Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (13)

NIEWIASTA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jan po swo­ich prze­ży­ciach mistycz­nych, opi­sa­nych w Apo­ka­lip­sie, w Ewan­ge­lii wra­ca do momen­tów, któ­re głę­bo­ko prze­żył sygna­li­zu­jąc kro­ki na dro­dze wia­ry, któ­rą kro­czył. Pamię­tał dokład­nie godzi­nę wej­ścia na tę dro­gę. Dru­gim kro­kiem było spo­tka­nie z Mat­ką Jezu­sa i z Nim na wese­lu w Kanie Gali­lej­skiej: Trze­cie­go dnia odby­wa­ło się wese­le w Kanie Gali­lej­skiej i była tam Mat­ka Jezu­sa. Zapro­szo­no na to wese­le tak­że Jezu­sa i Jego uczniów. A kie­dy zabra­kło
wina, Mat­ka Jezu­sa mówi do Nie­go: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpo­wie­dział: „Czyż to moja lub Two­ja spra­wa, Nie­wia­sto? Czyż jesz­cze nie nade­szła godzi­na moja?”. Wte­dy Mat­ka Jego powie­dzia­ła do sług: „Zrób­cie wszyst­ko, cokol­wiek wam powie” (J 2,1–5). Jezus zapro­szo­ny na wese­le przy­pro­wa­dził swo­ich uczniów, a było to Dwu­na­stu męż­czyzn. Gospo­da­rze wese­la musie­li się zdzi­wić tak­ką licz­bą, tym bar­dziej że nale­że­li do ludzi ubo­gich. Mat­ka Jezu­sa, krew­na mło­dej pary, zauwa­ży­ła smu­tek gospo­da­rzy z powo­du bra­ku wina. Ewan­ge­li­sta w takiej sytu­acji pozna­je Mat­kę Jezu­sa. To było ich pierw­sze spo­tka­nie. Powo­li zamie­ni się ono w nie­zwy­kłe bli­skie, bo Jezus zaufa ucznio­wi do tego stop­nia, że na Gol­go­cie jemu odda swo­ją Mat­kę, a Jej odda ucznia jako syna. Już z tego punk­tu widze­nia opis wese­la w Kanie Gali­lej­skiej tyl­ko w Ewan­ge­lii Jana jest w peł­ni uza­sad­nio­ny. Jesz­cze cie­kaw­sze jest to, że Jan był świad­kiem dys­kret­nych słów Mat­ki skie­ro­wa­nych do Jezu­sa i zapa­mię­tał odpo­wiedź, jakiej On Jej udzie­lił. Maria tyl­ko zasy­gna­li­zo­wa­ła brak wina. Jezus odpo­wie­dział twar­do: Czyż to moja lub two­ja spra­wa, Nie­wia­sto? Jan dostrzegł tro­skę Mamy Jezu­sa o mło­de mał­żeń­stwo i ich rodzi­nę, któ­rą brak wina skom­pro­mi­tu­je. Jesz­cze bar­dziej Jan był zasko­czo­ny tytu­łem jaki Syn nadał Maryi. Nie powie­dział: „Mamo”, to ani moja ani two­ja spra­wa, ale użył sło­wa Nie­wia­sto. Trze­ba dokład­nie prze­śle­dzić kogo to sło­wo ozna­cza w jego Apo­ka­lip­sie i w Ewan­ge­lii. Jan coraz lepiej pozna­wał Jezu­sa i Jego Mat­kę. Ona odpo­wie­dzią Syna się nie zde­ner­wo­wa­ła, a Jan dalej śle­dził Jej dzia­ła­nie dla­te­go notu­je: Pode­szła do sług i pole­ci­ła im wyko­nać wszyst­ko, co każe Syn. Jana jesz­cze bar­dziej zasta­no­wi­ły sło­wa Mistrza: Czyż jesz­cze nie nade­szła godzi­na moja?. Mat­ka zro­zu­mia­ła je jako goto­wość Syna do peł­nie­nia woli nie Jej, tyl­ko Ojca, a ta wola jest wpi­sa­na w godzi­nę, czy­li w czas. Tymi sło­wa­mi Jezus zasy­gna­li­zo­wał Jej, jak chcesz, to załatw to u mego Ojca. Ona jako Słu­żą­ca Pana wie­dzia­ła, że jak popro­si, to Ojciec pole­ci Syno­wi to wyko­nać. Była pew­na swe­go wsta­wien­nic­twa u Ojca i stąd Jej zde­cy­do­wa­ne sło­wa skie­ro­wa­ne do służ­by: Zrób­cie wszyst­ko, cokol­wiek wam powie.