Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DZIEWIĘTNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 14 – 19 VIII 2017

PONIEDZIAŁEK
Pwt 10,12–22; Mt 17,22–27
Sło­wo Boże: Jezus rzekł do Pio­tra: „A zatem syno­wie są wol­ni. Żeby­śmy jed­nak nie dali powo­du do zgor­sze­nia, idź nad jezio­ro i zarzuć węd­kę. Weź pierw­szą rybę, któ­rą wycią­gniesz i otwórz jej pysz­czek: znaj­dziesz sta­te­ra. Weź go i daj im za Mnie i za sie­bie”. Było dwu­na­stu Apo­sto­łów, każ­dy z nich dla Jezu­sa był waż­ny, każ­de­go powo­łał, ale tyl­ko za Pio­tra Jezus zapła­cił poda­tek mone­tą, któ­rą pła­cił rów­nież za sie­bie. Mię­dzy inny­mi tak­że przez ten wyjąt­ko­wy znak posta­wił Apo­sto­ła naj­bli­żej przy sobie. Co dopie­ro Piotr wyznał, że Jezus jest Synem Boga, teraz znów publicz­nie potwier­dzo­na zosta­je ta sama praw­da, lecz w inny spo­sób. I znów Piotr uczest­ni­czy w tym wyzna­niu moc­niej niż inni. Bo Piotr musi być pierw­szy w odważ­nym wyzna­wa­niu wia­ry w Jezu­sa Syna Boże­go. I my z nim i z jego pomo­cą.
WTOREK
Ap 11,19a; 12,1.3–6a.10ab; 1 Kor 15,20–26; Łk 1,39–56
UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA NMP
Sło­wo Boże: Wiel­bi dusza moja Pana i radu­je się duch mój w Bogu, Zba­wi­cie­lu moim. Bo wej­rzał na uni­że­nie swo­jej słu­żeb­ni­cy. Oto bowiem odtąd bło­go­sła­wić mnie będą wszyst­kie poko­le­nia. Gdyż wiel­kie rzecz uczy­nił mi Wszech­moc­ny, świę­te jest imię Jego. Jedy­na zapi­sa­na w Ewan­ge­lii modli­twa Maryi to uwiel­bie­nie. Bo Jej pięk­ne życie, peł­ne łaski – tego Mary­ja jest świa­do­ma – jest uwiel­bie­niem Ojca. Im bar­dziej wiel­bi­my Boga i uzna­je­my Jego wyż­szość czy też odkry­wa­my Jego potę­gę, tym wyraź­niej widzi­my, że On, Stwór­ca jest źró­dłem wszyst­kie­go co dobre w naszym życiu. Jeśli w duchu wia­ry chlu­bi­my się otrzy­ma­ną łaską, wychwa­la­my same­go Boga odda­jąc cześć temu, któ­ry jest nie­skoń­czo­nym Źró­dłem wszyst­kie­go. W takim duchu Mary­ja mówi dziś o otrzy­ma­nych łaskach.
ŚRODA
Pwt 34,1–12; Mt 18,15–20
Sło­wo Boże: Gdy brat twój zgrze­szy prze­ciw tobie, idź i upo­mnij go w czte­ry oczy. Jeśli cię usłu­cha, pozy­skasz swe­go bra­ta. Jeśli zaś nie usłu­cha, weź z sobą jesz­cze jed­ne­go albo dwóch, żeby na sło­wie dwóch albo trzech świad­ków opar­ła się cała spra­wa. Jeśli i tych nie usłu­cha, donieś Kościo­ło­wi. Roz­wią­za­nie sytu­acji, gdy doświad­cza­my krzyw­dy, zawsze jest trud­ne. Bywa bowiem, że emo­cje narzu­ca­ją reak­cję, któ­ra naj­czę­ściej nie przy­no­si wła­ści­we­go owo­cu. Jezus poda­je pro­stą, czy­tel­ną meto­dę postę­po­wa­nia. Zachę­ca, by otwar­cie mówić o wyrzą­dzo­nej krzyw­dzie. To oczy­wi­ście zakła­da odwa­gę, bez któ­rej trud­no jest sta­nąć oko w oko z krzyw­dzi­cie­lem. Ale to jedy­na meto­da, by unik­nąć pokąt­ne­go narze­ka­nia na innych. Wła­śnie z bra­ku odwa­gi rodzą się obmo­wy i pomó­wie­nia jesz­cze bar­dziej pogłę­bia­ją­ce kon­flik­ty.
