Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z NAUCZANIA OJCA ŚWIĘTEGO

TYLKO MIŁOŚĆ DAJE ŻYCIU SENS I SZCZĘŚCIE!

Roz­wa­ża­nie Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­ne przed modli­twą
Anioł Pań­ski na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 3 wrze­śnia br.

Fot. L’Osservatore Roma­no

Dro­dzy Bra­cia i Sio­stry!
Dzi­siej­szy frag­ment Ewan­ge­lii (por. Mt 16,21–27) to kon­ty­nu­acja tek­stu z minio­nej nie­dzie­li, w któ­rym wyróż­nia­ło się wyzna­nie wia­ry Pio­tra, „ska­ły”, na któ­rej Jezus zechciał zbu­do­wać swój Kościół. Dzi­siaj, w prze­ni­kli­wym kon­tra­ście Mate­usz uka­zu­je nam reak­cję tego same­go Pio­tra, gdy Jezus ujaw­nia uczniom, że w Jero­zo­li­mie będzie musiał cier­pieć, że zosta­nie zabi­ty i że zmar­twych­wsta­nie (por. w. 21). Piotr bie­rze Mistrza na bok i czy­ni Mu wyrzu­ty, bo to – jak mówi – nie może zda­rzyć się Jemu, Chry­stu­so­wi. Ale Jezus z kolei upo­mi­na Pio­tra suro­wy­mi sło­wa­mi: „Zejdź Mi z oczu, sza­ta­nie! Jesteś Mi zawa­dą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludz­kie!” (w. 23). Chwi­lę wcze­śniej Apo­stoł był bło­go­sła­wio­nym przez Ojca, bo otrzy­mał od Nie­go to obja­wie­nie, był moc­ną „ska­łą”, żeby Jezus mógł na niej zbu­do­wać swo­ją wspól­no­tę, a zaraz potem sta­je się prze­szko­dą, kamie­niem potknię­cia na dro­dze Mesja­sza. Jezus dobrze wie, że Piotr i inni mają wciąż przed sobą dłu­gą dro­gę, aby stać się Jego Apo­sto­ła­mi! W tym momen­cie Mistrz zwra­ca się do tych wszyst­kich, któ­rzy za Nim szli, uka­zu­jąc im wyraź­nie dro­gę, któ­rą trze­ba przejść: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze same­go sie­bie, niech weź­mie krzyż swój i niech Mnie naśla­du­je” (w. 24). Zawsze, tak­że dzi­siaj, ist­nie­je poku­sa chę­ci pój­ścia za Chry­stu­sem bez krzy­ża, co wię­cej, poku­sa by nauczyć Boga wła­ści­wej dro­gi, jak Piotr: „Nie, Panie, niech to nigdy nie przyj­dzie na Cie­bie” (por. w. 22). Ale Jezus nam przy­po­mi­na, że Jego dro­ga jest dro­gą miło­ści, i że nie ma praw­dzi­wej miło­ści bez poświę­ce­nia same­go sie­bie. Jeste­śmy wezwa­ni, byśmy nie dali się pochło­nąć przez wizję tego świa­ta, ale byśmy byli coraz bar­dziej świa­do­mi koniecz­no­ści i tru­du dla nas chrze­ści­jan, by iść pod prąd
i pod górę. Jezus dopeł­nia swo­ją pro­po­zy­cję sło­wa­mi, któ­re wyra­ża­ją wiel­ką mądrość, zawsze aktu­al­ną, ponie­waż sta­no­wią wyzwa­nie dla men­tal­no­ści i dla postaw ego­cen­trycz­nych. Powia­da: „Kto chce zacho­wać swo­je życie, stra­ci je; a kto stra­ci swe życie z mego powo­du, znaj­dzie je” (w. 25). W tym para­dok­sie zawar­ta jest zło­ta zasa­da, któ­rą Bóg wpi­sał w natu­rę ludz­ką stwo­rzo­ną w Chry­stu­sie: regu­ła, że tyl­ko miłość daje życiu sens i szczę­ście. Wyda­wa­nie swo­ich talen­tów, ener­gii i swe­go cza­su, jedy­nie po to, aby oca­lić, strzec i reali­zo­wać samych sie­bie, pro­wa­dzi w isto­cie do zagu­bie­nia się, albo do życia smut­ne­go i bez­owoc­ne­go. Jeśli nato­miast żyje­my dla Pana i usta­wia­my swo­je życie na miło­ści, tak jak uczy­nił Jezus, to będzie­my mogli zasma­ko­wać praw­dzi­wej rado­ści. Pod­czas cele­bra­cji Eucha­ry­stii ponow­nie prze­ży­wa­my tajem­ni­cę krzy­ża. Nie tyl­ko wspo­mi­na­my, ale doko­nu­je­my pamiąt­ki Ofia­ry odku­pień­czej, w któ­rej Syn Boży cał­ko­wi­cie tra­ci sie­bie, aby otrzy­mać sie­bie ponow­nie od Ojca i w ten spo­sób odna­leźć nas, któ­rzy byli­śmy stra­ce­ni, wraz ze wszyst­ki­mi stwo­rze­nia­mi. Za każ­dym razem, kie­dy uczest­ni­czy­my we Mszy św., miłość Chry­stu­sa ukrzy­żo­wa­ne­go i zmar­twych­wsta­łe­go prze­ka­zu­je się nam jako pokarm i napój, aby­śmy mogli naśla­do­wać Go na dro­dze każ­de­go dnia, w kon­kret­nej posłu­dze bra­ciom. Niech Naj­święt­sza Mary­ja Pan­na, któ­ra poszła za Jezu­sem, aż na Kal­wa­rię, towa­rzy­szy rów­nież nam i pomo­że nam, byśmy się nie lęka­li krzy­ża, ale wraz z Jezu­sem do nie­go przy­bi­tym, a nie krzy­żem bez Jezu­sa; krzy­żem z Jezu­sem, to zna­czy krzy­żem cier­pie­nia z miło­ści do Boga i bra­ci, bo to cier­pie­nie, dzię­ki łasce Chry­stu­sa, owo­cu­je zmar­twych­wsta­niem.