Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

SIEDEMNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 31 VII – 5 VIII 2017

PONIEDZIAŁEK
Wj 32,15–24.30–34; Mt 13,31–35
Sło­wo Boże: Kró­le­stwo nie­bie­skie podob­ne jest do ziarn­ka gor­czy­cy, któ­re ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono naj­mniej­sze ze wszyst­kich nasion, lecz gdy wyro­śnie, jest więk­sze od innych jarzyn i sta­je się drze­wem, tak że pta­ki pod­nieb­ne przy­la­tu­ją z powie­trza i gnież­dżą się na jego gałę­ziach. W przy­po­wie­ści Jezus naucza o kró­le­stwie Bożym. Gdzież ono jest – zda­je się pytać wie­lu ludzi, bo w codzien­no­ści go nie dostrze­ga­ją. Wręcz prze­ciw­nie, naj­czę­ściej zauwa­ża się i mówi o ludz­kich sła­bo­ściach i ludz­kiej nie­pra­wo­ści. Tym­cza­sem Bogu spodo­ba­ło się zupeł­nie pro­sty­mi, wręcz nie­po­zor­ny­mi środ­ka­mi two­rzyć rze­czy wiel­kie. Ludz­kie sło­wo spro­wa­dza Boga, daje prze­ba­cze­nie, uzdra­wia, przy­no­si bło­go­sła­wień­stwo. Ludz­kie sło­wo wyro­słe z wia­ry budu­je wię­cej niż naj­zdol­niej­si inży­nie­ro­wie.
WTOREK
Wj 33,7–11; 34,5–9.28; Mt 13,36–43
Sło­wo Boże: Jak więc zbie­ra się chwast i spa­la w ogniu, tak będzie przy koń­cu świa­ta. Syn Czło­wie­czy pośle anio­łów swo­ich: ci zbio­rą z Jego kró­le­stwa wszyst­kie zgor­sze­nia oraz tych, któ­rzy dopusz­cza­ją się nie­pra­wo­ści, i wrzu­cą ich w piec roz­pa­lo­ny; tam będzie płacz i zgrzy­ta­nie zębów. Obraz, któ­ry wyrósł z pro­stej obser­wa­cji: na polu rosną obok sie­bie rośli­ny upra­wia­ne (szla­chet­ne) i chwa­sty. Wcze­śniej czy póź­niej i tak nastą­pi oddzie­le­nie jed­nych od dru­gich z racji na odmien­ne ich prze­zna­cze­nie. Podob­nie będzie – już jest – z ludź­mi. Żyje­my obok sie­bie: uczci­wi i nie­uczci­wi; pra­co­wi­ci i leni­wi; szla­chet­ni i nie­pra­wi; szcze­rzy i pod­stęp­ni; kocha­ją­cy i nie­na­wi­dzą­cy. Z dostęp­nych nam obser­wa­cji nie da się jed­no­znacz­nie oce­nić ludz­kie­go życia. Może to uczy­nić tyl­ko Pan. I na pew­no to uczy­ni u kre­su każ­de­go życia.
ŚRODA
Wj 34,29–35; Mt 13,44–46
Sło­wo Boże: Kró­le­stwo nie­bie­skie podob­ne jest do skar­bu ukry­te­go w roli. Zna­lazł go pewien czło­wiek i ukrył ponow­nie. Ura­do­wa­ny poszedł, sprze­dał wszyst­ko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podob­ne jest kró­le­stwo nie­bie­skie do kup­ca poszu­ku­ją­ce­go pięk­nych pereł. Trosz­czy­my się o wie­le spraw, tak­że o spra­wy Boga i Kościo­ła. I wszyst­ko jakoś ma swo­je miej­sce w naszym życiu, poukła­da­ne na mia­rę naszych moż­li­wo­ści. Tym­cza­sem Jezus pra­gnie, by życie nasze było poukła­da­ne nie tyl­ko „jakoś” i nie tyl­ko na mia­rę naszych moż­li­wo­ści. Trze­ba je ukła­dać według wzo­ru Boże­go. Stwór­ca musi być na pierw­szym miej­scu. Od Nie­go musi pocho­dzić każ­da nasza myśl i każ­dy czyn. Jego bło­go­sła­wień­stwo ma poprze­dzać każ­de nasze dzia­ła­nie. Kto tak żyje, zna­lazł skarb.