CZWARTEK
Joz 3,7–10a.11.13–17; Mt 18,21–19,1
Sło­wo Boże: Wte­dy pan wezwał słu­gę przed sie­bie i rzekł mu: „Słu­go nie­go­dzi­wy! Daro­wa­łem ci cały ten dług, ponie­waż mnie pro­si­łeś. Czyż więc i ty nie powi­nie­neś był uli­to­wać się nad swo­im współ­słu­gą, jak ja uli­to­wa­łem się nad tobą?”. I unió­sł­szy się gnie­wem, pan jego kazał wydać go katom. Uczeń Jezu­sa zobo­wią­za­ny jest do odpo­wia­da­nia miło­sier­dziem na miło­sier­dzie. Czer­piąc z miło­sier­dzia innych, sami czu­je­my przy­na­gle­nie do bycia miło­sier­ny­mi. Jed­nym z obsza­rów prak­ty­ko­wa­nia miło­sier­dzia jest modli­twa. Wie­rząc, wie­my że modli­twa nie­zna­nych osób, tak­że modli­twa
Kościo­ła, modli­twa kon­kret­nej wspól­no­ty para­fial­nej cią­gle nam towa­rzy­szy. Choć
może­my o tym zapo­mi­nać, to jed­nak ta modli­twa jest fak­tem. Win­ni­śmy więc sta­ran­nie spła­cać ten dług wła­sną modli­twą za wszyst­kich swych dobro­czyń­ców. Nie zanie­dbuj­my tego obo­wiąz­ku.
PIĄTEK
Joz 24,1–13; Mt 19,3–12
Sło­wo Boże: Przez wzgląd na zatwar­dzia­łość serc waszych pozwo­lił wam Moj­żesz odda­lać wasze żony, lecz od począt­ku tak nie było. A powia­dam wam: Kto odda­la swo­ją żonę – chy­ba że w wypad­ku nie­rzą­du – a bie­rze inną, popeł­nia cudzo­łó­stwo. I kto odda­lo­ną bie­rze za żonę, popeł­nia cudzo­łó­stwo. Wyma­ga­nia posta­wio­ne mał­żon­kom przez
Jezu­sa są bar­dzo poważ­ne. Nie­ro­ze­rwal­ność mał­żeń­stwa jest tego naj­lep­szym przy­kła­dem. Posta­wa wier­no­ści aż do śmier­ci – do tego zobo­wią­zu­ją się wszy­scy zawie­ra­ją­cy mał­żeń­stwo sakra­men­tal­ne – jest coraz trud­niej­sza. Oto­cze­nie nasze nie sprzy­ja
wier­no­ści mał­żeń­skiej, przy­kła­dy wie­lu osób zachę­ca­ją wręcz do wcho­dze­nia w kolej­ne związ­ki. Ale to nie jest dro­ga ewan­ge­licz­na. Miłość win­na być wier­na. Taka bowiem jest jej natu­ra. Nasza nie­sta­ła natu­ra win­na wcho­dzić na dro­gę miło­ści. Nie odwrot­nie.
SOBOTA
Joz 24,14–29; Mt 19,13–15
Sło­wo Boże: Przy­no­szo­no do Jezu­sa dzie­ci, aby wło­żył na nie ręce i pomo­dlił się za nie; a ucznio­wie szorst­ko zabra­nia­li im tego. Lecz Jezus odrzekł: „Dopuść­cie dzie­ci i nie prze­szka­dzaj­cie im przyjść do Mnie; do takich bowiem nale­ży kró­le­stwo nie­bie­skie”. Jezus wkła­dał ręce na dzie­ci i modlił się za nie. To jeden z tych pro­stych i pięk­nych gestów, któ­re może­my powta­rzać dosłow­nie naśla­du­jąc Pana. To zachę­ta nie tyl­ko dla pre­zbi­te­rów, któ­rzy mocą sakra­men­tu świę­ceń mogą bło­go­sła­wić; to wska­za­nie dla wszyst­kich,