Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

TYDZIEŃ LITURGICZNY

DWUDZIESTY PIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 25–30 IX 2017

PONIEDZIAŁEK

Ezd 1,1–6; Łk 8,16–18
Sło­wo Boże: „Nie ma bowiem nic skry­te­go, co by nie mia­ło być ujaw­nio­ne, ani nic tajem­ne­go, co by nie było pozna­ne i na jaw nie wyszło. Uwa­żaj­cie więc, jak słu­cha­cie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabio­rą i to, co mu się wyda­je, że ma”. Świat wir­tu­al­ny, two­rzo­ny przez czło­wie­ka posłu­gu­ją­ce­go się nowo­cze­sną tech­ni­ką, jest rze­czy­wi­sto­ścią pozor­ną, to złu­dze­nie, któ­re jest tak pre­cy­zyj­ne, że moż­na zapo­mnieć o świe­cie real­nym. Takie nie­bez­pie­czeń­stwo zawsze poja­wia­ło się na dro­dze życia ducho­we­go. Bo bywa pozor­ne słu­cha­nie, pozor­ne zro­zu­mie­nie, pozor­ne pój­ście za sło­wem Bożym – oto pułap­ki, któ­re cza­ją się u wrót naszej duszy, nasze­go umy­słu. Ule­głość wobec jed­ne­go złu­dze­nia rodzi kolej­ne. Jedy­nie codzien­ny rachu­nek sumie­nia może pro­wa­dzić do wyzby­cia się złu­dzeń.

WTOREK

Ezd 6,7–8.12b.14–20; Łk 8,19–21
Sło­wo Boże: Przy­szli do Jezu­sa Jego Mat­ka i bra­cia. Lecz nie mogli się dostać do Nie­go z powo­du tłu­mu. Oznaj­mio­no Mu: „Two­ja Mat­ka i bra­cia sto­ją na dwo­rze i chcą się widzieć z Tobą”. Lecz On odpo­wie­dział: „Moją mat­ką i moimi brać­mi są ci, któ­rzy słu­cha­ją sło­wa Boże­go i wypeł­nia­ją je”. Byli połą­cze­ni z Jezu­sem wię­za­mi krwi. Myśle­li, że to wystar­czy. Lecz Pan mówi, że trze­ba wię­cej. Potrze­ba sta­łe­go słu­cha­nia sło­wa Boże­go, by tak pogłę­biać więź z Jezu­sem. Chrzest jest wiel­kim darem – to pierw­szy krok, przej­ście przez próg, by zna­leźć się w domu wia­ry, w obec­no­ści Jezu­sa. A co dalej? Błę­dem jest zatrzy­mać się na pierw­szym kro­ku, choć­by był naj­waż­niej­szy. Za kro­kiem pierw­szym musi iść następ­ny i kolej­ny. Jeśli dziś posłu­cha­łem, co mówi Bóg, jutro jesz­cze bar­dziej muszę być uważ­nym słu­cha­czem Stwór­cy, któ­ry pro­wa­dzi dalej, ku nowym zada­niom.

ŚRODA

Ezd 9,5–9; Łk 9,1–6
Sło­wo Boże: Jezus zwo­łał Dwu­na­stu, dał im moc i wła­dzę nad wszyst­ki­mi zły­mi ducha­mi i wła­dzę lecze­nia cho­rób. I wysłał ich, aby gło­si­li kró­le­stwo Boże i uzdra­wia­li cho­rych. Mówił do nich: „Nie bierz­cie nic na dro­gę: ani laski, ani tor­by podróż­nej, ani chle­ba, ani pie­nię­dzy; nie miej­cie też po dwie suk­nie”. Wysy­ła­jąc uczniów Jezus poda­je dość szcze­gó­ło­we instruk­cje. Piszą­cy o tym Ewan­ge­li­sta jasno przy­po­mi­na też cel: to gło­sze­nie kró­le­stwa Boże­go i uzdra­wia­nie cho­rych. Nie ma mowy o innych zada­niach. To waż­ne sło­wo, bo wśród codzien­nej bie­ga­ni­ny moż­na o tym zwy­czaj­nie zapo­mnieć. Może­my sku­pić się na budo­wa­niu struk­tur, zaple­cza mate­rial­ne­go, szko­le­niu, a naszej uwa­dze umknie to co naj­waż­niej­sze – gło­sze­nie Ewan­ge­lii. I jesz­cze jed­no: wysy­ła­jąc, Pan dał posła­nym sto­sow­ną wła­dzę. Nie na chwa­łę wysła­nych, ale na poży­tek ludu.

