Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

NASZA ROZMOWA

OJCIEC OD CUDÓW

Z o. Mel­chio­rem Kró­li­kiem, któ­ry spi­su­je jasno­gór­skie cuda i opie­ku­je się Cudow­nym Obra­zem Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej, roz­ma­wia Jolan­ta Tęcza-Ćwierz

KAŻDEGO DNIA DOTYKA OJCIEC CUDÓW

Fot. ks. Z. Pytel

Uści­ślij­my naj­pierw ter­mi­no­lo­gię. Cudem może­my nazwać zja­wi­sko nie­wy­tłu­ma­czal­ne w spo­sób nauko­wy, jeśli ma ono apro­ba­tę Kościo­ła. Obie­go­wo posłu­gu­je­my się tym ter­mi­nem, ponie­waż ludzie tak wie­rzą i zezna­ją, ale nie są to cuda w zna­cze­niu defi­ni­cji Kościo­ła. Tak napraw­dę są to łaski. Jestem orga­ni­za­to­rem kon­ser­wa­cji Cudow­ne­go Obra­zu Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej. Opie­ku­ję się nim. Znam go z bli­ziu­teń­ka. Na co dzień zapi­su­ję zgła­sza­ne mi cuda w „Jasno­gór­skiej księ­dze cudów i łask”. Jasna Góra od same­go począt­ku była miej­scem cudów, a obraz Mat­ki Bożej miał opi­nię świę­to­ści. Jan Dłu­gosz pisze, że: „zbie­rał się tutaj lud z całej Pol­ski z powo­du zdu­mie­wa­ją­cych cudów, jakich cho­rzy dozna­wa­li za przy­czy­ną tej Pani, Orę­dow­nicz­ki naszej”. Co nazy­wa­my cudem? To zda­rze­nie lub czyn nad­zwy­czaj­ny pocho­dzą­cy bez­po­śred­nio od Boga w celu obja­wie­nia ludziom Jego woli, ujaw­nie­nia potę­gi, stwier­dze­nia Naj­wyż­szej Opatrz­no­ści nad świa­tem. Kro­ni­ki jasno­gór­skie prze­cho­wa­ły bar­dzo cie­ka­we opi­sy cudów. Skru­pu­lat­nie pro­wa­dzo­ne przez zakon­ni­ków notat­ki się­ga­ją 1415 roku. Obraz Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej ma tytuł Cudow­ny. Został uko­ro­no­wa­ny koro­na­mi papie­ski­mi 8 wrze­śnia 1717 roku. Waty­kan przy­znał koro­ny (pierw­sze poza Rzy­mem!) na pod­sta­wie rapor­tu kar­dy­na­ła z Wied­nia. Miał on zba­dać, czy Obraz Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej zasłu­gu­je na taki wyją­tek. Kie­dy kar­dy­nał przej­rzał księ­gi cudów i łask, zoba­czył piel­grzy­mów, prze­pro­wa­dził wywia­dy i napi­sał: „Obraz Boga­ro­dzi­cy na Jasnej Górze jest oto­czo­ny bar­dzo daw­ną czcią wier­nych i nigdy nie­prze­rwa­nym cią­giem cudów”. To jed­no zda­nie wystar­czy­ło. Papież Kle­mens XI powie­dział: „Uko­ro­no­wa­li­śmy arcy­cu­dow­ny obraz Boga­ro­dzi­cy z Jasnej Góry w Czę­sto­cho­wie”. W praw­dzi­wym zna­cze­niu cud musi być zatwier­dzo­ny przez Sto­li­cę Apo­stol­ską. Zbie­ra się spe­cjal­na komi­sja i po odpo­wied­nim zba­da­niu, zatwier­dza cuda. Na Jasnej Górze nigdy nie było takiej komi­sji. War­to jed­nak przy­to­czyć dwa nad­zwy­czaj­ne wyda­rze­nia, któ­re szcze­gól­nie zasłu­gu­ją na uwa­gę. 14 sierp­nia 1929 roku w Kapli­cy Jasno­gór­skiej mia­ło miej­sce natych­mia­sto­we uzdro­wie­nie 53-let­nie­go Micha­ła Bar­to­sia­ka, spa­ra­li­żo­wa­ne­go od 9 lat. Cud ten został opi­sa­ny przez ówcze­sną pra­sę pol­ską i zagra­nicz­ną, szcze­gól­nie w Sta­nach Zjed­no­czo­nych i nawró­cił wie­lu ludzi.