CZWARTEK
Wj 40,16–21.34–38; Mt 13,47–53
Sło­wo Boże: Podob­ne jest kró­le­stwo nie­bie­skie do sie­ci zarzu­co­nej w morze i zagar­nia­ją­cej ryby wszel­kie­go rodza­ju. Gdy się napeł­ni­ła, wycią­gnę­li ją na brzeg i usiadł­szy, dobre zebra­li w naczy­nia, a złe odrzu­ci­li. Tak będzie przy koń­cu świa­ta: wyj­dą anio­ło­wie, wyłą­czą złych spo­śród spra­wie­dli­wych… Dobre i złe ryby. Ryby uży­tecz­ne i nie uży­tecz­ne. Doświad­cze­ni ryba­cy potra­fią bez pro­ble­mu doko­nać sto­sow­ne­go roz­róż­nie­nia. Dobrzy i źli ludzie. Lecz któ­ry czło­wiek jest uży­tecz­ny? Czło­wie­ka oce­ni boski Rybak, Zba­wi­ciel. Nie jest On sko­ry do odrzu­ca­nia. Prze­ciw­nie, pra­gnie, by każ­dy stał się uży­tecz­ny dla kró­le­stwa Boże­go, dla Boga. Boski Rybak nie chciał­by mieć w sicie nie­uży­tecz­nych ludzi, bo każ­de­go uczy­nił, by przy­niósł owoc. Nie ma pośród nas niko­go, kto był­by ska­za­ny na bycie nie­uży­tecz­nym.
PIĄTEK
Kpł 23,1.4–11.15–16.27.34b–37; Mt 13,54–58
Sło­wo Boże: „Skąd u Nie­go ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cie­śli? Czy Jego Mat­ce nie jest na imię Mariam, a Jego bra­ciom Jakub, Józef i Szy­mon i Juda? Tak­że Jego sio­stry czy nie żyją wszyst­kie u nas? Skąd­że więc u Nie­go to wszyst­ko?” I powąt­pie­wa­li o Nim. W bez­stron­nym docie­ka­niu wska­za­ne przez słu­cha­czy fak­ty (widocz­na nie­prze­cięt­na mądrość i nie­spo­ty­ka­ne cuda) były­by czy­tel­nym argu­men­tem za uzna­niem nad­zwy­czaj­no­ści Jezu­sa, osta­tecz­nie za uzna­niem, że dzia­ła w Nim sam Bóg. Tym­cza­sem w ser­cach spę­ta­nych zazdro­ścią i pychą, podejrz­li­wo­ścią i małost­ko­wo­ścią rodzi się wąt­pli­wość i odrzu­ce­nie, nawet wbrew roz­sąd­ko­wi. I dziś w wie­lu sytu­acjach nie­wia­ra jest skut­kiem pychy, któ­ra zamy­ka ludz­kie ser­ce na Boga.
SOBOTA
Kpł 25,1.8–17; Mt 14,1–12
Sło­wo Boże: Otóż kie­dy obcho­dzo­no uro­dzi­ny Hero­da, tań­czy­ła cór­ka Hero­dia­dy wobec gości i spodo­ba­ła się Hero­do­wi. Zatem pod przy­się­gą obie­cał jej dać wszyst­ko, o cokol­wiek popro­si. A ona, przed­tem już pod­mó­wio­na przez swą mat­kę, powie­dzia­ła: „Daj mi tu na misie gło­wę Jana Chrzci­cie­la”. Bez­myśl­na przy­się­ga rzu­co­na od nie­chę­ce­nia w cza­sie zmy­sło­wej zaba­wy, cynicz­na proś­ba, dobrze już wcze­śniej prze­my­śla­na, wresz­cie okrut­ne speł­nie­nie, któ­re nie liczy się z ludz­ką krzyw­dą. Tak nastę­pu­je eska­la­cja zła. Choć wyda­je się, że począ­tek był taki cał­kiem zwy­czaj­ny, wręcz nie­win­ny. Nie był nie­win­ny, bo myśl przy­się­gi zro­dzi­ła się pod wpły­wem zmy­słów. Nie było namy­słu, nie było pyta­nia o słusz­ność, bra­kło zupeł­nie wzglę­du na Boga. Zagra­ły namięt­no­ści: pożą­da­nie, ambi­cja oraz chęć zemsty.