEM NASZEJ NADZIEI

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 7 czerw­ca br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
W modli­twie Jezu­sa było coś fascy­nu­ją­ce­go, do tego stop­nia, że pew­ne­go dnia Jego ucznio­wie popro­si­li, aby zosta­li w nią wpro­wa­dze­ni. Wyda­rze­nie to znaj­du­je­my w Ewan­ge­lii św. Łuka­sza, któ­ry był pośród Ewan­ge­li­stów tym, któ­ry naj­bar­dziej udo­ku­men­to­wał tajem­ni­cę „modlą­ce­go się” Chry­stu­sa – Pan się modlił. Uczniów Jezu­sa ude­rzał fakt, że zwłasz­cza rano i wie­czo­rem uda­wał się On samot­nie i „zanu­rzał” w modli­twie. Dla­te­go pew­ne­go dnia popro­si­li Go, aby tak­że ich nauczył się modlić. To wła­śnie wte­dy Jezus prze­ka­zał tę modli­twę, któ­ra sta­ła się modli­twą w naj­peł­niej­szym tego sło­wa zna­cze­niu: „Ojcze nasz”. W isto­cie Łukasz w porów­na­niu z Mate­uszem odda­je nam tę modli­twę Jezu­sa w for­mie nie­co skró­co­nej, któ­ra zaczy­na się od pro­ste­go wezwa­nia: „Ojcze”. Stresz­cza się tutaj, w tym sło­wie, cała tajem­ni­ca modli­twy chrze­ści­jań­skiej: trze­ba mieć odwa­gę, by wzy­wać Boga imie­niem Ojcze. (…) W isto­cie przy­zy­wa­nie Boga imie­niem „Ojcze” nie jest bynaj­mniej czymś oczy­wi­stym. Byli­by­śmy skłon­ni do uży­wa­nia tytu­łów wznio­ślej­szych, któ­re wyda­ją się oka­zy­wać wię­cej sza­cun­ku dla Jego trans­cen­den­cji. Nato­miast przy­zy­wa­nie Go jako „Ojca” sta­wia nas w rela­cji zaży­ło­ści z Nim, jak dziec­ko, któ­re zwra­ca się do swo­je­go tatu­sia, wie­dząc, że jest przez nie­go kocha­ne i oto­czo­ne opie­ką. (…) Jezus obja­wia nam, że Bóg jest dobrym Ojcem, i mówi nam: „Nie lękaj­cie się”. Pomy­śli­my o przy­po­wie­ści o miło­sier­nym Ojcu. Jezus mówi o ojcu, któ­ry potra­fi być dla swo­ich synów wyłącz­nie miło­ścią. (…) Jak­że nie­zgłę­bio­ną tajem­ni­cą jest Bóg, któ­ry żywi miłość tego rodza­ju wobec swo­ich dzie­ci! Być może z tego powo­du, Apo­stoł Paweł wspo­mi­na­jąc isto­tę miste­rium chrze­ści­jań­skie­go, nie czu­je się na siłach, by prze­ło­żyć na język grec­ki sło­wa, któ­re Jezus wypo­wie­dział po ara­mej­sku – „abbà”. Dwu­krot­nie Paweł w swo­ich listach poru­sza ten temat i dwa razy pozo­sta­wia to sło­wo nie­prze­tłu­ma­czo­ne, w tej samej for­mie, w jakiej poja­wi­ło się na ustach Jezu­sa, „abbà” – w ter­mi­nie jesz­cze bar­dziej kame­ral­nym niż „ojciec”, a któ­ry nie­któ­rzy tłu­ma­czą jako „tatu­siu”, „tat­ko”. Dro­dzy bra­cia i sio­stry, nigdy nie jeste­śmy sami. Może­my być dale­cy, wro­dzy, może­my nawet okre­ślać sie­bie jako „bez­boż­ni­cy”. Ale Ewan­ge­lia Jezu­sa Chry­stu­sa obja­wia nam, że Bóg nie może obyć się bez nas: On nigdy nie będzie Bogiem „bez czło­wie­ka”. (…) A ta pew­ność jest źró­dłem naszej nadziei, któ­ra jest zawar­ta we wszyst­kich wezwa­niach „Ojcze nasz”. (…) Teraz zło­żę wam pew­ną pro­po­zy­cję: każ­dy z nas ma wie­le pro­ble­mów, potrzeb… Pomyśl­my na chwi­lę o tych pro­ble­mach, o tych potrze­bach. Pomyśl­my też o naszym Ojcu, któ­ry nie może obyć się bez nas, a któ­ry w tej chwi­li na nas spo­glą­da i wszy­scy razem z ufno­ścią i nadzie­ją módl­my się: Ojcze nasz…