Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (15)

MIEJSCE WTAJEMNICZENIA

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Sce­nę oczysz­cze­nia świą­ty­ni Jan w swej Ewan­ge­lii usta­wia na począt­ku publicz­nej dzia­łal­no­ści swe­go Mistrza. Syn­op­ty­cy – czy­li Marek, Mate­usz i Łukasz – mając na uwa­dze wymiar histo­rycz­ny, umiesz­cza­ją ją tuż przed męką Jezu­sa. Jan w mistycz­nych prze­ży­ciach – opi­sa­nych w Apo­ka­lip­sie – dostrzegł, jaką rolę w życiu czło­wie­ka wie­rzą­ce­go odgry­wa miej­sce świę­te. Opi­sał dokład­nie Mia­sto Świę­te, wypeł­nio­ne Bogiem. Dla Jezu­sa świą­ty­nia była domem Jego Ojca – i zare­ago­wał na jej pro­fa­na­cję bar­dzo moc­no. Następ­nie On, Jego Mat­ka, bra­cia i ucznio­wie Jego uda­li się do Kafar­naum, gdzie pozo­sta­li kil­ka dni. Zbli­ża­ła się pora Pas­chy żydow­skiej i Jezus udał się do Jero­zo­li­my. W świą­ty­ni napo­tkał sie­dzą­cych za sto­ła­mi ban­kie­rów oraz tych, któ­rzy sprze­da­wa­li woły, baran­ki i gołę­bie. Wów­czas spo­rzą­dziw­szy sobie bicz ze sznur­ków, powy­pę­dzał wszyst­kich ze świą­ty­ni, tak­że baran­ki i woły, poroz­rzu­cał mone­ty ban­kie­rów, a sto­ły powyw­ra­cał. Do tych zaś, któ­rzy sprze­da­wa­li gołę­bie, rzekł: „Weź­cie to stąd, a nie rób­cie z domu mego Ojca tar­go­wi­ska!”. Ucznio­wie Jego przy­po­mnie­li sobie, że napi­sa­no: „Gor­li­wość o dom Twój pochło­nie Mnie” (J 2,12– 7). Nie rób­cie z domu mego Ojca tar­go­wi­ska! To sło­wa Jezu­sa uza­sad­nia­ją­ce Jego reak­cję na han­del, jaki miał miej­sce na tere­nie świą­ty­ni jero­zo­lim­skiej. Dla wta­jem­ni­czo­nych zacho­wa­nie Jezu­sa jest czy­tel­ne. Tyl­ko wta­jem­ni­cze­ni zna­ją war­tość miej­sca świę­te­go, któ­re jest wybra­ne przez Boga na Jego dom i spo­tka­nie w nim z tymi, któ­rzy tego spo­tka­nia ocze­ku­ją. Uczeń Jezu­sa wie, jak cen­ne są metry kwa­dra­to­we, na któ­rych stoi obiekt sakral­ny. Nie­wie­rzą­cy, czy­li nie wta­jem­ni­cze­ni, tego nie dostrze­ga­ją i naj­czę­ściej chcą to miej­sce zamie­nić na tar­go­wi­sko, czy­li miej­sce han­dlu. Dziś mamy z tym do czy­nie­nia dość czę­sto. Reak­cje na mia­rę Jezu­sa, któ­re­go mamy naśla­do­wać, nie wcho­dzą w grę. Świa­do­mych świę­to­ści miej­sca jest nie­wie­lu, nawet wśród odpo­wie­dzial­nych za świą­ty­nię – i dla­te­go w pew­nych ukła­dach zga­dza­ją się na tar­go­wi­sko. Nie nale­ży się temu dzi­wić. Dla ludzi nie­wta­jem­ni­czo­nych utrud­nia­nie han­dlu w miej­scu świę­tym jest głu­pie. Według nich mądre decy­zje są tyl­ko wte­dy, gdy przy­no­szą zysk. Tak było, jest i będzie. Kto spo­tka się z Jezu­sem jako Synem Boga ten wie, dla­cze­go takie podej­ście bola­ło Go, ale ono jest trud­ne do zli­kwi­do­wa­nia. Sza­cu­nek do miej­sca świę­te­go jest wykład­ni­kiem stop­nia wta­jem­ni­cze­nia w war­to­ści reli­gij­ne, zwłasz­cza w modli­twę. Kościo­ły i świą­ty­nie win­ny być miej­scem spo­tka­nia ludzi roz­mo­dlo­nych, czy­li wsłu­cha­nych w to, co mówi Bóg. Takie miej­sce wyma­ga ciszy i sku­pie­nia. Z regu­ły przy wszyst­kich sank­tu­ariach jest tar­go­wi­sko. Tak Jezus nazy­wa miej­sce han­dlu na tere­nie świą­ty­ni. Tar­go­wi­sko jest dla wta­jem­ni­czo­nych w han­del i pie­nią­dze. Życie reli­gij­ne jest wta­jem­ni­cze­niem w spo­tka­nie z Bogiem, a miej­sce świę­te daje pew­ność Jego obec­no­ści.