Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

IDŹCIE I GŁOŚCIE (30)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

„Kto miłu­je ojca lub mat­kę bar­dziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłu­je syna lub cór­kę bar­dziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” – mówi Pan Jezus (Mt 10,37). Te sło­wa kie­ru­je do każ­de­go, bo każ­dy ma rodzi­ców, nie­któ­rzy wspo­mi­na­jąc zmar­łe­go ojca i mat­kę, robią rachu­nek sumie­nia z IV przy­ka­za­nia. Gdy Pan Jezus mówi o synu i cór­ce, zwra­ca się do rodzi­ców. Kie­dy ta nauka Zba­wi­cie­la jest upo­mnie­niem? Czy cho­dzi tu na przy­kład o sytu­ację, gdy ojciec i mat­ka nie upo­mi­na­ją doro­słe­go syna czy doro­słą cór­kę, któ­rzy żyją bez ślu­bu sakra­men­tal­ne­go, któ­rzy zerwa­li wię­zi z Bogiem, nie modlą się, nie uczest­ni­czą w Eucha­ry­stii nie­dziel­nej. Są rodzi­ce, któ­rzy twier­dzą, że ich doro­słe dzie­ci mają swe sumie­nie, swo­ją odpo­wie­dzial­ność przed Bogiem. A poza tym inge­ren­cja – nawet słow­na – w postę­po­wa­nie syna, cór­ki, syno­wej i zię­cia, może dopro­wa­dzić do nie­po­ro­zu­mień w rodzi­nie. Czy nie lepiej mil­czeć, aby zacho­wać spo­kój w rodzi­nie? A jed­nak Pan Jezus mówi o tym, że On ma mieć pierw­sze miej­sce w naszym ser­cu, w naszych myślach, sło­wach i decy­zjach. Czy zra­nie­nie bli­skich w imię Chry­stu­sa, bro­niąc Jego chwa­ły, nie jest tak­że miło­ścią do bliź­nich? Do Apo­sto­łów Pan Jezus mówi: „Kto was przyj­mu­je, Mnie przyj­mu­je; a kto Mnie przyj­mu­je, przyj­mu­je Tego, któ­ry Mnie posłał” (Mt 10,40). Te sło­wa Pana Jezu­sa przy­po­mi­na­ją o reli­gij­nym spoj­rze­niu na bisku­pów i pre­zbi­te­rów, na papie­ża
i oso­by kon­se­kro­wa­ne. Czy w rodzi­nie modli­my się za kapła­nów i o powo­ła­nia do służ­by Bożej, tak­że z naszej rodzi­ny? „Kto poda kubek świe­żej wody do picia jed­ne­mu z tych naj­mniej­szych, dla­te­go że jest uczniem, zapraw­dę powia­dam wam, nie utra­ci swo­jej nagro­dy” (Mt 10,42). Każ­dy czyn dobry, nawet naj­drob­niej­szy, jest uwiel­bie­niem Boga, jest świa­dec­twem wobec bliź­nich, jest dro­gą do wiecz­no­ści. Waż­ny jest motyw nasze­go postę­po­wa­nia; zazwy­czaj o tym nie myśli­my, ale dobrze jest rano i wie­czo­rem wszyst­ko oddać Bogu. Potrzeb­na jest roz­mo­wa w rodzi­nie: o modli­twie w cza­sie waka­cji, o nie­dziel­nej Mszy św., o reko­lek­cjach wakacyjnych,o piel­grzym­ce na Jasną Górę, o zaświad­cze­niu dla dziec­ka, by mogło iść na Mszę św., gdy wyjeż­dża na kolo­nię… „Paste­rze pro­po­nu­ją­cy wier­nym peł­ny ide­ał Ewan­ge­lii i naucza­nie Kościo­ła, muszą im tak­że poma­gać w przy­ję­ciu logi­ki współ­czu­cia dla sła­bych” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, adhor­ta­cja Amo­ris laeti­tia – „O miło­ści w rodzi­nie”, p. 308)..
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Czas wol­ny, czas pra­cy, czas cier­pie­nia – to Boży dar. Jak czas wol­ny, urlop, waka­cje, mogą słu­żyć umoc­nie­niu naszej wspól­no­ty rodzin­nej?