Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

BOGACTWO EWANGELII ŚW. JANA (17)

WIEDZIAŁ, CO W CZŁOWIEKU SIĘ KRYJE

KS. PRAŁAT PROF. DR HAB. EDWARD STANIEK

Jan wspo­mi­na o dużej licz­bie wie­rzą­cych w Jezu­sa, w opar­ciu o zna­ki, jakie czy­nił. Waż­ne jest to, że Jana bar­dziej inte­re­su­je dzia­łal­ność Jezu­sa na tere­nie Judei i Jero­zo­li­my niż na tere­nie Gali­lei. Ma bowiem na uwa­dze odsła­nia­nie mecha­ni­zmów napię­cia, jakie rosło mię­dzy Jezu­sem, a reli­gij­ną i poli­tycz­ną eli­tą Izra­ela. Syn­op­ty­ków inte­re­su­je naucza­nie Jezu­sa głów­nie na tere­nie Gali­lei, a Jana w Judei. Jan bowiem przez spo­tka­nie z Chrzci­cie­lem, jako kapła­nem Sta­re­go Przy­mie­rza, był o wie­le moc­niej wta­jem­ni­czo­ny w życie świą­ty­ni i Jero­zo­li­my. Syn Elż­bie­ty i Zacha­ria­sza w Judei przy­go­to­wy­wał swych słu­cha­czy do spo­tka­nia z Mesja­szem. Czy­ta­jąc Ewan­ge­lię Jana trze­ba zamiesz­kać w Judei, i w niej odkry­wać zaszy­fro­wa­ne w niej bogac­two. Gali­lea była bar­dziej syna­go­gal­na, Judea świą­tyn­na. Kie­dy zaś prze­by­wał w Jero­zo­li­mie w cza­sie Pas­chy, w dniu świą­tecz­nym, wie­lu uwie­rzy­ło w imię Jego, widząc zna­ki, któ­re czy­nił. Jezus nato­miast nie zwie­rzał się im, bo wszyst­kich znał i nie potrze­bo­wał niczy­je­go świa­dec­twa o czło­wie­ku. Sam bowiem wie­dział, co w czło­wie­ku się kry­je (J 2, 23–25) Takiej wypo­wie­dzi o Jezu­sie i Jego wie­dzy nie mógł zano­to­wać żaden ze syn­op­ty­ków, bo oni widzie­li przede wszyst­kim Syna Czło­wie­cze­go. Jan po prze­ży­ciach zwią­za­nych z pisa­niem Apo­ka­lip­sy spo­glą­dał na Jezu­sa ocza­mi wia­ry i mistycz­ne­go doświad­cze­nia. On już wie­dział, jaką wie­dzą dys­po­no­wał Jezus, któ­ry swą god­ność Syna Boże­go odsła­niał wyłącz­nie wta­jem­ni­czo­nym. Jan do nich nale­żał, bo był na Tabo­rze i sły­szał wypo­wiedź Ojca o Jed­no­ro­dzo­nym Synu. Pod koniec życia Jan rozu­miał o wie­le peł­niej dzie­ło, jakie Jezus wyko­nał na zie­mi. Tysią­ce razy głę­biej rozu­miał rów­nież każ­de sło­wo wypo­wie­dzia­ne przez Nie­go. Ewan­ge­lia Jana jest dla wta­jem­ni­czo­nych, któ­rzy łaską są pod­pro­wa­dza­ni do spo­tka­nia z Jezu­sem jako Jed­no­ro­dzo­nym Synem Boga. Jan pod­kre­śla, że Jezus wszyst­kich znał i wie­dział, co kry­je się w czło­wie­ku. Te sło­wa sygna­li­zu­ją, że Jezus nie potrze­bo­wał niko­go pytać ani o to, co jest w jego myślach i ser­cu, ani o to, co sądzi o innych. Jego nie inte­re­so­wa­ły opi­nie o ludziach, bo znał praw­dę o każ­dym czło­wie­ka. Kto­kol­wiek zatem spo­tkał Jezu­sa sta­wał przed tajem­ni­cą, bo nie wie­dział z Kim ma do czy­nie­nia, a Jezus nigdy nie stał przed tajem­ni­cą, bo w stu pro­cen­tach wie­dział, co w czło­wie­ku się kry­je. Takie spoj­rze­nie na Jezu­sa wzy­wa do zupeł­nie inne­go odczy­ty­wa­nia Jego słów o ludziach. Nikt z nas nie wie, co w czło­wie­ku się kry­je. On wie. Spo­tka­nie z Jezu­sem jest zatem wiel­kim wyda­rze­niem, bo On wie o mnie wszyst­ko, co było, co jest i co będzie. Taką wie­dzę posia­da o każ­dym czło­wie­ku, o któ­rym ja nie wiem nic, bo to co wiem, to jest maleń­ki pro­cent wie­dzy i to jesz­cze może błęd­nej, bo kto zna mały pro­cent, ten jesz­cze praw­dy nie zna. Spo­tka­nie z Jezu­sem jest godzi­ną pozna­nia praw­dy o sobie i innych oraz pozna­nia, jak mały pro­cent tej praw­dy jest nam dostęp­ny. Czło­wiek jest nie­zwy­kle wiel­ką tajem­ni­cą.