Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

JEDENASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 19–24 VI 2017

PONIEDZIAŁEK
Rdz 12,1–9; Mt 7,1–5
Sło­wo Boże: Cze­mu widzisz drza­zgę w oku swe­go bra­ta, a nie dostrze­gasz bel­ki we wła­snym oku? Albo jak możesz mówić swe­mu bra­tu: Pozwól, że usu­nę drza­zgę z twe­go oka, pod­czas gdy bel­ka tkwi w two­im oku? Obłud­ni­ku, usuń naj­pierw bel­kę ze swe­go oka, a wte­dy przej­rzysz, aże­by usu­nąć drza­zgę z oka twe­go bra­ta. Co rusz spo­ty­ka­my się z dia­gno­za­mi na temat tego, co się dziś dzie­je. Pada wie­le pytań, ale nikt nie sta­wia pyta­nia pod­sta­wo­we­go: kto potra­fi traf­nie opi­sać świat z jego zawi­ło­ścia­mi: inte­lek­tu­ali­sta? Może trzeź­wy ana­li­tyk eko­no­micz­ny? A może socjo­log lub psy­cho­log? Otóż nie. Dziś Jezus zwra­ca uwa­gę, że tyl­ko czło­wiek o czy­stym ser­cu, któ­ry dostę­pu­je łaski widze­nia Boga, może naj­peł­niej ogar­nąć swym spoj­rze­niem oto­cze­nie. Im bar­dziej wyzby­wa­my się grze­chu, tym wyraź­niej pogłę­bia­my moż­li­wość rozu­mie­nia oto­cze­nia.
WTOREK
Rdz 13,2.5–18; Mt 7,6.12–14
Sło­wo Boże: Wszyst­ko więc, co byście chcie­li, żeby wam ludzie czy­ni­li, i wy im czyń­cie… Wchodź­cie przez cia­sną bra­mę. Bo sze­ro­ka jest bra­ma i prze­stron­na ta dro­ga, któ­ra pro­wa­dzi do zgu­by, a wie­lu jest takich, któ­rzy przez nią wcho­dzą. Jak­że cia­sna jest bra­ma i wąska dro­ga, któ­ra pro­wa­dzi do życia, a mało jest takich, któ­rzy ją znaj­du­ją. Cia­sna bra­ma, wąska dro­ga – tu nie cho­dzi o adre­na­li­nę, któ­rej poszu­ku­ją miło­śni­cy eks­tre­mal­nych doznań. Bo też tu nie cho­dzi o przy­jem­ność, uczu­cie, wra­że­nie. Prze­ciw­nie, za tymi obra­za­mi kry­je się wezwa­nie do mozol­ne­go wysił­ku, któ­re­go cechą jest sta­łość. Wier­ne podej­mo­wa­nie swo­ich obo­wiąz­ków bez narze­ka­nia, odrzu­ce­nie poku­sy omi­ja­nia trud­niej­szych wyzwań, pro­ste, pokor­ne zno­sze­nie utra­pień zwią­za­nych z pra­cą, obec­no­ścią ludzi, tak­że tych trud­nych, może nie­raz cho­rych – to wszyst­ko skła­da się na tę bra­mę i tę dro­gę, o któ­rych mówi dziś Pan.
ŚRODA
Rdz 15,1–12.17–18; Mt 7,15–20
Sło­wo Boże: Strzeż­cie się fał­szy­wych pro­ro­ków, któ­rzy przy­cho­dzą do was w owczej skó­rze, a wewnątrz są dra­pież­ny­mi wil­ka­mi. Pozna­cie ich po ich owo­cach. Czy zbie­ra się wino­gro­na z cier­nia albo z ostu figi? Tak więc każ­de dobre drze­wo wyda­je dobre owo­ce, a złe drze­wo wyda­je złe owo­ce. To może rodzić nie­uf­ność wobec innych: wszak obec­ność fał­szy­wych pro­ro­ków to poważ­ne nie­bez­pie­czeń­stwo. Ale roz­trop­ny czło­wiek ze spo­ko­jem przyj­mie prze­stro­gę, że w owczej skó­rze mogą ukry­wać się wil­ki. Zauwa­ży zara­zem wie­le dobra. Roz­trop­ność pozwa­la zacho­wać dystans, by nie ulec łatwo­wier­no­ści, ale też otwie­ra ku zaufa­niu, bez któ­re­go nie spo­sób nawią­zy­wać codzien­nych wię­zi. Roz­trop­ność potra­fi prze­bić się przez pozo­ry, bez ule­ga­nia ich fał­szy­we­mu uro­ko­wi, by podą­żyć za tym, co praw­dzi­wie szla­chet­ne.