CZWARTEK

Ag 1,1–8; Łk 9,7–9
Sło­wo Boże: Nie­któ­rzy bowiem mówi­li, że Jan powstał z mar­twych; inni, że Eliasz się zja­wił; jesz­cze inni, że któ­ryś z daw­nych pro­ro­ków zmar­twych­wstał. Lecz Herod mówił: „Ja kaza­łem ściąć Jana. Któż więc jest Ten, o któ­rym takie rze­czy sły­szę?”. I chciał Go zoba­czyć. Herod chciał zoba­czyć Jezu­sa. Docho­dzą­ce do uszu wład­cy infor­ma­cje budzi­ły cie­ka­wość, po czę­ści nie­po­kój. Spo­tka­nie z Jezu­sem mogło stać się chwi­lą prze­ło­mo­wą. Ale gdy już do nie­go doszło wład­ca zadrwił z Pro­ro­ka z Naza­re­tu. Zmar­no­wał tę jedy­ną oka­zję, by usły­szeć naj­waż­niej­sze sło­wo, by zro­zu­mieć swo­je błę­dy. Lek­ką ręką wszyst­ko prze­kre­ślił. W jego życiu Jezus poniósł klę­skę. Zwy­cię­ży­ło przy­wią­za­nie do przy­jem­no­ści i zmy­sło­wość. S trach i roz­kosz w ładzy. C zy w moim życiu Jezus ma szan­sę być słu­cha­nym?

PIĄTEK

Dn 7,9–10.13–14; J 1,47–51
ŚWIĘTO ŚW. ARCHANIOŁÓW: MICHAŁA, GABRIELA I RAFAŁA
Sło­wo Boże: „Skąd mnie znasz?”. Odrzekł mu Jezus: „Widzia­łem cię, zanim zawo­łał cię Filip…”. Potem Jezus powie­dział do Nata­na­ela: „Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam wam: ujrzy­cie nie­bio­sa otwar­te i anio­łów Bożych wstę­pu­ją­cych i zstę­pu­ją­cych na Syna Czło­wie­cze­go”. Pra­wość i brak pod­stę­pu to waż­ne cechy czło­wie­ka. Doce­niał to Jezus. Od razu zauwa­żył i pod­kre­ślił czy­ste ser­ce Nata­na­ela, pozba­wio­ne pod­stę­pu, wol­ne od jakiej­kol­wiek mani­pu­la­cji, od nacią­ga­nia poglą­dów wła­snych czy nagi­na­nia opi­nii innych, by zyskać coś dla sie­bie. Czło­wiek wol­ny od posta­wy mani­pu­la­cji oto­cze­niem z wiel­ką pro­sto­tą odczy­tu­je zda­rze­nia i dla­te­go widzi bar­dzo dużo, wię­cej niż inni – widzi anio­łów Bożych. A to ozna­cza, że po pro­stu spo­strze­ga obec­ność Boga, któ­ry wciąż dzia­ła w jego życiu.

SOBOTA

Za 2,5–9; Łk 9,43b–45
Sło­wo Boże: Gdy wszy­scy byli peł­ni podzi­wu dla wszyst­kich czy­nów Jezu­sa, On powie­dział do swo­ich uczniów: „Weź­cie wy sobie dobrze do ser­ca te sło­wa: Syn Czło­wie­czy będzie wyda­ny w ręce ludzi”. Lecz oni nie rozu­mie­li tego powie­dze­nia; było ono zakry­te przed nimi, tak że go nie poję­li, a bali się zapy­tać Go o to powie­dze­nie. Jezus będzie wyda­ny w ręce ludzi. To było wów­czas pro­roc­two. Ale nikt z uczniów nie mógł w tam­tym cza­sie prze­wi­dzieć kon­se­kwen­cji tej zapo­wie­dzi. Pozo­sta­wio­ny w rękach ludzi Syn Boży doświad­czył poni­że­nia, odrzu­ce­nia i bole­snej męki. Każ­dy czło­wiek w jakiś spo­sób jest wyda­ny w ręce ludzi: bli­skich, współ­pra­cow­ni­ków, prze­ło­żo­nych, sąsia­dów… I zawsze przez to jeste­śmy nara­że­ni na złe trak­to­wa­nie. To praw­dzi­we ryzy­ko, lecz nie da się żyć bez tego. Trze­ba je przy­jąć i oka­zać ele­men­tar­ne zaufa­nie. Nie jeste­śmy w sta­nie żyć w izo­la­cji.