Pan Michał z dwor­ca w Czę­sto­cho­wie do Jasnej Góry czoł­gał się na deskach pra­wie czte­ry godzi­ny. Jego wia­ra, ufność i trud zosta­ły nagro­dzo­ne – wró­cił do domu na wła­snych nogach. 28 stycz­nia 1979 roku na Jasną Górę przy­je­cha­ła pani Jani­na Lach z Łodzi. Była cho­ra na stward­nie­nie roz­sia­ne, pięć lat cho­dzi­ła o kulach. Zosta­ła uzdro­wio­na przed Cudow­nym Obra­zem. Od tam­tej pory co roku piel­grzy­mu­je na Jasną Górę. Uzdro­wie­nia fizycz­ne i ducho­we są tu codzien­no­ścią. Opo­wia­dam o nich w homi­liach i w cza­sie reko­lek­cji. Sko­ro Mat­ka Boża wypra­sza te łaski, to nie po to, by były spi­sa­ne i prze­cho­wy­wa­ne w archi­wum.
JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY CUDEM A ŁASKĄ?
Łaska to pomoc, któ­rej Bóg udzie­la czło­wie­ko­wi do nawró­ce­nia się z grze­chów, speł­nia­nia dobrych uczyn­ków, prze­zwy­cię­ża­nia pokus i wytrwa­nia w dobrym aż do koń­ca życia. Do łask zali­cza­my rów­nież nawró­ce­nia. Mat­ka Boża bar­dzo czę­sto daje sobie z tym radę. Pew­na pani, dziś pro­fe­sor, była wycho­wa­na po kato­lic­ku. Na stu­diach utra­ci­ła wia­rę. Kie­dy zorien­to­wa­ła się, że legi­ty­ma­cja czer­wo­na pozwa­la na wszyst­kie awan­se, łącz­nie z kate­drą pro­fe­sor­ską, ode­szła od Kościo­ła. Prze­szła do obo­zu woju­ją­ce­go ate­izmu. Pew­ne­go dnia cze­ka­ła w Czę­sto­cho­wie na pociąg. Mia­ła tro­chę cza­su, więc posta­no­wi­ła zwie­dzić mia­sto. Sama nie wie, jak dotar­ła przed Cudow­ny Obraz, gdzie dozna­ła łaski nawró­ce­nia. Pewien chło­piec zało­żył kół­ko ate­istów. Otrzy­mał nawet nagro­dę Związ­ku Mło­dzie­ży Socja­li­stycz­nej: „wzo­ro­wy uczeń, akty­wi­sta”. Na Jasnej Górze poznał praw­dę i do domu wró­cił już innym, bożym czło­wie­kiem. Mówił, że miał zebra­nych tysią­ce argu­men­tów prze­ciw­ko wie­rze i nikt by go nie prze­ko­nał – Mat­ce Bożej się uda­ło. Piotr Z. z Wło­da­wy mówił o sobie, że oprócz zabój­stwa popeł­nił wszyst­kie grze­chy. Przy­je­chał na Jasną Górę na piel­grzym­kę z matu­rzy­sta­mi. Otrzy­mał łaskę nawró­ce­nia i pojed­na­nia z Bogiem w sakra­men­cie poku­ty. Obec­nie jest kle­ry­kiem w semi­na­rium ojców fran­cisz­ka­nów. Przy­kła­dy te poka­zu­ją, że z naj­więk­sze­go upad­ku moż­na się wznieść na szczy­ty. W cudach i łaskach jak na dło­ni widzi­my dobroć Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej i potę­gę Jej orę­dow­nic­twa u Syna.
CZY CUDA WCIĄŻ OJCA ZADZIWIAJĄ? CZY MOŻNA DO NICH PRZYWYKNĄĆ?
