Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

SŁOWA ŻYCIA

NIEDZIELA: Jr 20,7–9; Rz 12,1–2; Mt 16,21–27

JEŚLI KTO CHCE PÓJŚĆ ZA MNĄ, NIECH SIĘ ZAPRZE SAMEGO SIEBIE

Fot. www.pixabay.com

Jezus zaczął wska­zy­wać swo­im uczniom na to, że musi iść do Jero­zo­li­my i wie­le wycier­pieć od star­szych i arcy­ka­pła­nów, i uczo­nych w Piśmie; że będzie zabi­ty i trze­cie­go dnia zmar­twych­wsta­nie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzu­ty: Panie, niech Cię Bóg bro­ni! Nie przyj­dzie to nigdy na Cie­bie. Lecz On odwró­cił się i rzekł do Pio­tra: Zejdź Mi z oczu, sza­ta­nie! Jesteś Mi zawa­dą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludz­kie. Wte­dy Jezus rzekł do swo­ich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze same­go sie­bie, niech weź­mie krzyż swój i niech Mnie naśla­du­je. Bo kto chce zacho­wać swo­je życie, stra­ci je; a kto stra­ci swe życie z mego powo­du, znaj­dzie je. Cóż bowiem za korzyść odnie­sie czło­wiek, choć­by cały świat zyskał, a na swej duszy szko­dę poniósł? Albo co da czło­wiek w zamian za swo­ją duszę? Albo­wiem Syn Czło­wie­czy przyj­dzie w chwa­le Ojca swe­go razem
z anio­ła­mi swo­imi, i wte­dy odda każ­de­mu według jego postę­po­wa­nia.
ROZWAŻANIE
Jed­ną z metod roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów jest ta, któ­rą w dzi­siej­szej Ewan­ge­lii poka­zu­je Piotr. Chciał zała­twić dość draż­li­wą i deli­kat­ną spra­wę: chce dora­dzić Jezu­so­wi lep­sze roz­wią­za­nie niż to, któ­re Mistrz zapo­wia­da. Dla­te­go bie­rze Jezu­sa na bok i dys­kret­nie usi­łu­je prze­ko­nać do swe­go pomy­słu. I praw­do­po­dob­nie gdy­by ta myśl pły­nę­ła z roze­zna­nia woli Bożej, to meto­da była jak naj­bar­dziej słusz­na. Lecz tym razem jest to dzia­ła­nie, któ­re pole­ga na wyper­swa­do­wa­niu Jezu­so­wi sza­lo­nej, według Pio­tra, myśli o nad­cho­dzą­cej męce. Jest wyraź­nie usi­ło­wa­niem osią­gnię­cia wła­sne­go celu. To jak ciche doga­dy­wa­nie się wspól­ni­ków, naj­le­piej bez udzia­łu innych. Lecz tę dro­gę Jezus odrzu­ca. Gło­śno pro­te­stu­je i dema­sku­je zamiar Apo­sto­ła. Bo z Jezu­sem nie ma „ciche­go doga­dy­wa­nia się”, by obejść trud­ny pro­blem. Ale z pew­no­ścią jest ciche poszu­ki­wa­nie roz­wią­za­nia pro­ble­mu. Na modli­twie.

(rs)