Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

ŚWIĘCI SĄ OBECNINASZYM ŻYCIU!

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 21 czerw­ca br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
W dniu nasze­go Chrztu zabrzmia­ło dla nas wezwa­nie świę­tych. Wie­lu z nas było w tam­tej chwi­li dzieć­mi, któ­re zosta­ły przy­nie­sio­ne przez rodzi­ców w ramio­nach. Krót­ko przed doko­na­niem namasz­cze­nia ole­jem kate­chu­me­nów, będą­ce­go sym­bo­lem mocy Boga w wal­ce ze złem, kapłan zachę­cił całe zgro­ma­dze­nie do modli­twy za tych, któ­rzy mie­li za chwi­lę otrzy­mać Chrzest, przy­wo­łu­jąc wsta­wien­nic­twa świę­tych. (…) Chrze­ści­ja­nie w wal­ce ze złem nie roz­pa­cza­ją. Chrze­ści­jań­stwo kul­ty­wu­je nie­ule­czal­ną ufność: nie wie­rzy, że siły nega­tyw­ne i destruk­cyj­ne mogą zwy­cię­żyć. Osta­tecz­ne sło­wo odno­śnie do histo­rii czło­wie­ka to nie nie­na­wiść, to nie śmierć, to nie woj­na. W każ­dej chwi­li życia towa­rzy­szy nam ręka Boga, a tak­że dys­kret­na obec­ność wszyst­kich [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział: Ser­decz­nie pozdra­wiam pol­skich piel­grzy­mów. Dro­dzy bra­cia i sio­stry, na naszej dro­dze wia­ry, zwłasz­cza w momen­tach trud­nych, trze­ba mieć odwa­gę wzno­sić oczy ku nie­bu, myśląc o świę­tych, któ­rzy na zie­mi prze­ży­wa­li swo­je codzien­ne rado­ści i tro­ski razem z Chry­stu­sem, a teraz żyją z Nim w chwa­le Ojca nie­bie­skie­go. Są oni dla nas świad­ka­mi nadziei, dają przy­kład chrze­ści­jań­skie­go życia i wspie­ra­ją nas w naszym dąże­niu do świę­to­ści. Niech ich wsta­wien­nic­two sta­le wam towa­rzy­szy! Z ser­ca wam bło­go­sła­wię!
[/pullquote]wierzących, któ­rzy „ode­szli przed nami ze zna­kiem wia­ry”. Ich ist­nie­nie mówi nam przede wszyst­kim, że życie chrze­ści­jań­skie nie jest nie­osią­gal­nym ide­ałem. Jed­no­cze­śnie nas pocie­sza: nie jeste­śmy sami, Kościół skła­da się z nie­zli­czo­nych bra­ci, czę­sto ano­ni­mo­wych, któ­rzy nas poprze­dzi­li i któ­rzy poprzez dzia­ła­nie Ducha Świę­te­go są zaan­ga­żo­wa­ni w spra­wy tych, któ­rzy wciąż żyją na zie­mi. Trud­no to zro­zu­mieć i tak­że wyobra­zić, ale świę­ci są obec­ni w naszym życiu. Kie­dy ktoś przy­wo­łu­je jakie­goś świę­te­go, czy świę­tą, to aby był bli­sko nas. (…) Kie­dy dwo­je narze­czo­nych uświę­ca swo­ją miłość w sakra­men­cie mał­żeń­stwa, po raz kolej­ny przy­wo­ły­wa­ne jest dla nich – tym razem jako pary – wsta­wien­nic­two świę­tych. I to przy­wo­ły­wa­nie jest źró­dłem ufno­ści dla dwoj­ga mło­dych, któ­rzy wyru­sza­ją w „podróż” życia mał­żeń­skie­go. Kto napraw­dę kocha, ten pra­gnie i ma odwa­gę, by powie­dzieć „na zawsze”, ale wie, że potrze­bu­je łaski Chry­stu­sa i pomo­cy świę­tych, by móc żyć życiem mał­żeń­skim „na zawsze”. Nie tak, jak mawia­ją nie­któ­rzy: „jak dłu­go będzie trwa­ła miłość”, nie! Na zawsze! Jeże­li tak nie jest, to lepiej się nie pobie­rać: albo na zawsze, albo w ogó­le nie zawie­rać ślu­bu. (…) Czym zatem jeste­śmy? Jeste­śmy pro­chem, któ­ry dąży do nie­ba. Nasze siły są sła­be, ale potęż­na jest tajem­ni­ca łaski, któ­ra jest obec­na w życiu chrze­ści­jan. Jeste­śmy wier­ni tej zie­mi, któ­rą Jezus miło­wał w każ­dej chwi­li swo­je­go życia, ale wie­my, i chce­my żywić nadzie­ję w prze­mia­nę świa­ta, w osta­tecz­ne wypeł­nie­nie, gdzie w koń­cu nie będzie łez, nie­go­dzi­wo­ści i cier­pie­nia. Niech Pan da nam wszyst­kim nadzie­ję, że będzie­my świę­ty­mi. (…) Niech Pan da nam łaskę uwie­rze­nia
w Nie­go tak głę­bo­ko, aby­śmy sta­li się obra­zem Chry­stu­sa dla tego świa­ta.
Nasza histo­ria potrze­bu­je „misty­ków”: ludzi, któ­rzy odrzu­ca­ją wszel­kie pano­wa­nie nad inny­mi, dążą­cych do miło­ści i bra­ter­stwa. Męż­czyzn i kobiet, któ­rzy żyjąc godzą się tak­że na tro­chę cier­pie­nia, bo bio­rą na sie­bie utru­dze­nie innych. Ale bez tych męż­czyzn i kobiet świat nie miał­by żad­nej nadziei. Dla­te­go życzę wam, a tak­że sobie, aby Pan dał nam nadzie­ję, że będzie­my świę­ty­mi.