Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

POWOŁANIE, PAMIĘĆ I NADZIEJA

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­nej pod­czas audien­cji ogól­nej na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 30 sierp­nia br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Chciał­bym dzi­siaj powró­cić do waż­ne­go tema­tu: rela­cji mię­dzy nadzie­ją a pamię­cią, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem pamię­ci o powo­ła­niu. A jako obra­zem posłu­żę się powo­ła­niem pierw­szych uczniów Jezu­sa. (…) Spo­tka­nie mia­ło miej­sce w pobli­żu rze­ki Jor­dan, gdzie Jan Chrzci­ciel udzie­lał chrztu, a ci mło­dzi Gali­lej­czy­cy obra­li Jana Chrzci­cie­la za swe­go prze­wod­ni­ka ducho­we­go. Pew­ne­go dnia przy­szedł Jezus i przy­jął chrzestw rze­ce. Następ­ne­go dnia przy­szedł ponow­nie, a wów­czas Jan Chrzci­ciel powie­dział dwóm swo­im uczniom: „Oto Bara­nek Boży” (J 1,36). Dla tych dwóch było to „iskrą”. Opu­ści­li swe­go pierw­sze­go nauczy­cie­la i wyru­szy­li, by pójść za Jezu­sem. A On odwró­cił się do nich i zadał klu­czo­we pyta­nie: „Cze­go szu­ka­cie?” (w. 38). Jezus [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Ser­decz­ne pozdro­wie­nie kie­ru­ję do pol­skich piel­grzy­mów.
Dro­dzy bra­cia i sio­stry, wspo­mnie­nie pięk­nych wyda­rzeń
z prze­szło­ści zazwy­czaj budzi w nas radość i opty­mizm.
Tym bar­dziej pamięć o chwi­lach, gdy w oso­bi­stym spo­tka­niu
z Chry­stu­sem, w świe­tle Jego miło­ści odsła­nia­ło się nasze powo­ła­nie,
marze­nie o dobru do zre­ali­zo­wa­nia w życiu, umac­nia
naszą nadzie­ję, zwłasz­cza w cza­sach pró­by i cier­pie­nia. Pro­śmy
Pana, aby Jego Duch budził w nas zawsze tę pamięć,
któ­ra pro­wa­dzi ku nadziei. Niech Bóg bło­go­sła­wi wam i waszym
rodzi­nom!
[/pullquote]jawi się w Ewan­ge­liach jako znaw­ca ludz­kie­go ser­ca. Spo­tkał w tej chwi­li dwóch mło­dych męż­czyzn poszu­ku­ją­cych, prze­ży­wa­ją­cych zdro­wy nie­po­kój. (…) Było to spo­tka­nie tak bar­dzo poru­sza­ją­ce, tak rado­sne, że ucznio­wie zapa­mię­ta­ją na zawsze ów dzień, któ­ry rzu­cił świa­tło i ukie­run­ko­wał ich mło­dość. Jak moż­na w tym świe­cie odkryć swo­je powo­ła­nie? Moż­na je odkryć na wie­le spo­so­bów, ale ten frag­ment Ewan­ge­lii mówi nam, że pierw­szym wskaź­ni­kiem jest radość spo­tka­nia z Jezu­sem. Mał­żeń­stwo, życie kon­se­kro­wa­ne, kapłań­stwo – każ­de powo­ła­nie zaczy­na się od spo­tka­nia z Jezu­sem, któ­ry daje nam radość i nową nadzie­ję; i pro­wa­dzi nas, tak­że poprzez pró­by i trud­no­ści, do coraz peł­niej­sze­go spo­tka­nia z Nim i do peł­ni rado­ści. Pan nie chce męż­czyzn i kobiet, któ­rzy idą za Nim żału­jąc, nie mając w ser­cu wichru rado­ści. Wam obec­nym tutaj na pla­cu chciał­bym posta­wić pyta­nie, ale niech każ­dy odpo­wie sobie sam: „Czy macie w ser­cu wiatr rado­ści?”, „Czy mam w sobie, w moim ser­cu wiatr rado­ści?”. Jezus chce ludzi, któ­rzy doświad­czy­li, że prze­by­wa­nie z Nim daje ogrom­ne szczę­ście, któ­re może być pono­wio­ne każ­de­go dnia życia. Uczeń kró­le­stwa Boże­go, któ­ry nie był­by rado­sny, nie ewan­ge­li­zu­je tego świa­ta. Jest czło­wie­kiem smut­nym. (…) Z tego wzglę­du chrze­ści­ja­nin – podob­nie jak Mary­ja Pan­na – strze­że pło­mie­nia swe­go zako­cha­nia się – jeste­śmy zako­cha­ni w Jezu­sie. Oczy­wi­ście, w życiu prze­ży­wa­my pró­by, są chwi­le, kie­dy musi­my iść naprzód pomi­mo zim­na i prze­ciw­nych wia­trów, wie­lu roz­go­ry­czeń. Ale chrze­ści­ja­nie zna­ją dro­gę pro­wa­dzą­cą do tego świę­te­go ognia, któ­ry zapa­lił ich raz na zawsze. (…) Jeśli marze­nie zaga­sa, trze­ba je wyma­rzyć na nowo, czer­piąc z nadzie­ją z pamię­ci o począt­kach. Trze­ba powra­cać do pło­ną­ce­go żaru, (…) do pierw­sze­go spo­tka­nia z Jezu­sem. Oto zatem zasad­ni­cza dyna­mi­ka życia chrze­ści­jań­skie­go: przy­po­mi­nać sobie o Jezu­sie. Św. Paweł mówił do swe­go ucznia: „Pamię­taj na Jezu­sa Chry­stu­sa” (2 Tm 2,8). Trze­ba pamię­tać o Jezu­sie, o ogniu miło­ści, któ­rym pew­ne­go dnia poję­li­śmy nasze życie jako plan dobra, i oży­wić tym ogniem naszą nadzie­ję.