Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (8)

ŚWIADECTWO JANA CHRZCICIELA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Czwar­ty Ewan­ge­li­sta był przy Janie Chrzci­cie­lu, gdy do nie­go przy­by­ła dele­ga­cja ze świą­ty­ni, aby go wyle­gi­ty­mo­wać. Chcie­li usta­lić, kim on jest, jaki jest cel jego prze­po­wia­da­nia oraz chrztu, jakie­go udzie­lał w Jor­da­nie. Ewan­ge­li­sta był świad­kiem tej roz­mo­wy i dokład­nie ją przy­ta­cza. Zazna­cza, że w dele­ga­cji byli kapła­ni i lewi­ci, czy­li służ­ba świą­tyn­na. Chrzci­ciel do nich nale­żał, bo jako syn Zacha­ria­sza był kapła­nem. Oni chcie­li usta­lić z jakie­go powo­du wybrał pustel­ni­cze życie i zre­zy­gno­wał z dyżu­rów w świą­ty­ni. Takie jest świa­dec­two Jana. Gdy Żydzi wysła­li do nie­go z Jero­zo­li­my kapła­nów i lewi­tów z zapy­ta­niem: „Kto ty jesteś?”, on wyznał, a nie zaprze­czył, oświad­cza­jąc: „Ja nie jestem Mesja­szem”. Zapy­ta­li go: „Cóż zatem? Czy jesteś Elia­szem?”. Odrzekł: „Nie jestem”. „Czy ty jesteś pro­ro­kiem?”. Odparł: „Nie!”. Powie­dzie­li mu więc: „Kim jesteś, aby­śmy mogli dać odpo­wiedź tym, któ­rzy nas wysła­li? Co mówisz sam o sobie?”. Odpo­wie­dział: „Jam głos woła­ją­ce­go na pusty­ni: Pro­stuj­cie dro­gę Pań­ską, jak powie­dział pro­rok Iza­jasz”. A wysłan­ni­cy byli spo­śród fary­ze­uszów. I zada­wa­li mu pyta­nia, mówiąc do nie­go: „Cze­mu zatem chrzcisz, sko­ro nie jesteś ani Mesja­szem, ani Elia­szem, ani pro­ro­kiem?”. Jan im tak odpo­wie­dział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, któ­re­go wy nie zna­cie, któ­ry po mnie idzie, a któ­re­mu ja nie jestem godzien odwią­zać rze­my­ka u Jego san­da­ła”. Dzia­ło się to w Beta­nii, po dru­giej stro­nie Jor­da­nu, gdzie Jan udzie­lał chrztu (J 1,19–28). Roz­mo­wa była dobrze przy­go­to­wa­na. Naj­waż­niej­sza była odpo­wiedź na pyta­nie: kim Chrzci­ciel jest? Podej­rze­wa­no bowiem, że jest zapo­wie­dzia­nym Mesja­szem. Jan zde­cy­do­wa­nie stwier­dza, że Nim nie jest. Nato­miast na pyta­nie: kim jest? – odpo­wia­da sło­wa­mi pro­ro­ka Iza­ja­sza. On jest poprzed­ni­kiem Mesja­sza i przy­go­to­wu­je Mu dro­gę. Dele­ga­cja mia­ła pew­ność, że on nie jest Mesja­szem i że Mesjasz jest bli­sko. Te dwie infor­ma­cje prze­ka­za­ła Arcy­ka­pła­nom. Ewan­ge­li­sta to sły­szał i dla nie­go ta wypo­wiedź była waż­na. Jako uczeń znał Chrzci­cie­la, a teraz dowie­dział się, że Mesjasz jest bli­sko. Cze­kał więc na spo­tka­nie z Nim. Dru­ga praw­da była rów­nież zdu­mie­wa­ją­ca: Pośród was stoi ten, któ­re­mu nie jestem godzien odwią­zać rze­my­ka u san­da­łów. Czy­li Mesjasz prze­wyż­sza mnie god­no­ścią. Auto­ry­tet syna Elż­bie­ty, podzi­wia­ny przez jego słu­cha­czy, w jego oczach był mały wobec auto­ry­te­tu nad­cho­dzą­ce­go Mesja­sza. Chrzci­ciel wie­dział, że misja Mesja­sza i Jego god­ność były okry­te tajem­ni­cą. Chciał jed­nak zapa­lić ser­ca kapła­nów i lewi­tów wycze­ki­wa­niem na spo­tka­nia i roz­po­zna­nia Mesja­sza. Być może, że Jezus stał w tłu­mie i słu­chał wypo­wie­dzi Chrzci­cie­la. Dla Nie­go jesz­cze nie nade­szła godzi­na wyj­ścia na sce­nę. Jego wiel­kość była oto­czo­na ści­słą tajem­ni­cą. Jeśli nawet Chrzci­ciel Go widział, nie miał pra­wa Go wska­zać tym, któ­rzy przy­by­li ze świą­ty­ni. Jesz­cze nie nade­szła godzi­na. Świa­dec­two Chrzci­cie­la było moc­ne. Ewan­ge­li­sta odno­to­wał, że wyda­rze­nie mia­ło miej­sce w Beta­nii, a więc bli­sko domu Łaza­rza, Marii i Mar­ty, któ­rzy będą nale­że­li do gro­na przy­ja­ciół Jezu­sa.