Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (10)

JA GO PRZEDTEM NIE ZNAŁEM

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Wie­lu pyta, w jakim stop­niu Chrzci­ciel znał Jezu­sa jako Syna Boże­go. Znał Go jako swe­go krew­ne­go, bo jego mama Elż­bie­ta była krew­ną Marii, Mat­ki Jezu­sa. Ewan­ge­li­sta poda­je dokład­nie kie­dy jego pierw­szy mistrz, czy­li Chrzci­ciel, poznał Boską god­ność Jezu­sa. „To jest Ten, o któ­rym powie­dzia­łem: Po mnie przyj­dzie Mąż, któ­ry mnie prze­wyż­szył god­no­ścią, gdyż był wcze­śniej ode mnie. Ja Go przed­tem nie zna­łem, ale przy­sze­dłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się obja­wił Izra­elo­wi”. Jan dał takie świa­dec­two: „Ujrza­łem Ducha, któ­ry jak gołę­bi­ca zstę­po­wał z nie­ba i spo­czął na Nim. Ja Go przed­tem nie zna­łem, ale Ten, któ­ry mnie posłał, abym chrzcił wodą, powie­dział do mnie: «Ten, nad któ­rym ujrzysz Ducha zstę­pu­ją­ce­go i spo­czy­wa­ją­ce­go nad Nim, jest Tym, któ­ry chrzci Duchem Świę­tym ». Ja to ujrza­łem i daję świa­dec­two, że On jest Synem Bożym” (J 1,30–34). W tych sło­wach Jan odsła­nia głów­ny cel chrztu, jakie­go udzie­lał w Jor­da­nie. Ci, któ­rzy go przyj­mo­wa­li żało­wa­li za swe grze­chy, a chrzest był zna­kiem oczysz­cze­nia, czy­li ich odpusz­cze­nia. O wie­le głęb­szy jed­nak cel chrztu nad Jor­da­nem był zna­ny tyl­ko Jano­wi. Udzie­la­jąc chrztu cze­kał na kogo w momen­cie chrztu zstą­pi Duch Świę­ty. Docze­kał się tego momen­tu. Ujrzał Ducha, któ­ry jak gołę­bi­ca zstę­po­wał z nie­ba i spo­czął na Jezu­sie. Wcze­śniej miał powie­dzia­ne przez Boga, że jeśli zoba­czy tak zstę­pu­ją­ce­go Ducha, to będzie miał pew­ność, kto będzie chrzcił Duchem. Chrzest to zanu­rze­nie w wodzie czy­li oczysz­cze­nie, a zara­zem dostar­cze­nie wody, któ­ra na zie­mi jest śro­do­wi­skiem życia. Zanu­rze­nie w Duchu Świę­tym to oczysz­cze­nie z każ­de­go grze­chu i wypeł­nie­nie ser­ca życiem Bożym. To życie my nazy­wa­my łaską uświę­ca­ją­cą. W tej nazwie bra­ku­je dyna­mi­zmu życia Boże­go. Jezus zanu­rza w Duchu Świę­tym, czy­li w życiu Boga. Inny­mi sło­wy, skła­da w nas zaro­dek tego życia. Pięk­ne jest pod­su­mo­wa­nie Jana: Ja to ujrza­łem i daję świa­dec­two, że On jest Synem Bożym. Chrzci­ciel w mowie skie­ro­wa­nej do swo­ich uczniów wta­jem­ni­cza ich nie tyl­ko w bogac­two imie­nia – Bara­nek Boży, ale i w imię Syna Boże­go. To dru­gie imię odsła­nia zwią­zek Jezu­sa z Bogiem Ojcem, któ­ry ma Syna. Trze­ba jesz­cze zatrzy­mać się nad gołę­bi­cą, pod posta­cią któ­rej obja­wia się Trze­cia Oso­ba Boża – Duch Świę­ty. My nie­wie­le o Nim wie­my, nawet nie zna­my Jego twa­rzy. Ojciec i Syn mają swe twa­rze. Duch Świę­ty jesz­cze jej nie obja­wił i wystę­pu­je pod posta­cią podmu­chu wia­tru, ognia i gołę­bi­cy. Jan dostrzegł Go pod posta­cią sia­da­ją­cej na Jezu­sa gołę­bi­cy. Odkry­cie bogac­twa infor­ma­cji na temat gołę­bi w Piśmie Świę­tym to zada­nie dość trud­ne. Biblia wspo­mi­na o nich 45 razy. Gołę­bie były zwia­stu­nem koń­ca poto­pu i były skła­da­ne na ofia­rę… W wypo­wie­dzi Jana waż­ny jest deli­kat­ny spo­sób lądo­wa­nia gołę­bi­cy – i to jest akcen­to­wa­ne w zstą­pie­niu Ducha Świę­te­go na Jezu­sa. Duch Świę­ty to tajem­ni­ca życia Boże­go, w któ­rym jeste­śmy zanu­rze­ni w cza­sie chrztu w Imię Ojca i Syna i Ducha Świę­te­go. Przy zstą­pie­niu pod posta­cią ogni­stych języ­ków akcent jest prze­su­nię­ty na dzia­ła­nie – bo bez Ducha Świę­te­go świad­cze­nie o Ewan­ge­lii jest nie­moż­li­we, ono bowiem zawsze jest świa­dec­twem Życia Boże­go.