Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA KAPŁANA

IDŹCIE I GŁOŚCIE (38)

BP JAN SZKODOŃ BISKUP POMOCNICZY

W dniu ślu­bu nowo­żeń­cy przyj­mu­ją kwia­ty i życze­nia. Zazwy­czaj uczest­ni­cy wese­la życzą mło­dym szczę­ścia, pomyśl­no­ści, rado­ści w każ­dym dniu wspól­ne­go życia. Życie każ­de­go czło­wie­ka, tak­że życie mał­żeń­skie i rodzin­ne, jest źró­dłem szczę­ścia, rado­ści, daje poczu­cie bez­pie­czeń­stwa. Ale przy­cho­dzą też dni smut­ku, roz­go­ry­cze­nie, poczu­cie klę­ski, nie­kie­dy z winy kon­kret­nych ludzi, nie­kie­dy nie moż­na niko­go obar­czać winą. Pan Jezus mówi: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze same­go sie­bie, niech weź­mie krzyż swój i niech Mnie naśla­du­je” (Mt 16,24). Inne sło­wa Pana Jezu­sa: „Cóż bowiem za korzyść odnie­sie czło­wiek, choć­by cały świat zyskał, a na swej duszy szko­dę poniósł? Albo co da czło­wiek w zamian za swo­ją duszę?” (Mt 16,25–26). Św. Paweł upo­mi­na: „Nie bierz­cie więc wzo­ru z tego świa­ta, lecz prze­mie­niaj­cie się przez odna­wia­nie umy­słu, aby­ście umie­li roz­po­znać, jaka jest wola Boża” (Rz 12,2). Świat pod­su­wa: „nie cze­kaj­cie do ślu­bu, po co sakra­men­ty, po co modli­twa, sto­suj­cie anty­kon­cep­cję, rozejdź­cie się, sko­ro wam źle ze sobą…”. Apo­stoł zachę­ca, by dać swo­je cia­ło „na ofia­rę żywą, świę­tą, Bogu przy­jem­ną” (Rz 12,1). War­to odnieść do mał­żeń­stwa i rodzi­ny sło­wa Jere­mia­sza, któ­ry wąt­pił w sens gło­sze­nia sło­wa Boże­go i trwa­nia w powo­ła­niu: „wte­dy zaczął tra­wić moje ser­ce jak­by ogień nur­tu­ją­cy w moim cie­le. Czy­ni­łem wysił­ki, by go stłu­mić, lecz nie potra­fi­łem” (Jr 20,9). „Chrze­ści­jań­skie prze­po­wia­da­nie doty­czą­ce rodzi­ny to dopraw­dy dobra nowi­na” (Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek, adhor­ta­cja Amo­ris laeti­tia – „O miło­ści w rodzi­nie”, p.1).
Pro­po­zy­cja reflek­sji
Nawią­zu­jąc do przy­to­czo­ne­go tek­stu Jere­mia­sza, zasta­nów­my się, czy moż­na tłu­mić wyrzu­ty sumie­nia, uspra­wie­dli­wia­jąc swo­je grze­chy „koniecz­no­ścią” lub grze­cha­mi innych ludzi.