Jestem kapła­nem od 57 lat. Pro­wa­dzę archi­wum Jasnej Góry. Cuda­mi zaj­mu­ję się 45 lat. Mam upo­waż­nie­nie od ojca gene­ra­ła, by przyj­mo­wać przy­się­gę od ludzi, któ­rzy dają świa­dec­twa. W tej chwi­li mamy 27 opra­wio­nych tomów ska­ta­lo­go­wa­nych cudów do 2000 roku. Obec­nie przy­go­to­wu­ję do opra­wie­nia ostat­nie 16 lat. Kie­dy ktoś się zgła­sza, idzie­my do roz­mów­ni­cy. Nagry­wam wypo­wiedź, naj­le­piej z udzia­łem świad­ków. Sta­ram się też, by sło­wa były potwier­dzo­ne doku­men­ta­cją medycz­ną. W radiu Jasna Góra mam codzien­nie audy­cję, w któ­rej opo­wia­dam o jasno­gór­skich cudach i łaskach. Każ­de cudow­ne wyda­rze­nie cie­szy mnie podwój­nie. Po pierw­sze dla­te­go, że ktoś doznał łaski. A po dru­gie, iż to dowód, że Mat­ka Boża nie odpo­czy­wa, ale wciąż daje dowo­dy swo­jej miło­ści. Każ­de stu­le­cie i każ­de poko­le­nie doświad­cza­ło opie­ki Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej i Jej cudow­ne­go orę­dow­nic­twa. Ludzie zawsze z ogrom­nym wzru­sze­niem opo­wia­da­ją o otrzy­ma­nych łaskach, nawet o tych, któ­re zda­rzy­ły się wie­le lat temu. Czę­sto pła­czą. Nazy­wa­ją mnie „ojcem cudow­nym”, ale ja prze­cież cudów nie czy­nię. Co naj­wy­żej mogę być „ojcem od (spi­sy­wa­nia) cudów”. Gdy sta­nę przed obli­czem Boga na Sądzie Osta­tecz­nym, osta­nę zapy­ta­ny, czy dzię­ki nim sta­wa­łem się święt­szy i czy każ­de spi­sa­ne zezna­nie tra­fi­ło do głę­bi moje­go ser­ca.
OSOBY, KTÓRE OTRZYMAŁY ŁASKĘ OD BOGA ZA WSTAWIENNICTWEM MATKI BOŻEJ, OFIARUJĄ JEJDOWÓD WDZIĘCZNOŚCI RÓŻNE WOTA. JAKIE?
Jasna Góra od same­go począt­ku obfi­to­wa­ła w licz­ne wota, któ­ry­mi przy­ozda­bia­no Cudow­ny Obraz, ołtarz i ścia­ny kapli­cy. Naj­cen­niej­sze są trzy róże papie­skie ofia­ro­wa­ne przez Jana Paw­ła II, Bene­dyk­ta XVI i Fran­cisz­ka. Mamy rów­nież prze­strze­lo­ny pas sutan­ny Papie­ża – Pola­ka, któ­ry jest nie tyl­ko wotum, ale i reli­kwią. Wota prze­cho­wu­je­my w Muzeum 600-lecia oraz w Bastio­nie. W sank­tu­arium znaj­du­je się rów­nież wie­le kró­lew­skich wotów. Wła­dy­sław Jagieł­ło ofia­ro­wał pozła­ca­ne nim­by oka­la­ją­ce gło­wę Mat­ki Bożej i Dzie­ciąt­ka Jezus, jako wotum za wygra­ną bitwę pod Grun­wal­dem. Zyg­munt Sta­ry – mon­stran­cję, a Zyg­munt August ber­ło, któ­re podob­no sam wyrzeź­bił. Są dary kró­la Bato­re­go, Kory­bu­ta Wiśnio­wiec­kie­go, Sobie­skie­go, Wazów i Sasów. Zwy­kli ludzie ofia­ru­ją ser­dusz­ka, ryn­gra­fy, kora­le. Wotum może też być ślu­bo­wa­na piel­grzym­ka. Rekor­dzi­stą był pan Zdzi­sław Arku­szyń­ski, zmar­ły w 2013 roku. 64 razy przy­był z dzięk­czy­nie­niem na Jasną Górę za ura­to­wa­nie życia w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych.
DZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ.