Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA: 1 Krl 19,9a.11–13; Rz 9,1–5; Mt 14,22–33;

JEZUS CHODZI PO JEZIORZE

Gdy tłum został nasy­co­ny, zaraz Jezus przy­na­glił uczniów, żeby wsie­dli do łodzi i wyprze­dzi­li Go na dru­gi brzeg, zanim odpra­wi tłu­my. Gdy to uczy­nił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wie­czór zapadł, a On sam tam prze­by­wał. Łódź zaś była już spo­ro sta­diów odda­lo­na od brze­gu, mio­ta­na fala­mi, bo wiatr był prze­ciw­ny. Lecz o czwar­tej stra­ży noc­nej przy­szedł do nich, kro­cząc po jezio­rze. Ucznio­wie, zoba­czyw­szy Go kro­czą­ce­go po jezio­rze, zlę­kli się myśląc, że to zja­wa, i ze stra­chu krzyk­nę­li. Jezus zaraz prze­mó­wił do nich: Odwa­gi, Ja jestem, nie bój­cie się. Na to ode­zwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do sie­bie po wodzie. A On rzekł: Przyjdź. Piotr wyszedł z łodzi i kro­cząc po wodzie przy­szedł do Jezu­sa. Lecz na widok sil­ne­go wia­tru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyk­nął: Panie, ratuj mnie. Jezus natych­miast wycią­gnął rękę i chwy­cił go, mówiąc: Cze­mu zwąt­pi­łeś, małej wia­ry? Gdy wsie­dli do łodzi, wiatr się uci­szył. Ci zaś, któ­rzy byli w łodzi, upa­dli przed Nim, mówiąc: Praw­dzi­wie jesteś Synem Bożym.
ROZWAŻANIE
Łódź zawsze była sym­bo­lem Kościo­ła. Jezus ponie­kąd z pre­me­dy­ta­cją naka­zu­je, by ucznio­wie wsie­dli do łodzi i prze­pra­wi­li się na dru­gi brzeg. On sam został na tym brze­gu, gdzie nauczał. Może­my mieć wra­że­nie, że pozo­sta­jąc we wspól­no­cie Kościo­ła, podą­ża­jąc dro­gą wia­ry, jeste­śmy pozo­sta­wie­ni sami sobie, a Pan jak­by był gdzieś dalej, w innym miej­scu. I oto w chwi­li trud­nej – bo poja­wił się moc­ny wiatr i wyso­kie fale – Jezus uka­zu­je się uczniom. Lecz ci myślą, że to zja­wa. I tak też może być z nami: nie dowie­rza­my real­nej obec­no­ści Pana przy nas w Koście­le, w sakra­men­tach, szcze­gól­nie w Eucha­ry­stii. Choć tego nie mówi­my otwar­cie, myśli­my jak Apo­sto­ło­wie: to zja­wa. A On cier­pli­wie odpo­wia­da: Ja jestem. I tym, któ­rzy wie­rzą, pozwa­la przyjść do sie­bie. I mówi: „Odwa­gi! Nie bój­cie się!”. Tak­że dziś. I tak­że do nas.

(rs)