CZWARTEK
Dz 12,1–11; 2 Tm 4,6–9.17–18; Mt 16,13–19
Uro­czy­stość Świę­tych Apo­sto­łów Pio­tra i Paw­ła
Sło­wo Boże: Bło­go­sła­wio­ny jesteś, Szy­mo­nie, synu Jony. Albo­wiem cia­ło i krew nie obja­wi­ły ci tego, lecz Ojciec mój, któ­ry jest w nie­bie. Otóż i Ja tobie powia­dam: Ty jesteś Piotr – Opo­ka, i na tej opo­ce zbu­du­ję mój Kościół, a bra­my pie­kiel­ne go nie prze­mo­gą. I tobie dam klu­cze kró­le­stwa nie­bie­skie­go… Szczę­śli­wy jest Szy­mon, bo Pan dał mu łaskę roz­po­zna­nia swe­go Syna. Tylu patrzy­ło i słu­cha­ło, i dozna­ło uzdro­wie­nia, tylu kro­czy­ło za Jezu­sem, ale gdy padło zasad­ni­cze pyta­nie, tyl­ko on jeden miał tyle odwa­gi i wia­ry, by odpo­wie­dzieć: „Tyś jest Syn Boga…”. Dzi­siaj Piotr w imie­niu wszyst­kich uczniów Chry­stu­sa nie prze­sta­je wyzna­wać wobec świa­ta praw­dy o Jezu­sie. Jego posłu­ga w tym się zawie­ra, by nikt nie znie­kształ­cił roz­po­zna­nej przez Kościół praw­dy o Zba­wi­cie­lu. Piotr, boga­ty cha­ry­zma­tem wia­ry, jest łaską dla Kościo­ła.
PIĄTEK
Rdz 17,1.9–10.15–22; Mt 8,1–4
Sło­wo Boże: Gdy Jezus zszedł z góry, postę­po­wa­ły za Nim wiel­kie tłu­my. A oto pod­szedł trę­do­wa­ty i upadł­szy przed Nim, powie­dział: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczy­ścić”. Jezus wycią­gnął rękę, dotknął go i rzekł: „Chcę, bądź oczysz­czo­ny!”. I natych­miast został oczysz­czo­ny z trą­du. Jezus zasy­py­wa­ny był proś­ba­mi o pomoc, o uzdro­wie­nie. Bywa­ły proś­by natar­czy­we, proś­by wypo­wia­da­ne przez bli­skich lub przy­ja­ciół, proś­by nie­ustę­pli­we. I było też tak jak dziś: proś­ba peł­na poko­ry i zaufa­nia, w któ­rej jest odda­nie się do dys­po­zy­cji Jezu­sa, do Jego decy­zji. I dla­te­go nie war­to pytać, jaka for­ma proś­by jest naj­lep­sza, „naj­sku­tecz­niej­sza”. Jezus otwar­ty jest na ludz­kie sytu­acje i ludz­kie pro­ble­my nie­za­leż­nie od tego, w jakiej for­mie Mu je przed­sta­wia­my. Bo osta­tecz­nie liczy się wia­ra pro­szą­ce­go. I dla­te­go o wia­rę pro­śmy naj­pierw.
SOBOTA
18,1–15; Mt 8,5–17
Sło­wo Boże: Gdy Jezus przy­szedł do domu Pio­tra, ujrzał jego teścio­wą, leżą­cą w gorącz­ce. Ujął ją za rękę, a gorącz­ka ją opu­ści­ła. Potem wsta­ła i usłu­gi­wa­ła Mu. Z nasta­niem wie­czo­ra przy­pro­wa­dzo­no Mu wie­lu opę­ta­nych. On sło­wem wypę­dził złe duchy i wszyst­kich uzdro­wił. Tak oto speł­ni­ło się sło­wo pro­ro­ka Iza­ja­sza: „On przy­jął nasze sła­bo­ści…”. Ewan­ge­li­sta zazna­cza, że Jezus uzdro­wił wszyst­kich. Oczy­wi­ście tych, któ­rych do Nie­go przy­pro­wa­dzo­no. Było to zgod­ne ze sło­wem pro­ro­ka. Bo Jezus rze­czy­wi­ście przy­szedł po to, by wziąć na sie­bie nasze sła­bo­ści. Wszyst­kie. Już teraz każ­da nasza sła­bość, każ­dy grzech i naj­mniej­szy brak zosta­ły przez Nie­go przy­ję­te. Zara­zem to zba­wien­ne dzia­ła­nie Jezu­sa jest sku­tecz­ne wyłącz­nie wobec tych, któ­rzy do Nie­go przy­cho­dzą, lub któ­rych do Nie­go przy­pro­wa­dzo­no. I to jest nasz czas i nasze zada­nie: wciąż przy­cho­dzić do Pana, wciąż pro­wa­dzić do Nie­go innych.